Przeczytajcie pod rozdziałem ;.)
X Rozdział
Ufff jesteśmy na lotnisku. Obiecuję już nigdy , przenigdy nie wsiądę do auta , którym będzie kierował Justin , jeździ jak kompletny wariat. Nogi miękkie , modliłam się byśmy jak najszybciej dojechali na miejsce . Kto w ogóle wydał mu prawo jazdy . Przechodząc przez bramki poczułam znów te dziwne uczucie próbujące opanować moje ciało , nie wiedziałam co się ze mną dzieje , co znów jest nie tak . Mimo moich nieustających starań to i tak Juju zauważył , że coś próbuje ukryć . Stanął , złapał delikatnie moją rękę .przybliżając mnie do siebie .
- Skarbie nie zmuszaj się jeśli nie chcesz lecieć . Trudno nie udało się , możesz jeszcze zostać. Nie chce wywierać na tobie jakiekolwiek
presji . To właśnie tu musisz zdecydować się co jest dla ciebie dobre , . Nie patrz na mnie . nie zwracaj uwagi na otaczający cie świat , w tej chwili liczysz się tylko ty . Słońce Pamiętaj , że
nie ważne co teraz zdecydujesz , zaakceptuje to . - szepnął tuląc mnie do siebie
-Nie ma mowy żebym nie poleciała . W końcu lecę tam z tobą - delikatnie musnęłam jego malinowe wargi ruszając do przodu .
Uśmiechnął się , splótł nasze palce i ruszyliśmy w stronę samolotu
***
Po 10 minutach siedzieliśmy wygodnie na swoich miejscach .Położyłam głowę na ramieniu chłopaka ten mnie objął i mocno do siebie przytulił , .
- Nie za wygodnie Ci ? -zaśmiał się
- Nie , Jest idealnie - szepnęłam
- Masz racje , jest perfekcyjnie podoba mi się tak . Uwielbiam zapach twojego ciała- uśmiechnął się złowieszczo po czym ucałował mój policzek , lekko uderzyłam go w klatkę piersiową i przewróciłam oczami .
Zamknęła oczy i odleciałam .
***
Jak ona słodko wygląda jak śpi . Tak niewinnie , uroczo, jak aniołek . Chcę ją teraz tak bardzo pocałować , poczuć jej ciepłe czułe wargi . Mhmm , uwielbiam jak dziewczyna zasypia mi w ramionach , wiem wtedy że czuje się przy mnie bezpiecznie
***
Około 15 minut przed lądowaniem obudził mnie głośny śmiech Justina .
- Co Cię tak bawi ? - spytałam
- Kto był taki zły , że gonił Cię z patelnią ?- powiedział dławiąc się śmiechem
- Nie ważne , wolę nie opowiadać snów , nie chcę by stały się rzeczywistością - szturchnęłam go w ramię
- Mów
- Nie i koniec tematu
- , Dobrze . - nie mógł opanować śmiechu.
Po co miałam mu mówić , że śniła mi się jego mama goniąca mnie z patelnią po podwórku ,bo uważała , że nie jestem odpowiednią dziewczyną dla jej ukochanego syna.. Zaczął by się śmiać i wypominać. To nie moja wina , że mam trochę bujną wyobraźnie.
Wylądowaliśmy .Odebraliśmy bagaże , a przed lotniskiem czekał na nas samochód Wsiadłam zapięłam pas , chłopak zapakował torby i wsiadł do auta . Włożył kluczyk do stacyjki i odpalił . Ruszyliśmy . Po godzinie jazdy , byliśmy już w domu Biebera .Szybko przywitała nas Pattie i poszła na spotkanie . Oboje weszliśmy na górę do pokoju chłopaka .
- Mamy 30 minut aż przyjdą goście - powiedział chłopak i wyciągnął ubranie na przebranie .
- Jakich gości ?- spytałam zdziwiona
-Moją paczkę znajomych - uśmiechnął się
- Idę się odświeżyć , Idziesz ze mną ? - zagryzł dolną wargę, spojrzał uwodzicielsko
- Nie - zaśmiałam się
- No chodź - złapał mój nadgarstek po czym przyciągnął mnie do siebie i objął
- Proszę - szepnął mi do ucha
- Wiesz chyba moja psychika jest jeszcze chyba za słaba na takie przeżycia - zaśmiałam się , chłopak cmoknął mnie w usta i wszedł do łazienki
Rozpakowałam się i wyjęłam sobie czyste świeże ciuchy na przebranie , po czym szybko je na siebie włożyłam. Założyłam jeansowe rurki i luźną czarną bluzę . Chłopak właśnie wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym w pasie , który ledwo na nim wisiał . Mhm wyglądał tak seksownie , po jago klatce spływały pojedyncze krople wody . Chłopak a niezłe ciało , widać że o siebie dba i ćwiczy. Oblizałam usta , wpatrując się w chłopaka
- Ślinka Ci Cieknie - zaśmiał się i wyrwał mnie z rozmyśleń
- Justin - warknęłam , zakrywając oczy
- Nie mów , że ci się nie podoba - wyszczerzył się , idąc w moją stronę
- Mów kiedy wychodzisz- był coraz bliżej
- Chyba nie krepuje Cię moja obecność w samym ręczniku , który w każdej chwili może spaść - puścił mi oczko
przewróciłam teatralnie oczami , ominęłam chłopaka i weszłam do łazienki poprawić swój makijaż .Rozczesałam włosy i nałożyłam nowy make up . Gdy wyszłam chłopak był już ubrany i oglądał jakiś kabaret głośno się przy tym śmiejąc . Nagle zadzwonił dzwonek . Zeszliśmy razem na dół . Chłopak zaprosił gości do domu . Wszyscy zasialiśmy na kanapie . Justin podał napoje i jakieś chrupki.
