Dział I - Justin
Mój plan powoli wchodził w życie. Dziś miałem zobaczyć Natalię,od naszego ostatniego spotkania minęło trochę czasu. Byłem podekscytowany,a zarazem lekko zaniepokojony. Bałem się, że rozpozna mnie ona, albo ktoś inny i krzyknie:,, Ej zobacz, to jest ten cały Bieber." Wtedy cały mój plan runąłby niczym zamek z kart.Bałem się, że mogę ponieść kolejną z życiowych klęsk,mogła mi nie wybaczyć, a to byłby dla mnie cios, z którego mogłem się przez długi czas nie podnieść. Nie wiedziałem w jakim stopniu przeżyła ten moment, kiedy bardzo ją zraniłem,jak bardzo to odczuła.Miałem jedynie nadzieje,że będę miał szansę jej wytłumaczyć swoje tamtejsze zachowanie i prosić o kolejną szansę. Po skończeniu trasy od razu zabrałem się do wcielania w życie planu Viki. Wszystko było robione niemalże w biegu, ale na szczęście udało się wszystko szybko i w miarę sprawnie zorganizować. Dla dobra i powodzenia planu musiałem przejść małą metamorfozę, aby mnie nikt nie rozpoznał. Musiałem nosić full capy,szare, nie wyróżniające się ubrania,których bardzo nie lubiłem, soczewki zmieniające kolor oczu na niebieski, zmienić barwę swojego głosu,co było najtrudniejszym zadaniem ze wszystkich. Poznałem zasady szkoły i społeczeństwa uczniowskiego rządzącego się swoimi,nieco dziwnymi prawami. Najlepiej było nie wyróżniać się z tłumu. Poza tym zmuszony byłem zmienić nazwisko na Drew Braun. I pomyśleć,że ta cała metamorfoza mnie odbyła się w niecały tydzień. Była to męcząca przemiana,ale czułem,że robię dobrze postępując w taki a nie inny sposób, moje uczucie do tej dziewczyny rosło.Musiałem spróbować,żeby później nie żałować i nie mieć wyrzutów sumienia.Po prostu- zakochałem się i na dodatek byłem takim pieprzonym egoistom,że nie umiałem jej sobie odpuścić i nie chciałem, aby Natalia miała kogoś innego,nie chciałem jej oddać nikomu. Nie kontrolowałem swojego ciała ani umysłu.Wiedziałem,że jeśli będę dążył do tego całym swoim serem i nigdy się nie podam osiągnę wszystko. Raz już ta zasada podziałała,więc drugi raz też musiało się udać. Lekko zdenerwowany wszedłem do budynku. Oczywiście spóźniłem się na pierwszą lekcję. Wszedłem do klasy i w końcu ją ujrzałem. Siedziała sama w ostatniej ławce. Była smutna, w jej oczach można było zauważyć ból,który bardzo dobrze ukrywała. Wtedy cała moja pewność w powodzenie mojego planu osłabła,zacząłem mieć wahania czy aby na pewno robię dobrze. Nie chciałem zranić jej po raz kolejny, wiedziałem,że nie przeżyła by tego.Mimo,że spotkaliśmy się zaledwie dwa razy, zdążyłem już przez ten czas zorientować się,że jest bardzo wrażliwą i delikatną dziewczyną. Poza tym zacząłem mieć wątpliwości czy nie pośpieszyłem się nieco z planem przeproszenia jej. A może było jeszcze za wcześnie na to? W głowie krążyły mi różne myśli, chciałem już wyjść,nie umiałem sobie z nimi poradzić.Pierwszą lekcję mieliśmy chyba z wychowawczynią klasy, z panią od angielskiego. Przedstawiła mnie i usadziło obok Natalii . Było mi to bardzo na rękę,ułatwiało mi to kontakt z nią,chociaż moje wejście nie zrobiło na niej zbyt dużego wrażenia, więc bałem się,że może mnie olać. Ale wcale to nie oznaczało,że przestałem się starać,szybko przypomniałem sobie po co tu przyjechałem,więc wziąłem się w garść i zrobiłem pierwszy krok:
-Cześć,jestem Drew.I chyba będziesz skazana na siedzenie ze mną. A Ty jak się nazywasz ?
-Nazywam się Natalia, ale możesz mówić mi Nala. Nie no,chyba nie będzie aż tak źle i jakoś się dogadamy.- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, nieco wymuszonym uśmiechem.
- Oo, jakie ładne imię. Nie no na pewno się świetnie dogadamy,wyglądasz na miłą dziewczynę.- chciałem wypaść jak najlepiej.
- Dziękuję, Ty też wydajesz się być fajnym chłopakiem,też mam nadzieję,że się jakoś dogadamy.
Tu pokiwałem tylko na znak,że zrozumiałem. Przez długą chwilę siedzieliśmy w milczeniu,nie wiedziałem nawet za bardzo co mam mówić.Pod koniec lekcji chciałem się już odezwać, ale ona mnie uprzedziła i powiedziała coś,co mnie bardzo zaskoczyło,ale oczywiście pozytywnie:
-Hm, jesteś tutaj nowy,samotny i na dodatek z zupełnie innej bajki. Wiem,że w Ameryce w szkołach u Was jest pewnie zupełnie inaczej.Może chciałbyś,abym Cię trochę oprowadziła po szkole i zapoznała z moimi dwoma koleżankami,Darią i Natalią ?
-No pewnie, bardzo dziękuję,zawsze będzie mi raźniej.Nie spodziewałem się tak miłego przyjęcia z Twojej strony, naprawdę.
-Okej, no to fajnie. No przecież mówiłeś,że wyglądam na miłą dziewczynę, więc nie chciałam zawieść Twoich oczekiwań wobec mnie. - i po raz kolejny obdarowała mnie swoim uśmiechem, lecz ten był już znacznie lepszy od poprzedniego, bo bardziej szczery.
No i pierwsza lekcja dobiegała końca. Do dzwonka zostały minuty,każdy odliczał czas, a ja cieszyłem się z towarzystwa Natalii. Yeah,dogadałem się z nią, chyba polubiła moje nowe ja.. Czas płynął bardzo miło,wszystko było super, do czasu,gdy:
- Ooo jak miło, nasza Belieberka-Dekielka w końcu poznała jakiegoś chłopaka.Brawo dla Natalii,Brawo.Tylko znowu tam sobie za dużo nie wyobrażaj jak ostatnim razem. A Ty, Nowy,uważaj na nią,jest nieźle pokręcona. – krzyknął jeden z chłopaków siedzący w równoległej ławce.
Cała klasa zaczęła się głośno śmiać.Nie zrozumiałem jego wypowiedzi, ale wiedziałem jedno- że ją obraził czymś. Jedyne słowo,które zrozumiałem to Belieberka,czyli Belieber. Dotarło do mnie,że obraził ją z mojego powodu.W jej oczach pojawił się łzy,schyliła głowę, próbowała ukryć swój ból po usłyszeniu tych słów. Nie rozumiałem,czemu ten chłopak tak powiedział, nie rozumiałem rekcji klasy.Wszystko to było dla mnie w pewien sposób dziwne,nowe. No bo przecież w Ameryce nie ma czegoś takiego.Dotknęło to też mnie, no bo przecież to tak jakby przeze mnie ludzie tak się do niej zwracają. To naprawdę boli ,jeżeli w jakiś niezwykły sposób bliska Ci osoba cierpi przez to,że poświęciła się twojej muzyce i tobie samemu.Wtedy zrozumiałem o czym mówiła do mnie Natalia,co miała na myśli mówiąc o nie łatwym życiu wszystkich moich Belieber. Nagle coś we mnie ruszyło, zupełnie zapomniałem o tym,że nie mogę rzucać się w oczy. I odezwałem się:
- Zamknij mordę, kapciu. I co,podniosłeś już swoje jakże niskie ego ? - zapytałem,zupełnie oszołomiony.
Klasa w tym momencie zamarła, mimo,że chyba nie do końca zrozumiała moich słów, to i tak można było wyczuć,że coś jest na rzeczy, że coś wisi w powietrzu. Natalia po czasie podniosła swoje zapłakane oczy.Chyba ona jedna zrozumiała. Patrzyła na mnie w całkowitym osłupieniu. On nagle zaczął się śmiać i powiedział:
- O,Natalia znalazła sobie obrońcę.. No proszę Ha ha ha.!
Klasa tym razem się nie zaśmiała.Mój instynkt mówił mi,że chłopak mnie wyśmiał. Wtedy rzuciłem się na niego,powaliłem go na podłogę, zacząłem go dusić i okładać pięściami.Nie wiem, co we mnie wstąpiło.Gdzieś w tle słyszałem tylko krzyk Natalii. Pani od razu zareagowała,wzięła mnie za ręce i próbowała odsunąć od tego leszcza. Na początku stawiałem opór, ale później już sobie odpuściłem. Nastąpiła niezręczna cisza,każdy zerkał a to na ociekającego krwią chłopaka,a to na mnie. W końcu tą całą sytuację przerwał dzwonek. Natalia wybiegła z klasy pierwsza,jej czerwone policzki były całe w łzach. Wybiegłem za nią,mimo zawołań pani,abym pozostał w klasie na przerwie, Natalia w momencie zniknęła mi z oczu w tłumie,szukałem jej nawet, ale nie mogłem jej znaleźć.Wróciłem do klasy.W klasie była tylko pani i ten chłopak. Na szczęście nie miałem jakiś żadnych większych nieprzyjemności z powodu tej bójki,pani powiedziała,że z racji tego,że jestem nowy i z zupełnie innego świata, postanowiła nie stwarzać mi jakichś większych problemów na samym początku, tyle że musiałem przeprosić tego frajera, który więcej sobie dodawał niż to wszystko było warte. Żałosne. No ale musiałem to zrobić przede wszystkim ze względu na Natalię, która nie pojawiła się już na pozostałych lekcjach, a tak bardzo chciałem być przy niej w tamtym momencie,chciałem ją przeprosić i pocieszyć,chciałem być dla niej prawdziwym oparciem.Chciałem nawet urwać się ze szkoły tak jak ona i pójść do niej do domu,ale tak szybko jak przyszedł mi ten pomysł do głowy,tak szybko go porzuciłem,wiedziałem,że to byłoby podejrzane, gdyby nagle,niby totalnie obcy koleś wiedział,gdzie ona mieszka. Byłem całkowicie bezsilny i bezradny.Ja to zawsze muszę coś odwalić.Ale na szczęście przypadkiem podsłuchałem na przerwie jakieś dwie dziewczyny, najwyraźniej chyba te jej bliższe koleżanki Natalię i Darię,że na dziś są umówione nad jezioro.Ucieszyłem się,że podczas tej rozmowy oprócz godziny spotkania, usłyszałem również nazwę miejsca, w którym mają się spotkać, to znacznie ułatwiało mi poszukiwania. Postanowiłem tam pojechać z moim przyjacielem Harrym – jest to Rayan, lecz dla swojego bezpieczeństwa musiał również zmienić swoje nazwisko i wygląd. Musiałem mieć przy sobie wsparcie zaufanej osoby.
II Dział – Natalia
Co ze mną jest nie tak,że muszę co chwilę cierpieć? Czemu ludzie nie akceptują mnie taką jaką jestem?Obrażają mnie tylko dlatego, że słucham takiej osoby,która nie jest powszechnie lubiana przez wszystkich . -Przyjdzie czas,że tego nie wytrzymam , po prostu, poddam się i wszyscy będą zadowoleni.-Nie, nie, nie Natalia,Ty się nigdy nie poddasz. Never say Never,cycki w górę i do przodu. Kurczę,czemu tylko w Polsce jest taka nie akceptacja.. przecież o gustach niby się nie dyskutuje. Przerażające.Mam już dosyć płakania w poduszkę, wmawiania sobie,że wszystko będzie dobrze . Czemu gdzie się nie pokaże to znajdzie się grupka osób,która obrazi Justina i całą rodzinę Beliebers. Dlaczego nie mogą nas zaakceptować, zamiast przysparzać nam ból. Mam wrażenie, że coraz mniej rozumiem ludzi. A w tym też tego bezmyślnego osiłka, Drewa.Myślałam,że jest inny. Masakra. Ale mimo tego i tak wiem jedno- nigdy nie przestanę kochać Justina.I tego Justina,którego pokochałam na początku i tego, w którym zakochałam się. Mogę wylać ocean łez, mogę cierpieć, ale ten człowiek był,jest i zawsze będzie moim Słońcem dzięki,któremu jestem codziennie szczęśliwa .Nie ważne co uważają inni,ja go nie opuszczę i zawsze będę przy nim.Nawet mimo tego,że mnie potwornie zranił, jestem już w stanie w jakiś sposób mu wybaczyć,już to zrobiłam.Każdy zasługuje na kolejną szansę, przecież nigdy mnie nie zawiódł ,zawsze był przy mnie.Zawsze. No ale co z tego,że był, skoro teraz Go nie ma i tak szybko sobie mnie odpuścił. Zabawił się moimi uczuciami. Ale, do cholery, nie mogę tego wiecznie sobie i jemu wypominać...
Nie wiedziałam, co już ze sobą zrobić,błąkałam się po uliczkach.Przechodni,dziwnie się na mnie spoglądali(,no tak,byłam cała zapłakana)z oddali można było usłyszeć drwiny,śmiech.Po długim powrocie ze szkoły w końcu wróciłam do domu,jak zwykle nikogo tam nie było.Sama w wielkim domu.Byłam umówiona z dziewczynami nad jezioro o 15 : 30. Miałam mało czasu,niecałą godzinę. Musiała odkurzyć na górze i zmyć podłogi na dole a na dodatek ugotować obiad.Wstawiłam wodę na makaron.Zrobiłam wodę do umycia podłóg.Wyciągnęłam odkurzacz i zaniosłam go na pierwsze piętro. Złapałam mopa i zmyłam podłogi.Pobiegłam szybko na górę,odkurzyłam wszystkie pokoje z wyjątkiem pokoju Moniki.Tam, jak zwykle zresztą, panował nieład,syf.Przerażało mnie wejście do tego pokoju,a co dopiero mieszkanie w nim.Ależ przecież moja kochana siostra zawsze miała czas na strojenie się godzinami przed lustrem,a czasu na posprzątanie pokoju już nie miała. Syfiara i flejtuch z niej. Dostajesz dreszczy i mdłości jak tylko spojrzysz przez uchylone drzwi na te jej cztery ściany,których i tak niemalże nie widać.Fuj.Zostało mi niecałe 20 minut.Spakowałam wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne mi nad jezioro,przebrałam się w strój kąpielowy.Jak na maj było bardzo gorąco.Trzeba było wykorzystać taką pogodę,oderwać się od tej szarej i smutnej rzeczywistości,zaszaleć.Cieszyłam się,że namówiły mnie dziewczyny na ten wypad. A jeszcze teraz, po tym wszystkim, woda na pewno mnie w jakimś stopniu uspokoi i odgarnie ode mnie wszelkie złe myśli chociaż na te parę godzin. Ale póki co zrobiłam obiad dla Moniki i Taty.Nie umiem perfekcyjnie gotować,nie znam wielu przepisać.Kucharka ze mnie marna,ale takie rzeczy jak spaghetti, jajecznica,naleśniki itp potrafię zrobić. Akurat wyrobiłam się z obiadem, a dziewczyny zdążyły już podjechać pod mój dom i czekały na mnie. O dziwo, Natalia pojawiła się ze swoją Pierwszą Miłością, Błażejem.Nie powiem, przystojny chłopak,tyle,że czasami trochę głupiutki, ale to już tylko moje takie rozważania .Wsiadłam na rower i pojechaliśmy.Znów w ich towarzystwie czułam się jak ostatnie koło u wozu. Coraz gorzej ze mną,skoro już nawet w towarzystwie najbliższych mi przyjaciół czułam się źle. Zamiast śmiać się i wygłupiać z nimi to byłam bardzo poważna i słuchałam Biebera .Jestem ewenementem,jedyna w swoim rodzaju,zawsze odstaję od reszty - ale i tak dobrze mi z tym tak jak jest.
Dojechaliśmy,nie powiem dawno nie jeździłam rowerem i bardzo zmęczyła mnie ta podróż. Trzeba chyba wziąć się za siebie i poprawić swoją kondycję. Zatrzymaliśmy się na głównej plaży,było tam bardzo dużo ludzi.co mnie nieco przytłaczało.Nie to,że mam jakieś kompleksy czy coś,ale nie lubię pokazywać się pół naga innym ludziom.Taka tam wstydliwa Natalia.Po rozpakowaniu,wszyscy ruszyli do wody,lecz nie ja.Musiałam nasmarować się kremem,by słońce trochę szybciej mnie chwyciło, chciałam się jeszcze bardziej opalić, mimo że mam dosyć ciemną karnację. W końcu wbiegłam do wody,była bardzo ciepła jak na tak wczesną porę roku. Zaczęłam pływać,nurkować i skakać z pomostu wraz z moimi przyjaciółmi.Było bardzo fajnie,nareszcie wyluzowałam i odprężyłam się na maksa. W pewnej chwili zauważyłam,że przyjechał tu Drew z jakimś nieznanym mi chłopakiem. No i po dobrej zabawie..
- O ja, a ten tu czego. Znowu chce zrobić zadymę ? - powiedziałam do Darii, lecz ta stała w osłupieniu, wpatrując się w chłopaków,z otwartą buzią, jakby czekała tylko na to,aby jej wleciał komar.Po chwili krzyknęłam jej do ucha - HEELOŁ,Ziemia do Darii,czy Daria mnie słyszy? - a ta nic.No co za dziełcha.
Dopiero po chwili oprzytomniała i w chwili gwałtownego ruszenia przewróciła się do wody. Wszyscy zaczęliśmy się z niej śmiać.Ona oczywiście,jak to Daria cała zbulwersowana zaczęła zaprzeczać wszystkim naszym domysłom na temat zapatrzenia się w nowych chłopców. Po chwili,kiedy wszyscy ponownie wrócili do pływania zauważyłam, że Drew wszedł wraz z kumplem do wody,do którego od razu przyssała się Daria. No i każdy wiedział, co spowodowało chwilowe zamulenie Darii. Z tego co zdążyłam wychwycić z ich rozmowy nazywał się Harry. Kiedy Drew został sam,podszedł do mnie. Chwilę się we mnie wpatrywał. W końcu powiedział,smutnym głosem :
-Przepraszam.Nie chciałem,zareagować w ten sposób. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Przecież nie chciałem nikomu zrobić krzywdy.Ale wywnioskowałem,że ten koleś Cię obraził no i dalej wiesz co się działo. Jeżeli w jakiś sposób Cię to uraziło, to jeszcze raz przepraszam.- skończył swoje przeprosiny i stał ze spuszczoną głową, z miną smutnego,szczeniaczka.
Ja miałam założone ręce, miałam głowę podniesioną i patrzyłam na niego,wywyższając się wzrokiem. Miało to oznaczać,że zastanawiam się.Oczywiście, grałam. Widziałam,że było mu przykro,poza tym był w porządku, a to że ustał w mojej obronie to chyba dobrze o nim świadczy.Po paru minutach postanowiłam dać za wygraną i dłużej go nie męczyć moją postawą,opuściłam ręce i zaczęłam się śmiać. On, spojrzał na mnie i powiedział :
-To oznacza,że zgoda?- zapytał z nadzieją w głosie
-Oczywiście,że zgoda, nie jestem pamiętliwym człowiekiem,poza tym ustałeś w mojej obronie, a to dobrze o Tobie świadczy. Tylko to wcale nie oznacza, że możesz sobie tak wszczynać bójki,nie, nie to nie Ameryka,abyś mógł sobie tak bez żadnych konsekwencji bić się z wszystkimi. Pewnie teraz nic Ci za to nie zrobili,bo jesteś nowy,ale generalnie wiedz, że drugim razem nie ujdzie Ci to na sucho.A i jeżeli chodzi o tego Leszcza, no to on już taki jest i nic na to nie poradzisz, więc sobie daruj. No, a teraz wyskakuj z bluzki i choć się kąpać.
-No dobra,dobra...- i po tych słowach wziął mnie na rękę niczym w bajce Shrek wziął Fionę i wrzucił mnie do wody, zaczęliśmy się wygłupiać,chlapać, nurkować. Fantastyczny czas. Z nikim nie bawiłam się tak dobrze od spotkania z Juju. Fantastyczny czas. Po czasie,zorientowałam się,że cały czas kąpie się w bluzce na długi rękaw.Dziwne..Może chciał coś ukryć ? Mniejsza z tym, nie ważne. Aa kit z tą moją podejrzliwością. Ważne,że chłopak się dobrze bawił.
-Zimno mi. Idziemy na plażę? – spytałam, cała drżąc
Pokiwał , że tak .Wziął mnie na ręce i wyszliśmy,reszta bawiła się w najlepsze. Kiedy wyszliśmy,posadził mnie na kocu i podał mi ręcznik.Usiadł koło mnie.Siedzieliśmy w ciszy przez jakieś 5 minut.Po chwili odezwał się :
-Przepraszam,za moją ciekawską naturę, ale mam do Ciebie dwa pytania.Pierwsze, czemu siedzisz sama w ławce, a drugie dlaczego tak bardzo zraniły Cię słowa tego chłopaka? Jeżeli nie chcesz,nie musisz odpowiadać.
- Nie no, okej, skoro już zapytałeś to Ci odpowiem,chociaż nie na rękę mi o tym rozmawiać, ale skoro zacząłeś rozmowę, to już muszę się komuś wygadać.Ha, ha - kabum,wypadło na Ciebie – powiedziałam, lekko się uśmiechając.
- Nie ma sprawy ,chętnie posłucham – odpowiedział.
- Jak już zdążyłeś się dowiedzieć na lekcji , jestem Belieberką. Życie nie jest łatwe, jeśli twoim idolem jest Justin Bieber. U nas w szkole Go nie akceptują i nie szanują,zresztą jak mało którą rzecz. Wyzywają go co dnia opryskliwymi ,chamskimi słowami...myślą, że to nikogo nie boli. Ale mnie to boli .Nie ma u nas w szkole dużo dziewczyn,które są Jego księżniczkami.Jestem jedną z niewielu.Jeśli słuchasz Justina, jesteś nikim,stajesz się pośmiewiskiem i osobą nienormalną,z zupełnie innego świata. Przyzwyczaiłam się już do drwin,ale ta dziś szczególnie mnie zabolała.Sama nie wiem,co mi się stało i czemu tak zareagowałam. Zawsze staram się bronić Juju,ale dzisiaj po prostu coś mnie zablokowało w środku..No i właśnie też przez to siedzę sama,każdy się odsunął ode mnie, jak dowiedzieli się,że moim idolem jest Justin. Smutne,ale prawdziwe. – i po raz drugi,łzy pojawiły się w moich oczach,chciałam je ukryć,lecz nie umiałam.
- Naprawdę smutne,będzie dobrze,nikt nie powinien cię obrażać ani krytykować za to,że słuchasz Justina. Nie płacz mi tu. – uśmiechnął się i otarł mi łzy,przejeżdżając swoim kciukiem po moim policzku.
Odwzajemniłam jego uśmiech.Po chwili zapytał:
- Hmm ? To jak zostałaś Belieberką ?
- Naprawdę Cię to interesuje?
-No pewnie, nie zapytałbym się,gdyby mnie to nie interesowało.
-Pamiętam to jak by było wczoraj . Był to wtorek, męczący wtorek.Nigdy nie słuchałam muzyki .Tym razem,miałam jakieś dziwne uczucie.Nie chciało mi się czytać książki ani uczyć,co było dziwnym zjawiskiem u mnie, więc włączyłam open.fm „ Justin Bieber w 100% „ . Muzyka wpadła mi w ucho,zaczęłam ją nucić.Z czystej ciekawości , przetłumaczyłam sobie piosenki . Miały przekaz,zaczęły mnie inspirować. Były,są i będą niezwykłe oraz najlepsze. Zaczęłam szukać informacji.Była w szoku, nigdy w życiu nie sądziłam,że miał tak trudne początki . Był zwykłym człowiekiem mającym marzenia jak ty czy ja.Udało mu się dojść do wszystkiego swoją ciężką pracą i wiarą, inspiruje. Daje nam wiarę,że marzenia się spełniają.Od tamtej chwili Never say never miało dla mnie jeszcze ważniejsze znaczenie.Pokochałam go,podporządkowałam całe swoje życie tylko jemu. Jestem dumna z tego, kim jestem. Nawet mimo wszystkich przykrości, stwierdzam,że było warto.Nigdy się na nim nie zawiodłam.Kocham Go.Wierzę w swoje marzenia i w samą siebie.Uczy mnie.Nie obchodzą mnie hejterzy. Wiem kim on jest dla mnie,zawsze będę go wspierać,niezależnie od tego,czy będę szczęśliwą mężatką,czy staruszką na wózku.Zawsze.- szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Wielkie Wow. Jestem pod wrażeniem.Nigdy nie słyszałem,aby ktoś opowiadał mi o kimś z taką pasją jak Ty.I nigdy nie widziałem tak wielkiej miłości w czyiś oczach. Niedługo to pewnie nawet mnie wkręcisz w to wszystko. Jest jakiś określnik dla chłopaka,który jest fanem Biebera? Myślę, że takie słowa powinien usłyszeć on sam osobiście.