- To jest Natalia Moja Dziewczyna - powiedział dumnie Justin
- A to Ryan , Harry , Jack , Rose , Vici i Agnes
- Cześć - uśmiechnęłam się
- No no Bieber widzę , że Ci się powodzi - zaśmiał się Harry
- Wara od niej - warknął Chłopak
- Spokojnie , nie chce Ci jej odbić
- Pff , nie miał byś szans
- Chcesz się przekonać - zakpił
Zacisnął pięść , złość w nim rosła . Usiadłam mu na kolanach , objął mnie pasie .
- Jestem tylko twoja - uniosłam jego podbródek i cmoknęłam jego wargi
- Stary czemu tak co chwile nam znikałeś nie wiadomo gdzie ? - spytał Ryan
- Miałem sprawy do załatwienia -
- Jakie ? -spytał zdziwiony Jack
- walczyłem o swoją kobietę - mruknął dumny Justin
- Jakie to urocze - powiedziała sarkastycznie Agnes
- Zamknij się - syknęła Rose
- Spokojnie dziewczyny . - zaśmiał się Harry , rzuciły jedynie na siebie mroźne spojrzenia
- Co robimy ? - spytała Viki
- Może oglądamy horror - zaproponował- Ryan
Wszyscy jednogłośnie się zgodzili , Justin włączył jakiś horror i usiadł obok mnie mocno mnie do siebie tuląc . Wszyscy przy najstraszniejszych scenkach głośno się śmiali , oprócz mnie bo za bardzo skupiłam się na filmie , kiedy były mrożące krew w żyłach momenty , panikowałam i wszyscy mieli ze mnie ubaw . Ciągle na sobie czułam mroźne spojrzenie Agnes . Nie wiem co jej takiego zrobiłam . Może kiedyś łączyło ją coś z Justinem . I nadzwyczajnie w świecie jest zazdrosna .
- Idę po coś do picie -powiedział Jus i wszedł do kuchni
- Pomogę mu - zgłosiła się szczęśliwa Agnes , poprawiła bluzkę odkrywając dekolt i poszła za chłopakiem
Czy ona chce mi uwieść chłopaka ? Widać , że on jej się podoba co chwile wodzi za nim wzrokiem i rzuca uwodzicielskie spojrzenia . Niech nawet na nie go nie patrzy , bo zrobię jej darmową operacje plastyczną .
Poszłam za nimi do kuchni . A tam co zastaje . Tą wredna żmija ślini się do Justina .
- Odsuń się od niego - warknęłam
- Oo lalunia Justinka jest zazdrosna - zaśmiała się sarkastycznie
- Głucha jesteś masz się od niego odsunąć
- Nie - uśmiechnęła się podchodząc bliżej chłopaka
- Mam tobą wytrzeć podłogę szmato - burknęłam , zbliżając się do blondynki
- Naprostować ci twoją krzywą mordę - powiedziała wrednie - Upadłeś , co ty w niej widzisz . Chyba trzeba z tobą do okulisty - dodała , wybuchając głośny śmiechem
- Nie śmiej się tak , bo się zgrzejesz i tapeta Ci spłynie z mordy i przy okazji mózg wyparuje . Ojć zapomniałam ty go już dawno nie masz - powiedziałam ironicznie
. Złapałam tą małpę za włosy i tarmosiłam nimi , aż przewróciłam ją na podłogę . Znalazła się po de mną , walnęłam jej z pięści w nos , i z policzkowałam .
- Zapamiętaj żmijo Justin jest mój - warknęłam przez zaciśnięte zęby oddając jeszcze jeden cios już w nie tak perfekcyjną buzię Agnes
- To się jeszcze okaże - zadrwiła
- Tylko się do nie go zbliżysz , spojrzysz , pomyślisz będzie po tobie . Wyrwę Ci te dopinki i zafunduje darmową operacje twarzy . - znów ją z policzkowałam . Zrzuciła mnie , podniosła się i splujneła na mnie krwią . O nie za dużo sobie pozwoliła . Złapałam jej nogę i znów znalazła się po de mną . Już mierzyłam pięścią kiedy odciągnęli nas od siebie Ryan i Justin . Reszta bacznie się temu przyglądałam . Nie dowierzali co właśnie zobaczyli. .
- Puść mnie .Jeszcze z nią nie skończyłam - wyrywałam się chłopakowi , na marne .patrząc na blondynkę , która trzymała zakrwawiony nos .Obrócił mnie do Siebie jednym zwinnym ruchem , i mocno przytulił .
- Ty naprawdę tego nie widzisz czy udajesz - syknęła blondynka a ja natychmiast się odwróciłam
- Zrozum on Cię wykorzysta , tak jak z każdą dziewczynę z którą sypiał po rozstaniu z Amy . To cholerny egoista , zapatrzony w siebie dupek bez serca . Nie pozwól byś stała się jego zabawką
- Dobrze Ci radzę , nie pozwól swojej miłości do tegoo sku... chłopaka żeby Cię zaćmiła . Nie popełnij mojego błędu . Agnes wybiegła cała zakrwawiona , było słychać huk zamykających drzwi .
Odepchnęłam chłopaka , już celowałam w jego twarz kiedy coś uniemożliwiło mi go spoliczkowanie . Wybiegłam jedynie cała zapłakana' . Chłopak złapał mój nadgarstek , mocno go ściskał . Jego oczy były coraz ciemniejsze , był zły , bardzo zły , wściekły . Przyciągał mnie kiedy się mu wyrwałam i szybko pobiegłam na górę ,zamknęłam się w łazience . czułam że tu będę najbezpieczniejsza .Bałam się go , pierwszy razbałam się że coś mi zrobi . Łzy spływały po moich policzkach . W głowie pojawiło się tysiące myśli . Usiadłam i oparłam się o chłodne kafelki . Nie , to nie może być prawda . Ona na pewno to sobie wymyśliła. Przecież on nie jest taki , przecież mówił że ,mnie kocha . Dziewczyno po co się do niego tak przywiązałaś Co ty sobie wyobrażałaś ? Wielką miłość na wieki . Wiadomo to musiało się kiedyś skończyć . Nie nie kocham go . Po co kłamie , kocham go tak cholernie mocno . Nie będę płakać , nie dam mu tej satysfakcji , że znów mnie zranił .Otarłam rękawem łzy , lecz mimowolnie i tak spływały po moich policzkach .