- Dziękuję. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.Pierwszy raz tak dobrze mi się rozmawia o Juju z kimś, kto nie jest w tej wielkiej rodzinie. W moich oczach będziesz widział tylko jego, a w jego będziesz widział miliony Beliebers . – mruknęłam
- Nie prawda,może będzie tam miliony Beliebers , ale zawsze każda z was będzie bardzo ważna , zawsze będzie patrzył na każdą z was z osobna.– mówił,powiedział to w taki sposób jak Justin, niezwykle czule.
- Nie wiem, może. W każdym razie nie żałuje,że jestem cała podporządkowana jemu.Nie zmieniłabym swojej decyzji w ten pamiętny wtorek, nawet jeśli wiedziałabym wcześniej,że nie będę tolerowaną osobą.W chwili, kiedy pokochałam Go, moje życie rozświetliło tysiące świateł,nagle wszystko stało się jasne,mój świat stał się znowu kolorowy.W ten dzień doznałam prawdziwej miłości,Jego miłości. Eksplodowała z niego za każdym razem,kiedy go tylko oglądałam w Internecie.A jeszcze bardziej zobaczyłam tą miłość,kiedy go pierwszy raz ujrzałam 2 miesiące temu na koncercie. Był niczym wulkan dobroci.Był to jeden z najważniejszych dni w moim niesfornym życiu Miłość, którą mi dał ukoiła wszystkie moje rany. – znów łzy popłynęły po moich policzkach .
- Nie płacz.Jestem pewien, że jest z Ciebie dumny – uśmiechnął się – Gdy przechodziłem przez korytarz zauważyłem , że macie za niecały miesiąc bal. Wybrałabyś się ze mną ? – dokończył
Pokiwałam głową na znak,że tak.Niestety musiałam się już zbierać.Obiecałam Tacie,że nie będę długo siedzieć.Pożegnałam się z Drewem. Przytuliłam go, zazwyczaj tak nie robię,przy pierwszym,bliższym zapoznaniu,ale czułam z nim więź.Mimo że znałam go zaledwie jeden dzień, miałam wrażenie,że znam go już bardzo długo.Jakby był strasznie ważną mi osobą.Jego dotyk,chód,zapach-wszystko to było mi dziwne znajome,jakby gdzieś to już było.Jego uśmiech był mi bardzo znany,jak go widzę staję się szczęśliwa . Dziwne.Wróciłam do domu.Czekał na mnie już tata.Byłam zmęczona,moje myśli skupiły się na tym chłopaku,byłam pewna ,że już gdzieś go widziałam. Ciekawe,ciekawe. Zapytam się go jutro, czy aby na pewno się już gdzieś nie spotkaliśmy.
III Dział – Justin
Wszystko szło po mojej myśli.Nie sądziłem,że dowiem się tak dużo w ciągu jednej rozmowy.Nie zdawałem tego,że tak bardzo cierpiała, a nawet mimo tego nie poddała się. Mam nadzieję,że nie dałem jej zbyt dużo oznak do tego, że jestem jej kimś znacznie bliższy niż myśli. Na balu,powiem jej prawdę, nie chcę mieć już przed nią tajemnic,nie chcę aby ona już dłużej cierpiała.Chce ją odzyskać . Zaśpiewam dla niej piosenkę,zatańczymy wolny taniec i wtedy wyznam jej całą prawdę.Chcę dostać druga szansę, nie pozwolę już niczego sobie ani nikomu innemu popsuć tego. Będzie dobrze, wierzę.
V Rozdział za nami . Podoba się ? Jeśli masz chwilę zostaw komentarz z twoją opinią , dla ciebie to chwila a\♥ Jeśli będzie 8 komentarzy dodajemy rozdział ;.))
Wiki&Nati&Aga
czwartek, 27 czerwca 2013
sobota, 22 czerwca 2013
IV rozdział
Natalia I
Mijał tydzień po tygodniu,dzień za dniem.Aż w końcu upłynął miesiąc.Wokół mnie wiosna,kojarzona z porą roku,gdzie każdy się zakochuje,pora miłości. Na dodatek coraz bliżej końca roku szkolnego,coraz bliżej wakacji. Każdy się cieszył z nadchodzącego wielkimi krokami lata.A ja nie. Ból nie malał,był tak samo silny jak w wieczór, który go doznałam,choć nie odczuwałam go tak bardzo,stał się rutyną,czymś oczywistym. Stałam się wrakiem człowieka. Moje życie,nie miało już najmniejszego sensu,straciło swój blask i magię. Straciłam Słońce, dzięki któremu rosłam i doznawałam nowych wrażeń. Nie pozwalałam nikomu się do mnie zbliżyć ani pomóc. Nie chciałam żadnej litości. Zamknęłam się w sobie.Nawet moje kontakty z Darią i Natalią ograniczyłam do minimum. Myślałam,że czas leczy ranny.W moim przypadku niestety nie. Żyłam z dnia na dzień z nadzieją,że to jeden wielki koszar,lecz to była ta dobijająca rzeczywistość, od której zawsze dostaje po pupie.Ograniczyłam przebywanie w sieci,używania twitter'a, facebook'a i innych portali.Nawet muzyka Justina,która zawsze koiła moje rany,poszła w odstawkę.Po prostu musiałam przeczekać ten trudny okres w moim życiu,cios zadany w moje serce musiał się zagoić.Gdybym wróciła już do normalnej, spokojnej rzeczywistości, to nie oznaczałoby, że przestałabym wspierać Biebera bądź być jego Belieber, skądże. Z perspektywy czasu umocniłoby mnie tylko w wierze w to co robię i jakim człowiekiem jestem.Stał się moim „Heartbreaker" Zakochałam się w nim, jeszcze bardziej, przez to,że za dużo sobie wyobrażałam. Po części sama sobie byłam winna temu,że tak cierpiałam,gdybym była mądra i umiała zachować jakiś dystans, może byłoby lepiej. Przecież to wszystko z Nim było od samego początku skazane na porażkę.W realnym świecie nie może być mowy o takiej miłości, takie zdarzenia są tylko zarezerwowane dla bajek. Ale i tak kocham Go i nikt ani nic tego nie zmieni.Mój dzień przez ostatni czas opierał się na jak największym spędzaniu czasu w książkach, pomaganiu Tacie w codziennych obowiązkach i utrzymaniu domu w porządku. W taki sposób chciałam uciec od natłoku wszystkich myśli, zapomnieć i żyć dalej. O dziwo,po długim czasie przebywania praktycznie cały czas w domu polepszyły się moje stosunki z Tatą i Moniką. Kto by pomyślał,że to właśnie Ona będzie jedyną osobą, która będzie wiedziała o moich problemach. Oczywiście nie powiedziałam jej o kogo chodzi,gdyż obiecałam Bieberowi,że zachowam to dla siebie.Ale mimo wszystko było bardzo trudno tłumić w sobie to wszystko. Obiecałam i obietnicy dotrzymałam.Z wrednej siostry Monika stała się przyjaciółką. Rozmawiałyśmy co wieczór. Były to świetne rozmowy,dawały mi pierwiastek radości,której w ostatnim czasie było bardzo mało.Nie znałam powodu dla którego Monika nagle zrobiła się w stosunku do mnie taka miła,może siostrzana miłość się w niej narodziła.Myślałam tak do czwartku.Normalny dzień, szkoła,nauka,sprzątanie w domu i inne mniej ważne obowiązki.Tego wieczoru czułam się już na tyle stabilna psychicznie,że włączyłam po długiej przerwie swojego fioletowego laptopa.To co ujrzałam na facebook'u znów zrujnowało moją psychikę. Te całe współczucie i troska Moniki było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Wszystko co jej mówiłam publikowała na facebook'u, aby mnie upokorzyć,dodając jeszcze od siebie te przysłowiowe,,trzy grosze". Jak ona mogła to zrobić? Było przecież już tak dobrze.Ludzie dodawali pod postami opryskliwe i chamskie komentarze,które dotknęły mnie i to w znaczny sposób.Wiedziałam , że jest wredna,ale żeby do takiego stopnia? Nie do pomyślenia.Wybiegłam, ze łzami w oczach z pokoju/. Siedziała w salonie,na kanapie,rozmawiając przez telefon.
- CO TY SOBIE MYŚLISZ TY WREDNA, PODSTĘPNA MAŁA JĘDZO?! WŁASNEJ SIOSTRZE ZROBIĆ COŚ TAKIEGO!? MUSIELI CIĘ CHYBA W SZPITALU PODMIENIĆ, BO TO NIE JEST MOŻLIWE,ABYŚMY BYŁY SIOSTRAMI Z KRWI I KOŚCI.!!!
- O co ci chodzi,co się tak bulwersujesz,siostrzyczko ? – spytała ze zdziwioną miną
- Nie wiesz? No to oświecę tą Twoją pustą głowę - o Twoje wpisy na facebook'u, upokorzyłaś mnie, jak mogłaś,co ja Ci zrobiłam?! – nadal krzyczałam i coraz trudniej było mi powstrzymać łzy napływające mi do oczu.
- Ha ha ha, no wreszcie się zorientowałaś o co chodzi,brawo,brawo lepiej późno niż wcale.Miałam dosyć już odgrywania dobrej siostry.A co Ty sobie myślałaś, co ? Że robię to bo jestem taką wspaniałą siostrą? Chciałam Cię upokorzyć, aby ludzie Cię znienawidzili. I tak się raczej stało.Naiwna jesteś, siostrzyczko- syknęła,wybuchając swoim sztucznym śmiechem.
- Wiesz,może i jestem naiwna,ale na pewno nie na tyle,aby ponownie Ci zaufać.A Ty jesteś jeszcze bardziej głupia, niż ustawa przewiduje. – powiedziałam, by nie dać jej satysfakcji, że wygrała.
Szybko wyszłam by ukryć załzawione oczy. Wróciłam do swojego pokoju,wyłączyłam laptopa . Położyłam się, płakałam, próbowałam przelać swój smutek na poduszkę.Taty nie było,poszedł na urodziny swojego najlepszego przyjaciela Tomka. I całe szczęście, nie chciałam mu przysparzać zmartwienia, dlaczego znowu płaczę.Usnęłam.
Justin II
Minęło dużo czasu od ostatniej wiadomości,spotkania z Natalią. Po czasie zrozumiałem swój błąd , straciłem ją . Czasu niestety nie cofnę,choć naprawdę chciałbym.Pokazałem, wysyłając jej tego SMS jaki jestem głupi i niedojrzały, kolejny, życiowy błąd.ale co ja poradzę na to,że bałem się ponownie zaangażować,pokochać.Również nie chciałem, by kolejna ważna osoba w moim życiu cierpiała przez moją sławę.Paparazzi,plotki, hejty potrafią być uciążliwe i raniące.Nie,nie,nie - nawet to nie tłumaczy mojego zachowania,nic a nic. Mogłem tylko rozmyślać,jak ją przeprosić.aby mi wybaczyła .Wraz z moimi przyjaciółmi, jeszcze z szkolnych czasów Chazem i Rayanem oraz moim kumplem z branży Usherem, tydzień rozmyślaliśmy, jakim sposobem przeprosić Natalię.Poprosiłem ich o pomoc. Żadne SMS'y z przeprosinami nie wchodziły w grę,był to bardzo tandetny sposób. Po długich namysłach jednogłosowo zdecydowaliśmy,że wyślę jej herbaciane róże. Pomysł doskonały. Miałem jakąś cichą nadzieję,że to poskutkuje .
Natalia III
Obudziłam się,cała zlana w pocie, na mokrej poduszce,w rzeczach. Szybko wzięłam poranny prysznic,ubrałam się i ogarnęłam do szkoły.Szczerze nie chciałam tam iść,wiedziałam,że stałam się pośmiewiskiem dla całej społeczności uczniowskiej.Nie miałam żadnej wymówki, dlaczego nie chce zawitać dzisiejszego ranka w gimnazjum, i na dodatek dziś był piątek.Zebrałam się w sobie , postanowiłam,że wytrwam dzisiejszy dzień. Zeszłam na dół,czekało na mnie śniadanie.Od kiedy zmieniły się godziny pracy Taty, jadałam sama.W salonie czekała mnie niespodzianka,wspaniały kosz moich ukochanych kwiatów- herbacianych róż.Była dołączona karteczka „ Przepraszam,wybacz mi proszę. Twój Justin" .Uśmiech pojawił się na mojej twarzy momentalnie, lecz równie szybko znikł. Nie umiałam mu wybaczyć, nie teraz. Położyłam je na parapecie, a karteczkę spaliłam.Wyszłam do szkoły.Dzień zapowiadał się słonecznie, ale tylko na dworze.W szkole było okropnie. Byli ludzie,którzy się śmiali i drwili ze mnie.A jeszcze inni po prostu mnie wspierali lub się tym w ogóle nie przejmowali. Monika jednak nie osiągnęła swojego zamierzonego celu, co później bardzo mnie to cieszyło.Jeżeli chodzi o kwiaty, dostawałam je codziennie przez dwa tygodnie,lecz i tak mu nie wybaczyłam,nie odpisałam mu na żadną karteczkę. Zdawałam sobie sprawę z tego,że jednak zależy mu, na naszej znajomości i to podniosło mnie na duchu. Moje życie powoli wracało do naturalnej harmonii, wszystko było jak dawniej. Znowu zaczęłam odwiedzać moją ukochaną Babcię, regularnie zaglądać na fb i tt. Czytałam najnowsze informacje o Juju,różne blogi.W moim radiu ponownie zagościły płyty Biebera. Wróciłam nowo narodzona ja , uśmiechnięta, pełna marzeń i wigoru, co cieszyło nie tylko mnie ale i wszystkich wspierających mnie ludzi oraz Tatę. Niesamowite,moje złamane serce długo goiło zadane mu ciosy,ale zostało uzdrowione. Pełna energii przyszłam do szkoły,przywitałam się ze wszystkimi znajomymi i znowu czułam,że żyję.
Justin IV
Metody chłopaków nie skutkowały,co mnie bardzo zawiodło.Przez dwa tygodnie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od Natalii. Jednak potrzebowałem rady dziewczyny.W tej sytuacji mogła mi pomóc tylko Victoria.Victoria to piętnastoletnia dziewczyna,którą znam 3 lata . Zawsze uśmiechnięta i radosna , doskonale znała potrzeby dziewczyn,zawsze mówiła o wszystkim otwarcie,bez żadnej ściemy. Pomogła już kilku moim kumplom w zdobyciu dziewczyny,czy jej przeproszeniu. Czemu ja o tym nie pomyślałem wcześniej?Jak mogłem zapomnieć o mojej przyjaciółce? Zadzwoniłem do niej, gdyż nie mogliśmy osobiście się spotkać, a do zakończenia pierwszej części BELIEVE TOUR było dwa dni, a każdy dzień zwłoki oddalał mnie od Natalii.
J: Cześć Vicki. Masz chwilkę, bo mam pilną sprawę
V: Hej.Dla Ciebie zawsze,choć powinieneś dostać porządnie w głowę, za to,że nie odzywałeś się do mnie tak długo. No,ale to później, teraz mów o co chodzi ?
J: Słuchaj,niedawno poznałem prześliczną Natalię na moim koncercie w Polsce,spotkałem się z nią,a jak do tego doszło to ci opowiem przy okazji i potem napisałem jej,że lepiej jak zerwiemy kontakt. Jednak zaraz po wysłaniu wiadomości, pożałowałem tego. Chcę ją odzyskać, a nie wiem co robić. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, to nie jest zwykła dziewczyna, nie chcę jej stracić.Doradź, proszę..
V: Uhuhuhu. Widzę,że ktoś jest zakochany. Szczerze? Dałeś ciała na całej linii, pamiętaj takich rzeczy nie mówi się dziewczynie przez sms'a ! To zawsze bardzo rani. Robiłeś już coś, by ją odzyskać?
J: Tak wiem, nie musisz mnie dołować. Umierającego się nie dobija. No robiłem już coś.
V: Co ?
J: Przez około dwa tygodnie wysyłałem jej ulubione, nowe, herbaciane róże z prośbą o wybaczenie i jak najszybszy kontakt. I ..
V: I ?
J: Nie odezwała się i nie wiem już, co mam robić
V: Uuuuuła widzę, że sprawa jest naprawdę skomplikowana i widzę,że Tobie na niej naprawdę zależy. Oj Juju, myślałam,że będziesz trochę bardziej kreatywny, tandeta z tym bukietem, bo zbyt popularne i zwyczajne, będziesz musiał wymyślić coś wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju
J: Co masz na myśli ?
V: Właśnie nie wiem, ta dziewczyna jest naprawdę wyjątkowa, więc musi być to również wyjątkowe, spontaniczne. I myślę,że wtedy masz sukces gwarantowany. Ej kiedy kończysz I Część Trasy ?
J: Za dwa dni, a czemu pytasz? Wymyśliłaś coś ?
V: Potem masz ponad miesięczną przerwę, tak ?
J: Tak.
V: To myślę, że dobrym pomysłem będzie, jak przez ten cały miesiąc ponownie odwiedzisz Polskę, ale nie jako Justin Bieber, tylko jako normalny chłopak.Musisz przejść metamorfozę. Zapiszesz się do jej szkoły i najlepiej do jej klasy i po prostu przeprosisz jak normalny chłopak, tylko najpierw musisz się z nią jakoś dogadać,zaprzyjaźnić i zorientować się co myśli o Tobie, po tym jak ją tak zraniłeś, nie bądź nachalny. Później zaśpiewaj przed całą szkołą OLLG i myślę,że zadziała .
J: Jesteś pewna ?
V: Nie, ale wato zaryzykować dla dobra sprawy. Będą to niezapomniane przeprosiny w jej życiu. Uwierz! Believe&Never say never, Justin, czy ja Ci muszę o tym przypominać ?
J: Wierzę,wierzę. Dziękuję za radę.A teraz muszę już lecieć na próbę, trzymaj się i do zobaczenia.
V: Powodzenia,trzymam kciuki, zobaczysz uda się.
J: Wielkie dzięki, odezwę się jak już będę w USA, wtedy się spotkamy i pogadamy na spokojnie . Pa.
Nasza rozmowa zakończyła się, Vicki podsunęła mi bardzo fajny pomysł, muszę tylko poczekać dwa dni i zorganizować wszystko by moja Księżniczka mi przebaczyła. Kurczę, Victoria miała rację,że się zakochałem.Ta to zna mnie lepiej niż ja sam siebie. Fajne uczucie,robić coś dla ukochanej. Mam nadziej, że wszystko pójdzie zgodnie z moim planem.Dobrze mieć tak zaufanych przyjaciół, jak Vicki. Normalnie kocham ją jak siostrę
Natalia V
Po szkole od wczoraj chodziły plotki,że do szkoły przychodzi jakiś mega przystojny chłopak,podobno z Ameryki. Byłam ciekawa kto to taki chciał zawitać do małej miejscowości w Polsce prosto z Ameryki i co go do tego skołoniło. Zazwyczaj nie interesowałam się chłopakami, gdyż moim priorytetem była nauka i rodzina. Ale też bardzo często po prostu mnie ranili, trudno było znaleźć chłopaka , który akceptuje to, że słucham Justina i jestem BELIEBER. Zawsze kazali mi wybierać, gdy tylko dowiedzieli się o moich gustach muzycznych, albo najzwyczajniej w świecie olewali mnie i nabijali się z kumplami. Na początku bolało, ale później zaczęłam mieć wylane na wszystkich chłopaków, a teraz cieszę się z bycia singielką. Dopiero Justin, po długiej przerwie oderwał mnie od życia singielki. W szkole gdzie by się nie poszło, to tylko dziewczyny miały jeden temat: „Nowego Ciacha w szkole".Szczerze, wygląd jest sprawą drugorzędną, liczy się wnętrze,dobre serce.Czasami odrzucają naprawdę fajnych chłopaków, no ale cóż na to poradzę,świat rządzi swoimi prawami. Weekend spędziłam praktycznie sama, zamknięta w swoim własnym świecie.Tata wyjechał w delegację służbową, a Monika spała u Dominiki. I Dobrze, uwielbiałam siedzieć sama w domu. Było tak bardzo cicho i spokojnie.Tylko ja i muzyka Justina. Perfekcyjnie. Lecz w poniedziałek zaczęła się już szkoła,sprawdziany,drażniący nauczyciele i społeczeństwo uczniowskie. Lecz ten poniedziałek miał być inny, miał zawitać nowy uczeń.Byłam mega ciekawa kto to taki. Caluteńką drogę do szkoły Daria mówiła o nowym chłopaku.Nawet jej udzielił się entuzjazm innych dziewczyn, tak podekscytowanej to jej jeszcze nigdy w życiu nie widziałam. Wraz z Natalią troszkę nabijałyśmy się z Darii, że będziemy śpiewać na ich ślubie i takie tam..W dodatku strasznie się wystroiła.Fajnie było widzieć ją w nowej odsłonie.Wyglądała naprawdę świetnie, ale i tak nie rozumiałam za bardzo czym się tak zachwyca, tak samo jak ona nie rozumiała mojej miłości do Justina. Doszłyśmy do szkoły.Wszystkie dziewczyny czekały na nowego ucznia.W końcu się zjawił.
No i jak Wam się podoba IV rozdział ? Jak myślicie, co wydarzy się dalej , jak akcja się rozwinie ? Hm ? Troszkę krótszy. Przepraszamy że musieliście czekać tak długo na IV rozdział,ale szkoła. Czekamy na Wasze odpowiedzi w komentarzach. Teraz rozdziały będą dodawane szybciej, w końcu oceny wystawione, więc zaczynamy WAKACJE! Dziękujemy za wszystko.Kochamy Was ♥ PS . Jeśli ktoś Chce może nam w komentarzu lub na naszą pocztę jasta1998@interia.pl jasta1998@interia.plnapisać swoją historię zostania Bielieber . My opowiemy wam swoje kiedyś . Czekamy na wasze historie .Nie wstydzicie się SIOSTRY ♥ . SKOMENTUJECIE ? Dla was to chwila , dla nas nieskończona radość i ważna opinia . Prosimy ♥
Nati & Viki
Mijał tydzień po tygodniu,dzień za dniem.Aż w końcu upłynął miesiąc.Wokół mnie wiosna,kojarzona z porą roku,gdzie każdy się zakochuje,pora miłości. Na dodatek coraz bliżej końca roku szkolnego,coraz bliżej wakacji. Każdy się cieszył z nadchodzącego wielkimi krokami lata.A ja nie. Ból nie malał,był tak samo silny jak w wieczór, który go doznałam,choć nie odczuwałam go tak bardzo,stał się rutyną,czymś oczywistym. Stałam się wrakiem człowieka. Moje życie,nie miało już najmniejszego sensu,straciło swój blask i magię. Straciłam Słońce, dzięki któremu rosłam i doznawałam nowych wrażeń. Nie pozwalałam nikomu się do mnie zbliżyć ani pomóc. Nie chciałam żadnej litości. Zamknęłam się w sobie.Nawet moje kontakty z Darią i Natalią ograniczyłam do minimum. Myślałam,że czas leczy ranny.W moim przypadku niestety nie. Żyłam z dnia na dzień z nadzieją,że to jeden wielki koszar,lecz to była ta dobijająca rzeczywistość, od której zawsze dostaje po pupie.Ograniczyłam przebywanie w sieci,używania twitter'a, facebook'a i innych portali.Nawet muzyka Justina,która zawsze koiła moje rany,poszła w odstawkę.Po prostu musiałam przeczekać ten trudny okres w moim życiu,cios zadany w moje serce musiał się zagoić.Gdybym wróciła już do normalnej, spokojnej rzeczywistości, to nie oznaczałoby, że przestałabym wspierać Biebera bądź być jego Belieber, skądże. Z perspektywy czasu umocniłoby mnie tylko w wierze w to co robię i jakim człowiekiem jestem.Stał się moim „Heartbreaker" Zakochałam się w nim, jeszcze bardziej, przez to,że za dużo sobie wyobrażałam. Po części sama sobie byłam winna temu,że tak cierpiałam,gdybym była mądra i umiała zachować jakiś dystans, może byłoby lepiej. Przecież to wszystko z Nim było od samego początku skazane na porażkę.W realnym świecie nie może być mowy o takiej miłości, takie zdarzenia są tylko zarezerwowane dla bajek. Ale i tak kocham Go i nikt ani nic tego nie zmieni.Mój dzień przez ostatni czas opierał się na jak największym spędzaniu czasu w książkach, pomaganiu Tacie w codziennych obowiązkach i utrzymaniu domu w porządku. W taki sposób chciałam uciec od natłoku wszystkich myśli, zapomnieć i żyć dalej. O dziwo,po długim czasie przebywania praktycznie cały czas w domu polepszyły się moje stosunki z Tatą i Moniką. Kto by pomyślał,że to właśnie Ona będzie jedyną osobą, która będzie wiedziała o moich problemach. Oczywiście nie powiedziałam jej o kogo chodzi,gdyż obiecałam Bieberowi,że zachowam to dla siebie.Ale mimo wszystko było bardzo trudno tłumić w sobie to wszystko. Obiecałam i obietnicy dotrzymałam.Z wrednej siostry Monika stała się przyjaciółką. Rozmawiałyśmy co wieczór. Były to świetne rozmowy,dawały mi pierwiastek radości,której w ostatnim czasie było bardzo mało.Nie znałam powodu dla którego Monika nagle zrobiła się w stosunku do mnie taka miła,może siostrzana miłość się w niej narodziła.Myślałam tak do czwartku.Normalny dzień, szkoła,nauka,sprzątanie w domu i inne mniej ważne obowiązki.Tego wieczoru czułam się już na tyle stabilna psychicznie,że włączyłam po długiej przerwie swojego fioletowego laptopa.To co ujrzałam na facebook'u znów zrujnowało moją psychikę. Te całe współczucie i troska Moniki było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Wszystko co jej mówiłam publikowała na facebook'u, aby mnie upokorzyć,dodając jeszcze od siebie te przysłowiowe,,trzy grosze". Jak ona mogła to zrobić? Było przecież już tak dobrze.Ludzie dodawali pod postami opryskliwe i chamskie komentarze,które dotknęły mnie i to w znaczny sposób.Wiedziałam , że jest wredna,ale żeby do takiego stopnia? Nie do pomyślenia.Wybiegłam, ze łzami w oczach z pokoju/. Siedziała w salonie,na kanapie,rozmawiając przez telefon.