- ***
Agnes wróciła pod pretekstem , że niby coś zapomniała . Nie wierzyłem jej , znam ją za dobrze . Wiem jaka z niej kłamliwa s .. dziewczyna , lubi zawsze wszystko rozwalać . Jeszcze jej było mało , miała niedosyt .
- Musiałaś , nie mogłaś się powstrzymać ? Co ty idiotko najlepszego zrobiłaś - warknąłem , zaciskając pięść
- Nie pozwolę być skrzywdził kolejną dziewczynę . Kretynie- syknęła Agnes
- Jaka ty nagle się dobra zrobiłaś - parsknąłem śmiechem - Do ciebie jeszcze nie dotarło , że się zmieniłem . Kocham tą dziewczynę , ona mnie uszczęśliwia a przez Ciebie mogę ją stracić
- Bieber dobrze wiesz , że nikt nie zmienia się z dnia na dzień . Gdzieś w tobie nadal siedzi ten drugi Justin . Możesz oszukiwać wszystkich , lecz samego siebie nie oszukasz - zbliżyłem się do dziewczyny , złapałem za jej nadgarstek , mocno go ściskając . Już miałem coś powiedzieć , kiedy odsunął mnie Jake . Aż się w mnie gotowało , jak ona mogła . Przypomniała mi o wszystkim , o tym jakim byłem debilem . Wiem , noszę swoją historię na barkach , nie jestem z niej dumny , wstyd mi za siebie . Czasu nie cofnę , szkód nie naprawie .
- To tenn no ten Wiesz co my się będziemy już zbierać . - wydukała przestraszona Ros
- Siema Stary . Trzymaj się -poklepał mnie po ramieniu Jack
- Wszystko będzie dobrze - uściskała mnie Viki.
- Cześć - pożegnałem się z wszystkimi i opuścili mój dom . Posprzątałem na dole i szybko pobiegłem na górę . Sprawdziłem wszystkie pomieszczenia , nigdzie jej nie było ., nie odbierała telefonu . Ale czekaj czekaj jeśli są jej rzeczy , to i ona musi być . Sprawdziłem w szafie ,pod łóżkiem . I nie ma . Bezradny ,. Krzyknąłem na cały dom " Natalia ", nie usłyszałem żadnej odpowiedzi ponowiłem próbę i znowu nic . Bałem się , tak cholernie się bałem . Mój puls się zwiększył oddech też , serce zaczęło szybciej bić . Zmieszany, zaniepokojony , bezsilny opadłem na łóżko . Usłyszałem ciche szlochanie dobiegające z łazienki . Natychmiast podbiegłem i szarpnąłem za klamkę . Zamknięte .
- Skarbie otwórz proszę - próbowałem mówić normalnie
- Nie , chce być sama - syknęła , odetchnąłem z ulgą że w ogóle żyje .
- Otwórz proszę , chce porozmawiać - nie musiałem długo czekać jak Natalia otworzyła drzwi , szybko wyszła , mocno się do mnie przytuliła i zaczęła składać pojedyncze całusy na moich wargach . Po czym pchnęła mnie na łóżko , pogłębiła pocałunek co odwzajemniłem . oderwaliśmy się oboje z braku powietrza , głośno dysząc .
- To prawda co mówiła Amber ? - spytała niepewnie regulując oddech , jej oczy się zaszkliły i spływały pojedyncze łzy otarłem je kciukiem .
- Oczywiście , że nie . Nigdy bym Ci tego nie zrobił za bardzo Cię kocham głuptasie . Nie ma mnie bez ciebie , bo tylko ty dajesz mi szczęście . - uśmiechnąłem się i ucałowałem w czoło . Zachichotała
- Z Agnes coś Cię łączyło ?
.
- Nie , po prosto chwilowe zauroczenie . Ona wciąż mi to wypomina i rujnuje wszystkie moje związki . Ma nadzieje , że kiedyś będziemy razem . - uśmiechnąłem się
- Naszego nie zepsuje - ciepło się na mnie spojrzała , kładąc głowę na mojej klatce
piersiowej
-Wiesz co seksownie wyglądałaś tam tak mnie broniąc - oboje zaczęliśmy się śmiać
- Wiesz nikt nie będzie się dobierał do mojego faceta
- Tak jestem twój , a ty moja . - pokiwała twierdząco głową , ja cmoknąłem jej głowę
- Justin kto to Amy ? - sporządzała się na mnie , splątałem nasze dłonie
- Amy to moja ...- wziąłem głęboki oddech i przełknąłem nerwowo ślinę .
_________________________________________________________________
Jak Wam się podoba ? Ja uważam , że nie wyszedł ten rozdział. Po raz kolejny PRZEPRASZAM , że tyle czekaliście .Jeśli macie jakie kol wiek pytania , podałam na siebie namiary lub w po prawej stronie jest mój ask .
Odchodzi od nas Natalia , miejmy nadzieje , że damy Radę . Kocham Was <,.3Dziękuje , że jesteście ;.*
piątek, 30 sierpnia 2013
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział IX
Środki masowego przekazu,
Internet, telewizja huczały od plotek, pomówień, ich jedynym gorącym tematem
był "Justin Bieber i jego nowa
koleżanka . Nowa miłość, przyjaźń a może kolejna utalentowana podopieczna ?
Sami to oceńcie ". Juju był nękany przez dziennikarzy paparazzo.Nie
czułam się konfortowo w takiej sytuacji, gdzie nie zajrzałam wszędzie na
facebook, twitter itp. był tylko jeden męczący
temat. Czułam się jakby ktoś wypierał na mnie presję .Gubiłam się w tym
wszystkim . Dla nas obojga to był trudny czas, jednak jesteśmy w tym razem, dla
mnie najważniejszy jest On .