- CO TY SOBIE MYŚLISZ TY WREDNA, PODSTĘPNA MAŁA JĘDZO?! WŁASNEJ SIOSTRZE ZROBIĆ COŚ TAKIEGO!? MUSIELI CIĘ CHYBA W SZPITALU PODMIENIĆ, BO TO NIE JEST MOŻLIWE,ABYŚMY BYŁY SIOSTRAMI Z KRWI I KOŚCI.!!!
- O co ci chodzi,co się tak bulwersujesz,siostrzyczko ? – spytała ze zdziwioną miną
- Nie wiesz? No to oświecę tą Twoją pustą głowę - o Twoje wpisy na facebook'u, upokorzyłaś mnie, jak mogłaś,co ja Ci zrobiłam?! – nadal krzyczałam i coraz trudniej było mi powstrzymać łzy napływające mi do oczu.
- Ha ha ha, no wreszcie się zorientowałaś o co chodzi,brawo,brawo lepiej późno niż wcale.Miałam dosyć już odgrywania dobrej siostry.A co Ty sobie myślałaś, co ? Że robię to bo jestem taką wspaniałą siostrą? Chciałam Cię upokorzyć, aby ludzie Cię znienawidzili. I tak się raczej stało.Naiwna jesteś, siostrzyczko- syknęła,wybuchając swoim sztucznym śmiechem.
- Wiesz,może i jestem naiwna,ale na pewno nie na tyle,aby ponownie Ci zaufać.A Ty jesteś jeszcze bardziej głupia, niż ustawa przewiduje. – powiedziałam, by nie dać jej satysfakcji, że wygrała.
Szybko wyszłam by ukryć załzawione oczy. Wróciłam do swojego pokoju,wyłączyłam laptopa . Położyłam się, płakałam, próbowałam przelać swój smutek na poduszkę.Taty nie było,poszedł na urodziny swojego najlepszego przyjaciela Tomka. I całe szczęście, nie chciałam mu przysparzać zmartwienia, dlaczego znowu płaczę.Usnęłam.
Justin II
Minęło dużo czasu od ostatniej wiadomości,spotkania z Natalią. Po czasie zrozumiałem swój błąd , straciłem ją . Czasu niestety nie cofnę,choć naprawdę chciałbym.Pokazałem, wysyłając jej tego SMS jaki jestem głupi i niedojrzały, kolejny, życiowy błąd.ale co ja poradzę na to,że bałem się ponownie zaangażować,pokochać.Również nie chciałem, by kolejna ważna osoba w moim życiu cierpiała przez moją sławę.Paparazzi,plotki, hejty potrafią być uciążliwe i raniące.Nie,nie,nie - nawet to nie tłumaczy mojego zachowania,nic a nic. Mogłem tylko rozmyślać,jak ją przeprosić.aby mi wybaczyła .Wraz z moimi przyjaciółmi, jeszcze z szkolnych czasów Chazem i Rayanem oraz moim kumplem z branży Usherem, tydzień rozmyślaliśmy, jakim sposobem przeprosić Natalię.Poprosiłem ich o pomoc. Żadne SMS'y z przeprosinami nie wchodziły w grę,był to bardzo tandetny sposób. Po długich namysłach jednogłosowo zdecydowaliśmy,że wyślę jej herbaciane róże. Pomysł doskonały. Miałem jakąś cichą nadzieję,że to poskutkuje .
Natalia III
Obudziłam się,cała zlana w pocie, na mokrej poduszce,w rzeczach. Szybko wzięłam poranny prysznic,ubrałam się i ogarnęłam do szkoły.Szczerze nie chciałam tam iść,wiedziałam,że stałam się pośmiewiskiem dla całej społeczności uczniowskiej.Nie miałam żadnej wymówki, dlaczego nie chce zawitać dzisiejszego ranka w gimnazjum, i na dodatek dziś był piątek.Zebrałam się w sobie , postanowiłam,że wytrwam dzisiejszy dzień. Zeszłam na dół,czekało na mnie śniadanie.Od kiedy zmieniły się godziny pracy Taty, jadałam sama.W salonie czekała mnie niespodzianka,wspaniały kosz moich ukochanych kwiatów- herbacianych róż.Była dołączona karteczka „ Przepraszam,wybacz mi proszę. Twój Justin" .Uśmiech pojawił się na mojej twarzy momentalnie, lecz równie szybko znikł. Nie umiałam mu wybaczyć, nie teraz. Położyłam je na parapecie, a karteczkę spaliłam.Wyszłam do szkoły.Dzień zapowiadał się słonecznie, ale tylko na dworze.W szkole było okropnie. Byli ludzie,którzy się śmiali i drwili ze mnie.A jeszcze inni po prostu mnie wspierali lub się tym w ogóle nie przejmowali. Monika jednak nie osiągnęła swojego zamierzonego celu, co później bardzo mnie to cieszyło.Jeżeli chodzi o kwiaty, dostawałam je codziennie przez dwa tygodnie,lecz i tak mu nie wybaczyłam,nie odpisałam mu na żadną karteczkę. Zdawałam sobie sprawę z tego,że jednak zależy mu, na naszej znajomości i to podniosło mnie na duchu. Moje życie powoli wracało do naturalnej harmonii, wszystko było jak dawniej. Znowu zaczęłam odwiedzać moją ukochaną Babcię, regularnie zaglądać na fb i tt. Czytałam najnowsze informacje o Juju,różne blogi.W moim radiu ponownie zagościły płyty Biebera. Wróciłam nowo narodzona ja , uśmiechnięta, pełna marzeń i wigoru, co cieszyło nie tylko mnie ale i wszystkich wspierających mnie ludzi oraz Tatę. Niesamowite,moje złamane serce długo goiło zadane mu ciosy,ale zostało uzdrowione. Pełna energii przyszłam do szkoły,przywitałam się ze wszystkimi znajomymi i znowu czułam,że żyję.
Justin IV
Metody chłopaków nie skutkowały,co mnie bardzo zawiodło.Przez dwa tygodnie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od Natalii. Jednak potrzebowałem rady dziewczyny.W tej sytuacji mogła mi pomóc tylko Victoria.Victoria to piętnastoletnia dziewczyna,którą znam 3 lata . Zawsze uśmiechnięta i radosna , doskonale znała potrzeby dziewczyn,zawsze mówiła o wszystkim otwarcie,bez żadnej ściemy. Pomogła już kilku moim kumplom w zdobyciu dziewczyny,czy jej przeproszeniu. Czemu ja o tym nie pomyślałem wcześniej?Jak mogłem zapomnieć o mojej przyjaciółce? Zadzwoniłem do niej, gdyż nie mogliśmy osobiście się spotkać, a do zakończenia pierwszej części BELIEVE TOUR było dwa dni, a każdy dzień zwłoki oddalał mnie od Natalii.
J: Cześć Vicki. Masz chwilkę, bo mam pilną sprawę
V: Hej.Dla Ciebie zawsze,choć powinieneś dostać porządnie w głowę, za to,że nie odzywałeś się do mnie tak długo. No,ale to później, teraz mów o co chodzi ?
J: Słuchaj,niedawno poznałem prześliczną Natalię na moim koncercie w Polsce,spotkałem się z nią,a jak do tego doszło to ci opowiem przy okazji i potem napisałem jej,że lepiej jak zerwiemy kontakt. Jednak zaraz po wysłaniu wiadomości, pożałowałem tego. Chcę ją odzyskać, a nie wiem co robić. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, to nie jest zwykła dziewczyna, nie chcę jej stracić.Doradź, proszę..
V: Uhuhuhu. Widzę,że ktoś jest zakochany. Szczerze? Dałeś ciała na całej linii, pamiętaj takich rzeczy nie mówi się dziewczynie przez sms'a ! To zawsze bardzo rani. Robiłeś już coś, by ją odzyskać?
J: Tak wiem, nie musisz mnie dołować. Umierającego się nie dobija. No robiłem już coś.
V: Co ?
J: Przez około dwa tygodnie wysyłałem jej ulubione, nowe, herbaciane róże z prośbą o wybaczenie i jak najszybszy kontakt. I ..
V: I ?
J: Nie odezwała się i nie wiem już, co mam robić
V: Uuuuuła widzę, że sprawa jest naprawdę skomplikowana i widzę,że Tobie na niej naprawdę zależy. Oj Juju, myślałam,że będziesz trochę bardziej kreatywny, tandeta z tym bukietem, bo zbyt popularne i zwyczajne, będziesz musiał wymyślić coś wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju
J: Co masz na myśli ?
V: Właśnie nie wiem, ta dziewczyna jest naprawdę wyjątkowa, więc musi być to również wyjątkowe, spontaniczne. I myślę,że wtedy masz sukces gwarantowany. Ej kiedy kończysz I Część Trasy ?
J: Za dwa dni, a czemu pytasz? Wymyśliłaś coś ?
V: Potem masz ponad miesięczną przerwę, tak ?
J: Tak.
V: To myślę, że dobrym pomysłem będzie, jak przez ten cały miesiąc ponownie odwiedzisz Polskę, ale nie jako Justin Bieber, tylko jako normalny chłopak.Musisz przejść metamorfozę. Zapiszesz się do jej szkoły i najlepiej do jej klasy i po prostu przeprosisz jak normalny chłopak, tylko najpierw musisz się z nią jakoś dogadać,zaprzyjaźnić i zorientować się co myśli o Tobie, po tym jak ją tak zraniłeś, nie bądź nachalny. Później zaśpiewaj przed całą szkołą OLLG i myślę,że zadziała .
J: Jesteś pewna ?
V: Nie, ale wato zaryzykować dla dobra sprawy. Będą to niezapomniane przeprosiny w jej życiu. Uwierz! Believe&Never say never, Justin, czy ja Ci muszę o tym przypominać ?
J: Wierzę,wierzę. Dziękuję za radę.A teraz muszę już lecieć na próbę, trzymaj się i do zobaczenia.
V: Powodzenia,trzymam kciuki, zobaczysz uda się.
J: Wielkie dzięki, odezwę się jak już będę w USA, wtedy się spotkamy i pogadamy na spokojnie . Pa.
Nasza rozmowa zakończyła się, Vicki podsunęła mi bardzo fajny pomysł, muszę tylko poczekać dwa dni i zorganizować wszystko by moja Księżniczka mi przebaczyła. Kurczę, Victoria miała rację,że się zakochałem.Ta to zna mnie lepiej niż ja sam siebie. Fajne uczucie,robić coś dla ukochanej. Mam nadziej, że wszystko pójdzie zgodnie z moim planem.Dobrze mieć tak zaufanych przyjaciół, jak Vicki. Normalnie kocham ją jak siostrę
Natalia V
Po szkole od wczoraj chodziły plotki,że do szkoły przychodzi jakiś mega przystojny chłopak,podobno z Ameryki. Byłam ciekawa kto to taki chciał zawitać do małej miejscowości w Polsce prosto z Ameryki i co go do tego skołoniło. Zazwyczaj nie interesowałam się chłopakami, gdyż moim priorytetem była nauka i rodzina. Ale też bardzo często po prostu mnie ranili, trudno było znaleźć chłopaka , który akceptuje to, że słucham Justina i jestem BELIEBER. Zawsze kazali mi wybierać, gdy tylko dowiedzieli się o moich gustach muzycznych, albo najzwyczajniej w świecie olewali mnie i nabijali się z kumplami. Na początku bolało, ale później zaczęłam mieć wylane na wszystkich chłopaków, a teraz cieszę się z bycia singielką. Dopiero Justin, po długiej przerwie oderwał mnie od życia singielki. W szkole gdzie by się nie poszło, to tylko dziewczyny miały jeden temat: „Nowego Ciacha w szkole".Szczerze, wygląd jest sprawą drugorzędną, liczy się wnętrze,dobre serce.Czasami odrzucają naprawdę fajnych chłopaków, no ale cóż na to poradzę,świat rządzi swoimi prawami. Weekend spędziłam praktycznie sama, zamknięta w swoim własnym świecie.Tata wyjechał w delegację służbową, a Monika spała u Dominiki. I Dobrze, uwielbiałam siedzieć sama w domu. Było tak bardzo cicho i spokojnie.Tylko ja i muzyka Justina. Perfekcyjnie. Lecz w poniedziałek zaczęła się już szkoła,sprawdziany,drażniący nauczyciele i społeczeństwo uczniowskie. Lecz ten poniedziałek miał być inny, miał zawitać nowy uczeń.Byłam mega ciekawa kto to taki. Caluteńką drogę do szkoły Daria mówiła o nowym chłopaku.Nawet jej udzielił się entuzjazm innych dziewczyn, tak podekscytowanej to jej jeszcze nigdy w życiu nie widziałam. Wraz z Natalią troszkę nabijałyśmy się z Darii, że będziemy śpiewać na ich ślubie i takie tam..W dodatku strasznie się wystroiła.Fajnie było widzieć ją w nowej odsłonie.Wyglądała naprawdę świetnie, ale i tak nie rozumiałam za bardzo czym się tak zachwyca, tak samo jak ona nie rozumiała mojej miłości do Justina. Doszłyśmy do szkoły.Wszystkie dziewczyny czekały na nowego ucznia.W końcu się zjawił.
No i jak Wam się podoba IV rozdział ? Jak myślicie, co wydarzy się dalej , jak akcja się rozwinie ? Hm ? Troszkę krótszy. Przepraszamy że musieliście czekać tak długo na IV rozdział,ale szkoła. Czekamy na Wasze odpowiedzi w komentarzach. Teraz rozdziały będą dodawane szybciej, w końcu oceny wystawione, więc zaczynamy WAKACJE! Dziękujemy za wszystko.Kochamy Was ♥ PS . Jeśli ktoś Chce może nam w komentarzu lub na naszą pocztę jasta1998@interia.pl jasta1998@interia.plnapisać swoją historię zostania Bielieber . My opowiemy wam swoje kiedyś . Czekamy na wasze historie .Nie wstydzicie się SIOSTRY ♥ . SKOMENTUJECIE ? Dla was to chwila , dla nas nieskończona radość i ważna opinia . Prosimy ♥
Nati & Viki
piątek, 14 czerwca 2013
III Rozdział
I dział - Natalia.
Wspaniale czułam się w jego obecności, przy nim mogłam być w
100% sobą. Jeszcze nasze splecione dłonie, były czymś wyjątkowym i
niepowtarzalnym. Dodawały tej chwili coś, czego nie da się opisać słowami.
Szczerze? Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Wielkie zaskoczenie i
ciągłe niedowierzanie- tak, te słowa idealnie to opisują. Uwielbiam wpatrywać
się w jego czekoladowe oczy, szczery uśmiech...Byłam w Raju na Ziemi z
najcudowniejszym Aniołem, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
-Dziękuję, że zgodziłaś się ze mną spotkać – wymamrotał budząc mnie z mydlanej banki, w którą wpadłam zaraz po tym jak mnie złapał za rękę.
-Słucham !? Coś Ci się chyba pomyliło, Juju. To ja powinnam Ci podziękować za to, że zgodziłeś się ze mną spotkać oraz za wszystko inne co dzięki Tobie zawdzięczam. – mówiłam (o dziwo) bardzo spokojnie.
- Hmm... a co ty mi takiego zawdzięczasz ? Dziękować?A za co ?– uśmiechnął się.
W tym samym momencie wyszliśmy z lodowiska i usiedliśmy na najbliższej ławce. Uścisnął moją dłoń jeszcze mocniej. Spojrzał się na mnie i nie odrywał już wzroku. Na twarzy widniał Jego najpiękniejszy i najszczerszy uśmiech. Chyba tym sposobem chciał mnie zmusić do jak najszybszego mówienia, najwyraźniej był chyba ciekawy, co mu odpowiem. W głowie miałam tysiące myśli, których nie potrafiłam ułożyć w jedną, logiczną całość. Było to bardzo trudne. Czasami zastanawiałam się, co powiem Bieberowi jak Go spotkam, w jaki sposób podziękuje mu za wszystko, układałam sobie wiele wersji wydarzeń, a w tamtej chwili te wszystkie moje odpowiedzi tak się zmieszały, że nawet nie potrafiłam złożyć prostego zdania. Po dobrej minucie, w końcu zebrałam się na odwagę i szczerze powiedziałam mu to wszystko co leżało mi na serduszku od 4-5 lat:
-Justin. Od 4 lat czekałam na podobny moment. Nawet nie wiesz, ile razy układałam sobie w myślach to, co chciałabym Ci powiedzieć. Może i za chwilę powtórzę to, co mówi Ci wiele dziewczyn, ale wiedz, że wszystko, co mówię jest szczere i płynące prosto z mojego serca. Tego jest dużo, bardzo dużo, ale czasu jest stanowczo za mało dlatego powiem w skrócie. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz. Nauczyłeś mnie marzyć, wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać. Dzięki Tobie i Twojej muzyce nie stoczyłam się na samo dno . Nie wiem jakim byłabym teraz człowiekiem, gdyby nie Ty. Zawsze byłeś przy mnie, kiedy potrzebowałam tych najbliższych, kiedy wszystko traciło sens i wydawało się, że nie ma wyjścia z trudnej sytuacji. Nie wyobrażasz sobie jak ważny jesteś dla mnie i każdej Belieberki na całym świecie. Do niedawna słowa „ Never say Never & Believe" nie miały dla mnie tak wielkiego znaczenia jak w tej chwili. Dzięki Tobie teraz rozmawiamy tu , na dodatek po angielsku, bo to Twoja osoba zmotywowała mnie do nauki tego języka. Poza tym, nie wiem czy pamiętasz, ale połączyłeś prawie 40 milinów ludzi, mówiących różnymi językami, ludzi mających odmienną kulturę, kolor skóry i tradycję . I Ty się jeszcze mnie pytasz, za co ja mam Ci dziękować?! I zapamiętaj sobie dobrze te słowa: Jestem i zawsze będę, niezależnie od wszystkiego. Kocham Cię- te ostatnie słowa wyszeptałam mu je do ucha, głos mi się załamywał ,łzy, pływały po moich policzkach, rozmazując mój tusz.
Przez parę minut nic nie odpowiadał , dopiero po jakimś czasie spojrzał się na mnie. W jego ciemnych oczach ujrzałam łzy, mimo iż uśmiech nie znikał mu z twarzy. Z kurtki wyciągnął chusteczki i podał mi je, po czym sam też wziął jedną i otarł łezki spływające po Jego policzkach. Coś mówiło mi, że mimo tych łez, słowa wypowiedziane przeze mnie i tak sprawiły mu wielką radość. W końcu po 5 minutach cicho powiedział :
-Wiedziałem, że jestem ważny na swój sposób dla każdej z moich Księżniczek, ale nie myślałem, że aż tak . Jest to niesamowite,ja również zawsze będę z każdą z Was osobno/Nawet nie wyobrażasz sobie jakie ważne jesteście dla mnie,jakim jesteście wsparciem. Bo jeśli stracę Was, stracę wszystko .
- No to teraz już wiesz . Pamiętaj zawsze o tym . Nigdy nas nie stracisz . - odpowiedziałam wesoło, poprzez łzy. Jesteś dla nas oparciem, powodem, dla którego chce nam się wstawać i żyć dalej. Fakt, może nie mamy łatwego życia. Czasami wkurzają nas Twoje decyzje, czyny, zachowanie. Ale momentalnie nam to przechodzi, bo nie chcemy Ciebie stracić. Akceptujemy każdą Twoją decyzję. Każda z nas wierzy, że kiedyś Ciebie spotka, przytuli i będzie mogła powiedzieć „ I Love U” ,a Ty odpowiesz „ I Love U Too" . Kochamy Twój uśmiech – mówiłam coraz bardziej czule, by poczuł, że słowa płyną z głębi mojego serca. Strumień łez spływał po moich policzkach, nie próbowałam już ich nawet wycierać chusteczką.
- Nie płacz, nie lubię gdy moje Beliebers płaczą. Wiem, że czasem moje zachowanie przysparza Wam sporo bólu , ale jestem tylko człowiekiem. Też popełniam błędy, tak jak każdy. Staram się być dla Was inspiracją, osobą godną naśladowania, która potrafi inspirować , nauczać . Mam nadzieję, że kiedyś będziecie mogły powiedzieć z czystym sumieniem, że jestem taką osobą, bo jak na razie jeszcze trochę mi do takiej osoby brakuje. Naprawdę nigdy nie sądziłem, że będziecie stanowiły tak ważną częścią mojego życia. Kocham Was.
-Jak długo nas kochasz, tak długo my będziemy Cię kochać – zachichotałam ocierając łzy.
-Wiem – mruknął i przybliżył się do mnie.
- Pamiętaj o tym. Czy to jest odpowiednia chwila, aby przytulić swojego Idola? – zapytałam niepewnie.
- Nie musisz się pytać. W tej chwili jestem Justin, zwykły chłopak ze Stratford - swój wzrok przerzucił na mnie i lekko się uśmiechnął.
-Dziękuję, że zgodziłaś się ze mną spotkać – wymamrotał budząc mnie z mydlanej banki, w którą wpadłam zaraz po tym jak mnie złapał za rękę.
-Słucham !? Coś Ci się chyba pomyliło, Juju. To ja powinnam Ci podziękować za to, że zgodziłeś się ze mną spotkać oraz za wszystko inne co dzięki Tobie zawdzięczam. – mówiłam (o dziwo) bardzo spokojnie.
- Hmm... a co ty mi takiego zawdzięczasz ? Dziękować?A za co ?– uśmiechnął się.