I Dział- Justin
Jej usta, moje usta, teraz ,
zaraz , już . Uwielbiałem je, są tak bardzo casłuśne, że nie potrafiłem się od
nich oderwać, przyciągały jak magnes. Była lekko podenerwowana , zresztą ja też
, oboje byliśmy nie co skrępowani tą sytuacją. Chciałem by czuła się przy mnie
bezpieczna, potrzebowała mojej bliskości, szczególnie teraz na początku naszego
związku. Dlatego postanowiłem zrobić jej niespodziankę i przyjść do niej, mimo wszelkich zakazów ze strony mojej ekipy. Chcę być blisko, lecz nie mogę przez swój tryb życia i odległość, jaka nas dzieli. Nie da się ukryć, że te pierwsze miesiące będą najtrudniejszym testem dla naszego związku,więc wpadłem na pewien pomysł,dzięki któremu będziemy bardzo blisko siebie przez ponad miesiąc czasu.Tym rozwiązaniem jest sprowadzenie Natki do Ameryki, oczywiście pojawia się jedno małe "ale "- ona
przecież chodzi do szkoły,nie może tak wszystkiego porzucić. Ehhh , czemu zawsze na drodze do naszego szczęścia czycha jakieś tysiące pułapek. Chwila,chwila.. przecież ona ma wakacje.! Oh ja głupi.Po tych moich rozmyślaniach, w tym samym czasie, delikatnie oderwała
swoje wargi, spojrzała prosto w moje oczy wpatrywała się w nie przez kilka
sekund tak jakby czytała książkę, pochłaniała mnie wzrokiem ( czułem się
strasznie zmiesznym), po czym złapała
moją rękę i przesiedliśmy się na kanapę.Znów spojrzała w moje oczy, szepcząc przy tym " I love you so much", musnęła
delikatnie moje wargi wstała i pobiegła na dół po talerzyki. Przez ten czas co jej nie było, rozejrzałem się nie co po jej pokoju,gdyż jego cały wystrój był zadziwiający. Całe ściany od góry do dołu, były
pokryte plakatami z moją podobizną. Fantastyczne a zrazem niesamowite, jak to moja marna osoba sprawia,że miliony dziewczyn na świecie podporządkowywują wystrój swoich pokoi ze względu na mnie. Z pod jednej poduszki spostrzegłem wystający fragment tajemniczego fioletowego zeszytu. Sięgnąłem po niego, na okładce widniały dwa wyrazy,napisane czarnym,grubym markerem. Było napisane: " Belieber Forever " przypuszczałem, że to jest pamiętnik, po części związany z moją osobą. Wiedziałem,że
nie powinienem go czytać, ale byłem ciekawy,co tam jest napisane, w końcu jestem tylko człowiekiem .
Już po otworzeniu go na
pierwszej stronie , zainteresowały mnie
słowa" Znacie to uczucie , gdy w waszym ponurym, monotonnym życiu
pojawia się osoba, która zmienia Twoje życie o 360 stopni i nadaje
barwywszystkiemu,co do tej pory wydawało Wam się szare? Też nie znałam, dopóki nie
pojawił się w nim Justin Bieber. Witaj Justin w moim świecie ."
Uśmiechnąłem się sam do siebie, przewinąłem kilka kartek, do ostatniej zapisanej strony.A a tam było napisane " Świat zaskakuje mnie, czasem rzeczy wręcz
niemożliwe, w mgnieniu oka przeradzają się w rzeczywistość.Nigdy nie sądziłam, że
miłość platoniczna może przerodzić się w prawdziwe uczucie . A jednak. Moja
droga z Justinem jest wyboista, lecz zawsze coś pięknego ma trudne początki. To dopiero pierwsze rozdziały naszej historii " . Łza zakręciła mi się w oku,
zacząłem się uśmiechać po przez łzy. Nagle usłyszałem kroki, ktoś szedł na górę, odłożyłem zeszyt
na swoje miejsce, i jak gdyby nigdy nic spokojnie sobie siedziałem choć w środku
serce waliło mi jak oszalałe.Otarłem szybko ostatnie łzy spływające po moich policzkach i w tym samym momencie do pokoju weszła Natalia.Usiadła koło mnie po turecku, po czym za Nią zrobiłem to samo, podała mi kawałek pizzy i
puszkę z colą. Po kilku minutach odezwała się pierwsza:
-Mmm, skąd wiedziałeś jaka jest moja ulubiona pizza ?
-Mówiłaś mi o tym, jak spotkaliśmy się po raz pierwszy,w zimę, na łyżwach.. A tak dokładnie w samochodzie jak wracaliśmy do Twojego domu. Pamiętasz tą rozmowę ?
-Oczywiście,że pamiętam wszystko ze szczegółami, ale nie sądziłam,że Ty z Niej zapamiętasz tak wiele rzeczy..
-Oj, głuptasie, ja też pamiętam wszystko ze szczegółami, jak mógłbym zapomnieć naszej pierwszej randki. No chyba nie masz mnie za aż takiego dupka,który by nie znał uluionych przysmaków swojej dziewczyny?
-Nie mam, skądże. Hm, a tak w ogóle co to za szalony pomysł przyjechania do mnie ? Przecież na pewno będziesz miał sporo komplikacji z tego powodu. Aż tak się za mną stęskniłeś po godzinie ?
-No pewnie, że się stęskniłem...Coś Ty,dopiero po południu wyruszamy,bo czekamy jeszcze na jedną decyzję, więc spokojnie,nie zamartwiaj mi się tu.-po tych słowach wziąłem ją i delikatnie przytuliłem do siebie. Siedzieliśmy tak przez kilka minut,wtuleni w siebie, po czym odsunąłem ją od siebie, położyłem ręce na jej ramionach,kilka minut popatrzyłem w Jej cudowne oczy,po czym z powrotem ją przytuliłem do siebie i szepnąłem jej do ucha:
-Mmm, skąd wiedziałeś jaka jest moja ulubiona pizza ?
-Mówiłaś mi o tym, jak spotkaliśmy się po raz pierwszy,w zimę, na łyżwach.. A tak dokładnie w samochodzie jak wracaliśmy do Twojego domu. Pamiętasz tą rozmowę ?