W tym samym momencie wyszliśmy z lodowiska i usiedliśmy na najbliższej ławce. Uścisnął moją dłoń jeszcze mocniej. Spojrzał się na mnie i nie odrywał już wzroku. Na twarzy widniał Jego najpiękniejszy i najszczerszy uśmiech. Chyba tym sposobem chciał mnie zmusić do jak najszybszego mówienia, najwyraźniej był chyba ciekawy, co mu odpowiem. W głowie miałam tysiące myśli, których nie potrafiłam ułożyć w jedną, logiczną całość. Było to bardzo trudne. Czasami zastanawiałam się, co powiem Bieberowi jak Go spotkam, w jaki sposób podziękuje mu za wszystko, układałam sobie wiele wersji wydarzeń, a w tamtej chwili te wszystkie moje odpowiedzi tak się zmieszały, że nawet nie potrafiłam złożyć prostego zdania. Po dobrej minucie, w końcu zebrałam się na odwagę i szczerze powiedziałam mu to wszystko co leżało mi na serduszku od 4-5 lat:
-Justin. Od 4 lat czekałam na podobny moment. Nawet nie wiesz, ile razy układałam sobie w myślach to, co chciałabym Ci powiedzieć. Może i za chwilę powtórzę to, co mówi Ci wiele dziewczyn, ale wiedz, że wszystko, co mówię jest szczere i płynące prosto z mojego serca. Tego jest dużo, bardzo dużo, ale czasu jest stanowczo za mało dlatego powiem w skrócie. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz. Nauczyłeś mnie marzyć, wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać. Dzięki Tobie i Twojej muzyce nie stoczyłam się na samo dno . Nie wiem jakim byłabym teraz człowiekiem, gdyby nie Ty. Zawsze byłeś przy mnie, kiedy potrzebowałam tych najbliższych, kiedy wszystko traciło sens i wydawało się, że nie ma wyjścia z trudnej sytuacji. Nie wyobrażasz sobie jak ważny jesteś dla mnie i każdej Belieberki na całym świecie. Do niedawna słowa „ Never say Never & Believe" nie miały dla mnie tak wielkiego znaczenia jak w tej chwili. Dzięki Tobie teraz rozmawiamy tu , na dodatek po angielsku, bo to Twoja osoba zmotywowała mnie do nauki tego języka. Poza tym, nie wiem czy pamiętasz, ale połączyłeś prawie 40 milinów ludzi, mówiących różnymi językami, ludzi mających odmienną kulturę, kolor skóry i tradycję . I Ty się jeszcze mnie pytasz, za co ja mam Ci dziękować?! I zapamiętaj sobie dobrze te słowa: Jestem i zawsze będę, niezależnie od wszystkiego. Kocham Cię- te ostatnie słowa wyszeptałam mu je do ucha, głos mi się załamywał ,łzy, pływały po moich policzkach, rozmazując mój tusz.
Przez parę minut nic nie odpowiadał , dopiero po jakimś czasie spojrzał się na mnie. W jego ciemnych oczach ujrzałam łzy, mimo iż uśmiech nie znikał mu z twarzy. Z kurtki wyciągnął chusteczki i podał mi je, po czym sam też wziął jedną i otarł łezki spływające po Jego policzkach. Coś mówiło mi, że mimo tych łez, słowa wypowiedziane przeze mnie i tak sprawiły mu wielką radość. W końcu po 5 minutach cicho powiedział :
-Wiedziałem, że jestem ważny na swój sposób dla każdej z moich Księżniczek, ale nie myślałem, że aż tak . Jest to niesamowite,ja również zawsze będę z każdą z Was osobno/Nawet nie wyobrażasz sobie jakie ważne jesteście dla mnie,jakim jesteście wsparciem. Bo jeśli stracę Was, stracę wszystko .
- No to teraz już wiesz . Pamiętaj zawsze o tym . Nigdy nas nie stracisz . - odpowiedziałam wesoło, poprzez łzy. Jesteś dla nas oparciem, powodem, dla którego chce nam się wstawać i żyć dalej. Fakt, może nie mamy łatwego życia. Czasami wkurzają nas Twoje decyzje, czyny, zachowanie. Ale momentalnie nam to przechodzi, bo nie chcemy Ciebie stracić. Akceptujemy każdą Twoją decyzję. Każda z nas wierzy, że kiedyś Ciebie spotka, przytuli i będzie mogła powiedzieć „ I Love U” ,a Ty odpowiesz „ I Love U Too" . Kochamy Twój uśmiech – mówiłam coraz bardziej czule, by poczuł, że słowa płyną z głębi mojego serca. Strumień łez spływał po moich policzkach, nie próbowałam już ich nawet wycierać chusteczką.
- Nie płacz, nie lubię gdy moje Beliebers płaczą. Wiem, że czasem moje zachowanie przysparza Wam sporo bólu , ale jestem tylko człowiekiem. Też popełniam błędy, tak jak każdy. Staram się być dla Was inspiracją, osobą godną naśladowania, która potrafi inspirować , nauczać . Mam nadzieję, że kiedyś będziecie mogły powiedzieć z czystym sumieniem, że jestem taką osobą, bo jak na razie jeszcze trochę mi do takiej osoby brakuje. Naprawdę nigdy nie sądziłem, że będziecie stanowiły tak ważną częścią mojego życia. Kocham Was.
-Jak długo nas kochasz, tak długo my będziemy Cię kochać – zachichotałam ocierając łzy.
-Wiem – mruknął i przybliżył się do mnie.
- Pamiętaj o tym. Czy to jest odpowiednia chwila, aby przytulić swojego Idola? – zapytałam niepewnie.
- Nie musisz się pytać. W tej chwili jestem Justin, zwykły chłopak ze Stratford - swój wzrok przerzucił na mnie i lekko się uśmiechnął.
Przysunęłam się i mocno wtuliłam się w Jego tors. Czekałam na tą chwilę tak bardzo długo. Czasami zastanawiałam się jakich On używa perfum. Ha, ha -Wiem, to głupie. Poczułam mocny, męski zapach. Najpiękniejszy zapach jaki kiedykolwiek poczułam.Nie chciałam by wypuścił mnie ze swego uścisku. Było mi w nim tak nieziemsko dobrze. Wtulałam się w jego klatkę piersiową, On zaś oparł głowę na moim ramieniu. Było magicznie i bardzo romantycznie. Szczęście gromadziło się we mnie coraz bardziej. Siedzieliśmy w takim uścisku z dobre 5 minut, po tym delikatnie szepnął mi do ucha:
- Idziemy na gorącą czekoladę? Bo w końcu tu przymarzniemy do tej ławki jak tak jeszcze trochę posiedzimy.
- Nie, jeszcze chwilkę, daj mi się jeszcze trochę poprzytulać, aby mi starczyło do końca życia.Chcę się nacieszyć tą chwilą. Chętnie zamarznę tu z razem Tobą.
Po wypowiedzeniu tych słów, zaczął się głośno śmiać. Nie wiedziałam, co spowodowało u Niego taki nagły wybuch radości, ale cieszyłam się, że moje uszy mogły posłuchać tak pięknej i przyjemnej melodii.
-Będziesz miała okazje jeszcze nie jeden raz mnie przytulić. Obiecuję. Ale teraz chodźmy wypić coś ciepłego, bo mi się tu jeszcze rozchorujesz!
-Naprawdę? To w ogóle będziesz chciał się ze mną jeszcze kiedykolwiek spotkać?
-No pewnie, a najchętniej to porwałbym Cię do Ameryki, żebym mógł Cię mieć cały czas przy sobie - po wypowiedzeniu tych słów wstał, podał mi obie ręce i pomógł mi wstać z ławki.
- A ja wcale bym się nie opierała - dałam mu lekkiego kuksańca w prawy bok.
- Hm, a nie bałabyś się lecieć w nieznane, z dopiero co poznanym w realu chłopakiem? - przy tym tajemniczo się uśmiechnął, podszedł do mnie i lekko objął mnie w talii.
- Ani trochę. Ale jeżeli naprawdę próbowałbyś mnie porwać do tej swojej Ameryki, to daj mi znać,żebym mogła się przygotować.
-A co, jeżeli okazałbym się zupełnie kimś innym? Na przykład jakimś szalonym zbiegiem z psychiatryka?
- Wiesz, nawet jeśli,to i tak uciekłabym z Tobą.
- No widzę, że masz do mnie pełne zaufanie. Odważna to Ty jesteś, nie powiem.
- Gdybym była odważna, napisałabym do Ciebie na Twitterze. Jakoś nigdy nie mogłam do Ciebie tweetnąć. Widzisz, nawet na takim czymś wymiękam. A Ty mi tu mówisz, że jestem odważna? Oj Justin,Justin..
I znowu nastąpił gwałtowny wybuch śmiechu.. Śmiał się kolejne parę minut, leżąc na śniegu i mamrocząc coś do siebie samego pod nosem, nie mogłam go zrozumieć. W końcu wkurzyłam się, zlepiłam dużą kulkę ze śniegu i trafiłam nią prosto w Jego brzuch. To go oprzytomniło, szybko się podniósł i nawet nie wiedziałam kiedy a już leżałam w śniegu, mało tego, ciągle bombardowana śnieżkami Justina. Po jakimś czasie nie dawałam rady już się bronić, więc zaczęłam krzyczeć, że mam już dosyć i że trzeba w końcu iść na tę czekoladę. Szybko pomógł mi wstać i każde z nas poszło przebrać buty. W szatni, mimo zmarzniętych niektórych części ciała i bólu na całym ciele od śnieżek, cały czas się śmiałam. Wyjęłam szalik, nauszniki i torbę z wydzielonej mi szafki. Kiedy wyszłam z szatni, Justin czekał już na mnie przy kasie. Podeszłam do niego, gdy już wyciągałam portfel by za siebie zapłacić, powiedział:
- Ja Cię zaprosiłem, więc ja płacę.
Zarumieniłam się, po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym Gentelmenem co mi bardzo imponowało. Nie to, że jestem wybredna w stosunku do chłopaków, ale lubię jak chłopak ma zasady, zachowuję się szarmancko i romantycznie w stosunku do dziewczyny i potrafi być Gentelmenem w każdym miejscu, sytuacji.Wyszliśmy z lodowiska nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem . Czułam, że coś go trapi albo po prostu miał mnie już dość. Poszliśmy kawałek dalej do nowo co otwartej kawiarni „Słodkości U Victori ".Na ulicach było mało ludzi , więc za Justinem nie szli żadni paparazzi czy Fani.I w nowej kawiarnii też nie było ludzi, co nie mogło być normalne przy nowej knajpce na wsi. Dziwne. Wszystko wskazywało na to, że to kolejne miejsce. w którym chciał być sam ze mną.Ja zajęłam stolik,a On zamówił gorącą czekoladę.Kiedy dostał zamówienie,dosiadł się do mnie, był jakiś smutny.
- Justin, trapi cię Coś ? – zapytałam niepewnie.
- Wszystko okej – sykął smutnym głosem, patrząc się na wszystko tylko nie na mnie.
- Na pewno? – zapytałam,podnosząc brew
Uniósł wzrok,spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i powiedział:
– Nie, nic nie jest okej,dobija mnie jedna myśl-dopiero przy Tobie zrozumiałem, że nie jestem już zwykłym dzieciakiem. Przy tobie czuję się Sobą, wiem że nadejdzie chwila gdy będziemy musieli się pożegnać, każde pójdzie w swoją stronę.Stanę się znów Justinem Bieberem,niby tą całą gwiazdą Światowego Formatu,wykreowaną na potrzeby świata. I mogę Cię już nigdy nie zobaczyć.A wcale nie chcę się z Tobą żegnać – powiedział to niepewnie, zmarszczył brwi, próbował ukryć smutek. który opanował całe jego ciało .
Złapałam jego dłoń i cicho powiedziałam:
- Nie mów tak, dla mnie nie jesteś Justin Bieber gwiazda, dla mnie jesteś Justin który spełnił swoje marzenia. Cieszę się, że przy mnie jesteś sobą. Nigdy nie będę wiedziała, jak to jest być sławną, nie wiem co czujesz. Ale ja jestem tu dla Ciebie. Pamiętasz jak nie dawno obiecałeś mi, że będę miała okazję Cię jeszcze przytulić. To ja obiecuję Ci, że będziesz miał okazję gdzieś jeszcze ze mną wyjść, poczuć się sobą – patrząc jego oczy mówiłam to bardzo szczerze.
Uśmiechnął się. Zrozumiał, że jeszcze kiedyś mnie spotka. Wypiliśmy Gorącą czekoladę. Patrząc sobie w oczy, nie mówiąc nic. Poczułam, że wibruje mi telefon. Dostałam wiadomość od taty bym już wracała. Nie chciałam wracać, nie teraz. Było naprawdę fajnie, a ja muszę wracać do domu, no ale ktoś musiał mnie wybudzić z tego snu. Było trzeba żyć dalej, i czekać na następne spotkanie.
- Co jest? – spytał zaniepokojony.
- Nic się nie stało, ale muszę już wracać do domu, chociaż nie chcę - odpowiedziałam. Tak dobrze mi tu z Tobą.
- Szkoda, ale mus to mus, idę zapłacić, a Ty się ubierz.