-Oczywiście,że pamiętam wszystko ze szczegółami, ale nie sądziłam,że Ty z Niej zapamiętasz tak wiele rzeczy..
-Oj, głuptasie, ja też pamiętam wszystko ze szczegółami, jak mógłbym zapomnieć naszej pierwszej randki. No chyba nie masz mnie za aż takiego dupka,który by nie znał uluionych przysmaków swojej dziewczyny?
-Nie mam, skądże. Hm, a tak w ogóle co to za szalony pomysł przyjechania do mnie ? Przecież na pewno będziesz miał sporo komplikacji z tego powodu. Aż tak się za mną stęskniłeś po godzinie ?
-No pewnie, że się stęskniłem...Coś Ty,dopiero po południu wyruszamy,bo czekamy jeszcze na jedną decyzję, więc spokojnie,nie zamartwiaj mi się tu.-po tych słowach wziąłem ją i delikatnie przytuliłem do siebie. Siedzieliśmy tak przez kilka minut,wtuleni w siebie, po czym odsunąłem ją od siebie, położyłem ręce na jej ramionach,kilka minut popatrzyłem w Jej cudowne oczy,po czym z powrotem ją przytuliłem do siebie i szepnąłem jej do ucha:
- Jedź ze mną do Ameryki..Proszę...
Ona nagle odsunęła się ode mnie, wyprostowała się,zrobiła przeraźliwie wielkie oczy i powiedziała:
Ona nagle odsunęła się ode mnie, wyprostowała się,zrobiła przeraźliwie wielkie oczy i powiedziała:
- Justin,proszę Cię, nie żartuj
sobie ze mnie - po czym zaczeła się śmiać. Ja zmarszczyłem brwi, z jej twarzy zniknął uśmiech i
pojawiło się lekke zmieszanie i zakłopotanie,chyba domyśliła się,że moja propozycja nie była żartem. Po kilku minutach ciszy delikatnie zacząłem:
- Kotuś, ale ja sobie nie
żartuje. Masz wolne od szkoły, zrób sobie pożądne wakacje,zaszalej. Chce Cię mieć przy sobie dopóki jest to
możliwe, nie chcę widywać się z Tobą co
6 miesięcy,nie wytrzymam, proszę. Co stoi na przeszkodzie .- klęknąłem naprzeciwko Niej ,
wpatrując się w Jej kakaowe oczy.Ona złapała mnie za ręce i również usiadła na podłodze, po czym zaczęła mówić:
.
- A rodzina, przyjaciele... Wiesz, że tata musi mi pozwolić, bo ja nawet ze
swoimi szczerym pragnieniem ruszenia w daleki świat z Tobą nie mogę podjąć takiej decyzji sama, przez swoją
nieletność. Ja też nie chcę tego, najchętniej trzymałabym Cię przy sobie 24
godziny na dobę
- Skarbie, wystarczy
jedno twoje słowo.Nie możesz całe życie oglądać się na innych,musisz też pamiętać o sobie. Wszystko jest załatwione, zaryzykuj, zaszalej, Zaufaj mi. A sprawę z Twoim tatą mogę załatwić choćby teraz,zaraz,już. Jeśli będziesz chciała
wracać samolot zawsze będzie do Twojej
dyspozycji .A ja bym Cię zabrał na bezludną wyspę, gdzie będziesz tylko Ty i
ja. Będę przy Tobie trwał aż do znudzenia.
- Nie
umiem tak od razu podjąć tak poważnej decyzji. A z przekonaniem mojego taty to nie jest wcale tak łatwo. - po czym schyliła głowę i zaczęła cicho szlochać..
Przez moment znowu zrobiło się cicho, a mi na dodatek bardzo smutno na sercu, patrząc na łzy Natalii..
Przez moment znowu zrobiło się cicho, a mi na dodatek bardzo smutno na sercu, patrząc na łzy Natalii..
- Natalia, to wszystko
musimy zbudować od podstaw, a do tego potrzebny jest
czas, zaufanie, miłość i przede wszystkim nasza bliskość. Nie chcę by
wszystko się skończyło po jakimś czasie bo nie dbaliśmy o to od samego początku.. Nie chcę żyć później z myślą,że nie zrobiłem wszystkiego co powinnienem, Ja naprawdę chcę z Tobą być, chcę wziąść z Tobą ślub i mieć śliczną córeczkę, która będzie kobietą, którą będę kochał tak samo jak Ciebie .-
odgarnąłem Jej włosy z twarzy, a Jej zaszklone oczy znów skierowane były na mnie .
- Nasz miłość nie przeminie, póki
nasza wzajemna miłość jest w naszych sercach .A z tym ślubem to spokojnie, ja mam dopiero 15 lat,a Ty 19.
I w tym samym momencie obdarzyła mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów..
I w tym samym momencie obdarzyła mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów..
-Dobrze, masz racje ze wszystkim. Ale obiecaj mi, że nigdy nie będziesz moją różyczką ?
-Czemu mam Ci to obiecać
?
-Róża ma kolce, rani ponadto jak rozkwita jest
perfekcyjna, potem obumiera i koniec,usycha nie chce by tak było z nami i naszą miłością.
- Obiecuje, na zawsze
twoja i tylko twoja. My już wszystko zepsuliśmy, co dało się zepsuć,limit już wyczerpaliśmy,więc teraz może być już tylko lepiej,nie gorzej.
- Zawsze można jeszcze coś
zepsuć
- Ej, wypluj to.
- Pfu , pfu. To jak
będzie ?
- Ehh,no dobra . Tobie nie
da się odmówić.
- Oj Ty mój Słodziaku, kocham Cię Kotuś, poznasz moją rodzinę,znajomych. Nie mogę się już doczekać..
- Nie ciesz się tak szybko, czeka nas jeszcze rozmowa
z moim tatą,a to będzie najtrudniejsze zadanie. Muszę Go też przyzwyczaić do Twojej obecności u mojego boku .No i muszę go przyzwyczaić do wszystkich Twoich szalonych pomysłów i niespodzianek..
- Widzę, że masz poważne
plany względem nas.. No to co, idziemy z nim porozmawiać ?
- No bardzo poważne, już
planuje nasz ślub tak jak Ty, co powiesz na fioletowy garnitur ? - zachichotała.
- Skarbie musimy dać sobie na luz, bez pośpiechu, żyjmy chwilą.Sama przed chwilą powiedziałaś mniej więcej to samo.
- Oh my Justin...
- Ale pamiętaj, żyjemy
chwilą, okey ? No to co, idziemy rozmawiać z Twoim tatą?
- Nie rozpędzaj się tak,chyba zapomniałeś,która jest godzina.Wszyscy śpią.
-Ah no tak, przepraszam..Nie gniewaj się,Kotuś.
-Chodź tu do mnie, żyjmy chwilą.
-Ah no tak, przepraszam..Nie gniewaj się,Kotuś.
-Chodź tu do mnie, żyjmy chwilą.
Po tych słowach bardzo mocno mnie przytuliła, po czym zaczęła
namiętnie całować .
II Dział - Natalia
Gdy ja, spokojnie spędzałam sobie czas z Justinem,rozmawiając i śmiejąc się bez przerwy, nagle do mojego pokoju wparowała moja najukochańsza siostrunia Monika.Od razu przeszła od rzeczy i zadała pytanie czy wiem o tym, że Juss ma dziewczynę z Polski. Zaniepokoiłam się, można było wyczuć na kilometr, że zaraz będę miała kłopoty.Dopiero po kilku chwilach przebywania w moim pokoju dotarło do Moniki,że gości u mnie Justin. Oczy wychodziły jej z gałek,zastygła w kompletnym bezruchu. Zaczeła się jąkać, z tego co zdążyłam zrozumieć z tych jej bełkotów to powiedziała: " To jest Justin Bieber "
- Co on tu robi? Skąd on się tu wziął? To Jego sobowtór? Nie no, nie wierzę, to Ty jesteś tą
dziewczyną, co wywołała taką burzę wśród wszystkich jego fanek? Nie no, szacuneczek siorka, niby
taka poukładana, spokojna a tu proszę,cicha woda brzegi rwie... Ulala
- Monika, co Cię to interesuje? Wyjdż stąd, nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać
- Ale co,nie dasz mi do niego podejść, żebym mogła sobie wziąść autograf?-w jej tonie usłyszałam kpinę,co wywołało u mnie totalny wybuch złości. Zapomniałam,że Juju znajduję się tuż obok mnie i zaczęłam przeraźliwie krzyczeć.
- Ty sobie kpisz ze mnie i Justina ? Dobrze się bawisz naszym kosztem? Ty jesteś jakaś nienormalna dziewczyno, dobrze Ci radzę opuścić to pomieszczenie,zanim Ci tak przywalę w tą Twoją wytapetowaną mordę,że nawet chirurg w Bydgoszczy Cię nie poskłada
Monika wytrzeszczyła na mnie oczy,po kilku sekundach oprzytomniała,odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju. Ah, śmiać mi się chciało na to wszystko. Tak go wyzywała, tak go pojeżdżała, a osobiście jak miała okazję mu wszystko wygarnąć, to uciekła jak tchórz. Żałosne... Wydawało się,że po jej wyjściu obędzie się bez żadnych problemów,no ale przeliczyłam się, jak mogłam mieć nadzieję w to,że ta Wredna Małpa usiedzi cicho..Po wyjściu zaczęła się wydzierać na
cały dom, aby Tata,który jużsobie smacznie spał, przyszedł na górę. Myślałam, że ją tam popadnę, gówniarz jak zwykle wszystko popsuje. Biedny Juju, był zdeziorentowany i wystraszony,
przyglądał się temu wszystkiemu, tak zupełnie sam, a w Jego oczach można było dostrzec niepokój. Z dołu
dobiegał donośny głos taty, który biegł pędem na górę do mojego pokoju. Wparował do niego bez pukania, już zapytał klasycznie "Co się tu u Was dzieje" ,ale nagle zdał sobie sprawę z obecności mojego nocnego gościa. Na widok Justina cały poczerwieniał. Wyprosił moją kochaną siostrzyczkę,która przyszła za nim, zamknął drzwi, a sam usiadł na fotelu.
- Ty i on ? Co on tu robi o tej porze ?! - wrzasnął
- Tato nie denerwuj się,
ja i Justin jesteśmy parą, przyszedł mnie odwiedzić przed swoim odlotem. - odpowiedziałam spokojnie, aby nie wszczynać kolejnej kłótni. W tej chwili
byłam szczęśliwa, że Justin nie zna polskiego i nie jest świadom o czym my
teraz rozmawiamy.
- Parą ?! Czyś Ty oszalała do końca, dziewczyno?! On Cie zrani,
takich jak Ty on może mieć pęczki. Dziecko, uspokój się. Nie daj się zwieść jego gierkom.-przy mówieniu, nerwowo machał rękoma..
- Tak,jesteśmy parą. No może mieć,ale woli
mnie.Nie, nie,nie..On jest normalny, nie skacze z kwiatka na kwiatek. To,że jest sławny, nie oznacza,że od razu musi mieć taki charakter jaki Ty sobie tam wyobrażasz.
- Jaka Ty jesteś naiwna. I co, wierzysz miłość od pierwszego wejrzenia,nie bądź śmieszna.Brak słów.Dziecko
na kogo ja Cię wychowałem, na kogo ?
- O co Ci chodzi, co ? Ty
tylko widzisz we mnie małą dziewczynkę, ale nie, ja już nią nie jestem, proszę daj mi dorosnąć
- On jest gwiazdą! Zrani
Cię i porzuci,Pobawi się, pochwali,wykorzysta i kopnie w dupę. Chcesz być pośmiewiskiem? Mama się w grobie obraca.
- Niemieszaj do tego mamy. Ona....Ona jest na pewno ze mnie dumna. Całe życie byłam Ci posłuszna, nigdy nie miałeś
ze mną problemów... - poryczałam się i nie byłam już w stanie dalej mówić. Justin mocno mnie do siebie przytulił i znów szepnął mi te słowa:" Nie płacz,na zawsze moja, na zawsze Twój, na zawsze My, na przekór wszystkiemu i wszystkim." Tata chyba zmiękł i trochę opanował swoje emocje, mimo, iż nie zna perfekcyjnie angielskiego i połowy z tego co Juju powiedział na pewno nie zrozumiał to wiedział jednak, że usłyszałam pocieszenie. Przypuszczam, że
wywnioskował to, gdy na mojej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Po słowach Juju nastąpiła chwila milczenia,przerywana tylko od czasu do czasu moim pochlipywaniem. W końcu,gdy już trochę się uspokoiłam, odezwał się tata spokojnym głosem:
- Natalia, jesteś z nim szczęśliwa ?
- Tak
- Kochasz go ?
- Tato, dobrze wiesz,że nie lubię pytań retorycznych, oczywiście,że tak
- Mam nadzieję. Słońce, Twoje szczęście jest moim szczęściem .
- Kocham Cię.
- No ja myślę, czy stary ojciec może przytulić córkę ?
- Wybacz mi tatuś, ale ta
rola jest już obsadzona przez Justina.
- Nie no ten szczeniak
mnie wygryzł..
- Tato, jesteś dorosły
używaj bardziej dojrzałych słów w naszej obecności.
- Patrzcie tylko,filozofa wychwałem sobie. Grabisz sobie córcia, oj grabisz.No więc moja rola w tym momencie się skończyła, więc pozwólcie,że w końcu położę się spać. - wstał i już chciał ruszyć w kierunku drzwi,kiedy w końcu się odezwałam..
- Tato usiądź jeszcze na chwilę. -
przełknełam ślinę - Ja i Justin mamy sprawę, no więc może od razu przejdę do sedna.-Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam znowu mówić - Chodzi o to, że Juju chce, żebym za kilkanaście godzin poleciała z Nim do
Stanów,na sześć tygodni,czyli do końca wakacji. Wystarczy jedno Twoje słowo. - spokojnie dokończyłam i złapałam Justina za rękę.
- Chyba słoneczko za mocno
Ci przygrzało,skarbie...Zaledwie przed momentem musiałem się pogodzić faktem,że kochasz tego chłopaka i nie jesteś już małą dziewczynką, a chwilę później wyskakujesz mi tu z Ameryką ? Nie, nie ma mowy, jesteś za młoda - powiedział to niezwykle
stanowczo, już wtedy czułam, że nie ma jakichkolwiek szans, aby ten wyjazd doszedł do skutku.
- Tato, mam wakacje, sam powiedziałeś,że w wakację mogę jeżdzić gdzie chcę, tylko mam Cię informować gdzie się znajduję,ale,że niby generalnie mam wolną rękę pod tym względem... Za
młoda? A co, mam podróżować kiedy będę miała 90 lat ?!
- Nie,nie o to chodziło. Po prostu, nie możesz sobie tak sama polecieć do Ameryki w tym wieku... Może tam w tej całej Ameryce brakowałby Ci już tylko nie cały rok do pełnoletności, ale póki co jesteśmy w Polsce, więc zejdźmy na ziemię. A jeżeli chodzi o wakacje, to wypowiadając te słowa miałem na myśli wizyty u jednej czy drugiej cioci,albo wizytę u babci...Nie ma mowy,że polecisz mi na drugi koniec świata, całkiem sama, chyba,że po moim trupie.
- Tato, to będzie dla
mnie idelna lekcja geografii, poznam nową kulturę, tradycję.. A tak w ogóle,co Ty sie tak czepiasz tego wieku, przecież sam mówisz,że wiek to tylko liczba, dobrze wiesz, że jestem odpowiedzialna i nie zrobię żadnej głupiej rzeczy... I jeszcze jedna rzecz: nie będę tam sama,będzie przy mnie Justin.
- Interesujące, jak Ty
łakniesz wiedzy..
- No i pozwiedzam sobie trochę..Sam mówisz,że mamy jeździć na wycieczki,póki jesteśmy młode, bo później jak dorośniemy to już nie będziemy miały czasu na to.
- Cały czas będziesz
pochłaniać wiedzę i zwiedzać, biedactwo, kiedy ty znajdziesz czas dla Justina ? - przymrużył
oko - Może i jestem stary, ale na pewno nie głupi.
W tym momencie się głośno roześmiał, a Justin patrzył się na Niego z uśmiechem, chyba wyczuł, że napięta atmosfera opadła.
W tym momencie się głośno roześmiał, a Justin patrzył się na Niego z uśmiechem, chyba wyczuł, że napięta atmosfera opadła.
- Proszę, Tatku...
- Widzę, że z Tobą nie
wygram.Ah te baby.. Uparta po mamusi, masz moją zgodę,leć i baw się dobrze. Ah i przekaż Justinowi,że ma Cię pilnować,aby Ci się nic nie stało, bo inaczej będzie z nim źle,jeżeli dowiem się,że w jakikolwiek sposób ucierpiałaś.
Po tych słowach szybko do Niego podeszłam i mocno go przytuliłam,w oczach miałam łzy szczęścia.Ostatnie zdanie skierowane do Justina postanowiłam zachować dla siebie i puściłam je mimo uszu.
Po tych słowach szybko do Niego podeszłam i mocno go przytuliłam,w oczach miałam łzy szczęścia.Ostatnie zdanie skierowane do Justina postanowiłam zachować dla siebie i puściłam je mimo uszu.
- To chyba się cieszysz,że coś po Niej mam ? -
uśmiechnęłam się
- Cieszę się, niestety z
nią również nigdy nie wygrałem.Pakuj się lepiej, a nie mnie tu przytulasz, Ameryka czeka na ciaśniaka z Polski.No, a teraz pozwól,że w końcu położę się spać, ja muszę być na 7 w pracy,a jest w pół do czwartej. Żegnam Was.
Po tych słowach wstał, uśmiechnął się i
znikł za drzwiami. Z Biebsem rozmawialiśmy jeszcze przez godzinę, potem i On musiał już
uciekać. Pożegnaliśmy się, wyszedł tradycyjnie przez okno i znikł gdzieś w letnim mroku.
Sama chciałam przespać się chociaż na dwie,trzy godziny,lecz przez moją głowę zaczęły przebiegać następujące myśli: "Jak zareagują na mnie Jego
bliscy, czy mnie zakceptują, czy odnajdę się w Jego szalonym życiu " .. Wiedziałam,że nie
było już odwrotu,musiałam spróbować dla Juju i dla naszego związku,więc nie było sensu nadal się zastanawiać. Tak czy owak, prędzej czy
później musiałam iść spać,aby choć trochę wypocząć przed długą podróżą.Zasnęłam, gdy już mrok rozświetlały pierwsze promenie
słońca, było gdzieś tak przed piątą.O ósmej trzydzieści obudził mnie budzik. Czułam się jeszcze bardziej wykończona niż przed zaśnięciem,ale wiedziałam,że muszę wstać. Miałam ogrom pracy,a Justin miał być po mnie już o dwunastej.
Miałam dużo szczęścia, że ostatnimi czasy zrobiłam sobie generalne porządki w szafie, poprłam i wyprasowałam wszystkie rzeczy,więc ubrania miałam świeże i czyste, a nie jak wyciągnięte psu z gardła.Jeszcze parę godzin wcześniej nawet nie przyszło mi przez myśl w czym mam lecieć i jakie rzeczy zabrać ze sobą...Było bardzo ciężko pakować się bez wcześniej ułożonej listy rzeczy... No,ale dałam sobie jakoś radę i w równą godzinę walizka z rzeczami i kosmetykami była gotowa. Poza tymi oczywistymi rzeczami,wzięłam z sobą wszytskie moje oszczędności, które postanowiłam później wymienić na dolary,aby tam mieć czym płacić.Kiedy już byłam przygotowana, postanowiłam wziąść jeszcze prysznic.Po paru godzinach byłam już kompletnie spakowana,zwarta i
gotowa. Tata,który jednak wziął sobie urlop, przechadzał się po domu bez celu.Punktualnie o dwunastej zadzwonił dzwonek, serce
zaczeło mi bić jak oszalałe, bez opamiętania złapałam
walizkę i zbiegłam na dół, na szczęście przy schodzeniu obyło
się bez niepotrzebnego upadku. Na widok mój widok Justin uśmiechnął się, podeszłam do Niego, jak zwykle z miękkimi nogami i przywitałam się z Nim. Następnie wziął ode mnie walizkę i zaprowadził ją do samochodu.Kiedy zostałam sam na sam z Tatą, ten do mnie podszedł objął mnie z całej siły i powiedział:
- No więc jednak jedziesz, miłej
podróży,baw się tam dobrze, dzwoń i pisz o każdej porze dnia i nocy. Nie zapomnij o starym ojcu i odezwij się od czasu do czasu.- po tych słowach ucałował mnie w policzek,odsunął się ode mnie i ujrzałam jego smutne,zaszklone oczy. Mi również udzielił się Jego posępny nastrój i sama zaczęłam też płakać,a głos mi się łamał coraz bardziej.
- Nie wyprowadzam się ani nie wyjeżdżam na
zawsze, Tato...
Uśmiechnął się i jeszcze raz mocno go
przytuliłam, gdy już się od niego oderwałam i miałam wychodzić, przypomniałam sobie, że
zapomniałam aparatu fotgraficznego. Szybciutko się po niego wróciłam,zostawiając tym razem Juju z moim tatą sam na sam. Przez uchylone drzwi
usłyszałam jak tata mówi do Justina: "Dbaj o Nią jak o najdroższy diament, pamiętaj,jeżeli jej się coś stanie to wtedy będzie z Tobą źle. Juju przytaknął na znak,że rozumie, przytulił się z nim po męsku i w tym samym momencie spostrzegli mnie.
- Będzie o mnie dbał, nie martw się Tato, a tak poza tym, to długo uczyłeś się tego zdania po angielsku ? - zaśmiałam się .
Tata nie odpowiedział mi na to, dał mi tylko kuksańca w bok i na sam koniec niemalże wypchnął nas z domu i powiedział:
-No,jak już macie iść,to idźcie, po samolot Wam ucieknie. Pa maleńka, Bay, Justin.
Tata nie odpowiedział mi na to, dał mi tylko kuksańca w bok i na sam koniec niemalże wypchnął nas z domu i powiedział:
-No,jak już macie iść,to idźcie, po samolot Wam ucieknie. Pa maleńka, Bay, Justin.
Noi i po tych słowach wsiadłam z Bieberem do
auta,Justin otworzył przede mną drzwi na miejscu pasażera,a sam usiadł za kierownicą, kiedy odpalił silnik, wyciągnął rękę w moją stronę, ja podałam mu swoją dłoń, ucałowaliśmy się jeszcze raz i ruszyliśmy w kierunku portu lotniczego w Gdańsku i stamtąd już samolotem do USA.
Dziewiąty rozdział za nami, jak myślicie co będzie dalej ? Przepraszamy,że musieliście tak długo czekać, ale cały czas mamy problemy z Internetem. Trzymajcie się ciepło, Bieberowych <3 : *
Jeśli Ci się podoba zostaw komentarz dla Ciebie to chwila , dla nas bardzo wiele ♥♥ Dla nas wasze komentarze są ważne proszę tak o nie bo coraz częściej zastanawiam się czy nie usunąć bloga
Nati&Viki
Dziewiąty rozdział za nami, jak myślicie co będzie dalej ? Przepraszamy,że musieliście tak długo czekać, ale cały czas mamy problemy z Internetem. Trzymajcie się ciepło, Bieberowych <3 : *
Jeśli Ci się podoba zostaw komentarz dla Ciebie to chwila , dla nas bardzo wiele ♥♥ Dla nas wasze komentarze są ważne proszę tak o nie bo coraz częściej zastanawiam się czy nie usunąć bloga
Nati&Viki
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)