Zapłacił. Ubrał się, wyszliśmy i wsiadliśmy do ciemnego auta. Podałam adres kierowcy . Oparłam głowę na ramieniu Biebera,słuchaliśmy Jego utworów, ponieważ go o to sama poprosiłam.Rozmawialiśmy mega swobodnie,o wszystkim, o tym co lubimy a czego nie, czym się interesujemy. Okazało się nawet,że mamy podobne poglądy. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło,że możemy rozmawiać o tylu rzeczach. Bo jakimś czasie skojarzyłam,że muzyka przestała grać. Nagle zaczął sam z Siebie nucić:
If I was your boyfriend, never let you go
Keep you on my arm girl you’d never be alone
I can be a gentleman, anything you want
If I was your boyfriend, I’d never let you go, never let you go
Po refrenie przyłączyłam się do niego. Zaczęliśmy śpiewać różne Jego piosenki. Świetnie przy tym bawiliśmy, wydurnialiśmy i śmialiśmy. Do chwili aż dojechaliśmy pod mój dom. Wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi od auta. Pożegnanie było trudne. Powiedziałam tylko „ Cześć " i się uśmiechnęłam..Już kierowałam się w stronę drzwi, gdy nagle złapał moją dłoń. Odwróciłam się, wypuścił nasze dłonie z uścisku, a swoją położył na mojej tali. Przysunął mnie do Siebie. Spojrzał prosto w moje oczy. Przysunął swoje wargi, które wraz z moimi połączyły się w namiętny pocałunek. Jego malinowe usta całowały tak delikatnie z wielką pasją. Był to najlepszy pocałunek w moim życiu . Naprawdę magiczny, pozostanie w mojej pamięci do końca moich dni. Oderwał swe wargi. Znów spojrzał na mnie, uśmiechnął się. Przytulił mnie mocno, ucałował w czoło. Nasze dłonie się znów się splotły. Tą niezwykle romantyczną chwilę, popsuł mój Tata, który wyszedł i wrzasnął, że mam wracać natychmiast do domu. Tata nie tolerował chłopaków, uważał że jestem za młoda na jakiekolwiek randki, związki. Dla niego nadal byłam mała dziewczynką. bawiącą się w piaskownicy, nie zauważył momentu,kiedy już wyrosłam z lalek i tego wszystkiego i traktował mnie w taki a nie inny sposób. Z jednej strony nie dziwię mu się. ma tylko mnie i Monikę ale czasami to było naprawdę wkurzające, że nadal traktuje mnie jak dziecko. Musiałam iść, by uniknąć kłótni z tatą. Wyrwałam się z Jego uścisku i ucałowałam w usta, choć było to bardzo trudne i narażałam się tym samym na pewną kłótnię,a raczej wojnę z Tatą. Idąc w stronę drzwi, odwróciłam się i uśmiechnęłam się. Justin odjechał. Gdy weszłam do domu, Tata była bardzo zły:
- Co to miało być, Natalia?!- wrzasnął.
Nic mu nie odpowiedziałam, rozebrałam się i pobiegłam na górę do pokoju.
- Natalia! Na dół – krzyczał jak furiat.
Ignorowałam go. Zamknęłam drzwi na klucz. Włączyłam muzykę i wzięłam książkę do czytania. Nawet skandaliczne zachowanie taty nie dało rady popsuć mi nastroju. Bo byłam szczęśliwa. Jak nigdy. Było to najlepsze spotkanie w moim życiu . Mam nadzieję, że na jednym się nie skończy. Magiczne chwile, ten pocałunek. Nie spodziewałam się tego. On przy mnie zachowywał się naprawdę normalnie, był tym samym chłopakiem, którego pokochałam 5 lat temu. Zmienił się tylko z wyglądu, w swym sercu nadal jest .kidrauhl . Skromnym chłopakiem z marzeniami, który grał przed teatrem, by wspomóc swoją ukochaną mamę. Niesamowity człowiek, którego pokochał cały świat. On zawsze dla mnie mimo wszystko będzie najważniejszą osobą w moim życiu . To Go Kocham i jako Idola i jako Zwykłego Chłopaka z marzeniami, pozostanie w moim Sercu na zawsze .
2 dział -Justin
Wracając samochodem do Warszawy, rozmyślałem tylko o Natalii - kiedy tylko usłyszę te imię, moje myśli krążą wokół niej. Ma coś w sobie co mnie przyciąga jak magnes.Jest ładna i inteligentna,a to nie zawsze idzie w parze. Jej ciemne oczy ,długie brązowe włosy i ten uśmiech. Ma niesamowitą energię i wspaniałe podejście do życia. Czuję, że spotkałem dziewczynę, przy której mogę być naprawdę szczęśliwy. Powoli się w niej chyba zakochuję. Oczarowała mnie swoją szczerością, skromnością i otwartością. Cudowna i słodka. Powoli zaczynam wierzyć miłość od pierwszego wejrzenia. Ona Nikogo nie udaje,jest sobą,jednym słowem -Idealna. Mam nadzieję,że będzie między nami coraz lepiej.
3 dział - Natalia
Kończyłam czytać książkę, gdy niespodziewanie dostałam SMS’a od Justina, ucieszyłam się. Ale to co w nim pisało przeszło moje najśmielsze oczekiwania :„ Przepraszam, ale nie mogę z Tobą pisać ani się spotykać. Chcę być dla Ciebie tylko Idolem. Tak będzie lepiej dla Ciebie. Trzymaj się, Przepraszam …". Nie wierzyłam w to co przeczytałam. Zadawała sobie pytanie „Czemu?". Obwiniałam siebie, to ja coś musiałam mu zrobić. Łzy spływały po moich policzkach, coś we mnie pękło, jakaś część umarła. Krzyczałam z bólu, nie mogłam pozostać w moim pokoju za dużo tam się mi kojarzyło z Justinem. Znów spadłam na dół, w nicość.Osoba, która mnie z niego wyciągnęła, sama mnie tam zrzuciła. Ból którego nie da się opisać. Moje życie straciło jakikolwiek sens, pustka w sercu. Nie umiem żyć bez Niego. Nie umiem. Potok łez spływał po moich polikach, a ból rozrywał mnie od środka. Czułam , że moje życie staje się znów szare , smutne i pełne bólu .
Chciałam od tego uciec,w jednym momencie wszystko legło w gruzach. Myślałam o samobójstwie. Ale pomyślałam o tych ludziach, którzy stracili swój najcenniejszy prezent, jakim jest ŻYCIE i odebrali je sobie z bezsilności i bólu. Ale gdzieś w środku odezwał się we mnie zdrowy rozsądek i kazał mi nie robić z siebie egoistki. Przypomniał mi się film ,,Sala Samobójców" i zrozumiałam, że nie sztuką jest się zabić przez problemy,ale prawdziwą sztuką jest je rozwiązać. Przecież nie mogłam zostawić Taty i wszystkich mi bliskich Osób.Jeśli nawet to już koniec mojej realnej znajomości z Justinem, to i tak nigdy nie przestanę być jego Belieber. Nigdy . Przez ostatni tydzień spełniłam więcej marzeń niż mogłam sobie wyobrazić,i to wszystko za JEGO sprawą, nie potrafiłam się od Niego odwrócić. Belieber jest się na całe życie. Pomimo tego naprawdę szkoda mi było, że mimo tego,że tak dobrze się rozumieliśmy i bawiliśmy nic dalej nie było. Miałam żal do niego,że przez jeden dzień tak się przede mną otworzył i na dodatek wszystko mi przypominało te wspaniałe parę godzin. Te plakaty na ścianach, poduszka z Jego podobizną. Naprawdę! Wszystko! Dotykając swoich warg czułam ten delikatny pocałunek. Nie mogłam opanować łez. Lecz myślami byłam przy tym, że jeszcze Go może kiedyś zobaczę i będę mogła jeszcze raz Go przytulić. Mimo pozytywnych tłumaczeń , nie potrafiłam uspokoić w sobie bólu, który odczuwałam z każdą minutą co raz bardziej,rozrywał mnie na miliony części,ból opanował całe moje ciało i umysł. Zdałam sobie sprawę z tego,że CIERPIENIE jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji.
Trzeci rozdział za nami.Jak Go oceniacie ? Jak myślicie jak akcja się rozwinie ? Wybaczcie za nieregularne publikowanie rozdziałów , ale już wkrótce wakacje i trzeba oceny poprawiać co jest naprawdę męczące . Dziękujemy za tak miłe przyjęcie nas i Opowiadań , motywujecie nas do Pracy . Kochamy Was Siostry i Bracia ♥
Ps : Jeśli
ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach proszę o jakieś namiary na
Siebie.
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział II
Przepełniona szczęściem,po trzech godzinach jazdy wróciłam do domu. Z tego co się orientowałam było za pięć pierwsza. Szłam w stronę swojej posesji niezwykle radosna.Tryskałam energią.W końcu weszłam przez brązowe drzwi. Wpadłam w silny uścisk taty i ucałowałam go w policzek.
-Dziękuję Tatusiu . Kocham Cię – wyszeptałam mu do ucha .
Uśmiechnął się.Widziałam w jego oczach jak bardzo cieszyło go wypowiedzenie tych słów z moich ust,czekał na nie bardzo długo, nie jestem zbyt wylewna w swych uczuciach, nie umiem o nich rozmawiać ani ich zbytnio wyrażać.Oczywiście tą magiczną chwilę musiała popsuć moja siostra Monika. To ona najczęściej doprowadzała mnie do łez. Nienawidziłam jej . Była dla mnie jak powietrze . Wiem, nie powinnam tak mówić. Ale jeśli ktoś kto przebywał z nią w tak bliskich stosunkach jak ja , od razu przyznał by mi rację.Rutynowo musiała dodać coś od siebie by mnie choć trochę wkurzyć .
- I co zobaczyłaś swojego pedałka ? – powiedziała z drwiną swoim piskliwym głosem
- Monika. Przestań Dziecko – mruknął tata swoim stanowczym tonem .
- Tato nie trzeba. Widać,że to ze wsi. Nawet kulturalnie wysłowić się nie potrafi. Brak słów – wyszeptałam zmęczonym głosem.Nie chciałam sobie psuć tego wieczoru przez moją głupią siostrę.
Nie odezwała się już.Ucałowałam tatę na dobranoc.Na Monikę spojrzała wzrokiem, który miał jej przekazać, że mam ją i to co mówi w głębokim poważaniu. Idąc po schodach na poddasze, przez uchylone drzwi od razu rzuciły mi się całe ściany w plakatach Justina, płyty,perfumy,biografię i pościel, a wszystko to znajduje się u mnie w pokoju . Nigdy wcześniej nie było to tak dla mnie ważne jak w tej chwili. Duma przepełniała mnie coraz bardziej.Powoli weszłam do mojej Oazy.Czułam,że On jest tu ze mną .Jednym słowem byłam w niebie.Wzięłam piżamę leżącą na łóżku.Przebrałam się w nią . Zmyłam swój lekki makijaż, otarłam twarz ręcznikiem .Spojrzałam w lustro, w końcu dostrzegłam naprawdę szczęśliwą osobę. A to dzięki jednej osobie,to wszystko dzięki Justinowi. Wróciłam do pokoju , rozłożyłam pościel.Zgasiłam światło.Wreszcie położyłam się.Byłam zmęczona, lecz nie mogłam zasnąć,moja głowa była przepełniona milionami myśli,wrażeń.Emocje wciąż nie opadały więc zaczęłam nucić sobie: „ Never Say Never „ .Aż W końcu usnęłam.Rankiem obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości SMS.Szybko złapałam telefon.Odblokowując komórke , ujrzałam nieznany numer, który przysłał mi SMS'a.Nie wiedziałam kto to może być.Byłam bardzo ciekawa, ale też lekko zaniepokojona . Otworzyłam wiadomość , pisało w niej : „Cześć Piękna . Nie wiem czy słusznie robię pisząc do Ciebie , ale wolę zaryzykować niż później żałować, że tego nie zrobiłem . Proszę nie podawaj mojego numeru nikomu . nie mów o tym nikomu . Zrób to dla mnie . Niech to będzie sekret . Nasza Słodka Tajemnica „ . Uśmiech pojawił się na mojej twarzy momentalnie . Wpatrywałam się w ekran telefonu z wielkim niedowierzaniem . Po policzkach spływały mi łzy.Nie sądziłam, że odezwie się tak szybko,że w ogóle się odezwie.Znów sprawił że byłam najszczęśliwszą osobą w caluteńkiej ziemi,że wznosiłam się te ,,Trzy metry ponad niebo". Nie miałam środków na koncie, aby mu odpisać,więc musiałam coś wymyślić.Postanowiłam poprosić tatę o pieniądze na doładowanie.Było mi głupio,ale było to jedyne słuszne i najlepsze rozwiązanie.Szybko zbiegłam na dół.W domu na całe szczęście nie było już Moniki . . Nie szłam wtedy do szkoły.Tata siedział w kuchni i popijał poranną kawę,czytając gazetę. Na stole czekało na mnie śniadanie.Usiadłam tuż obok niego. Sięgłam po kanapkę i przysunęłam sobie szklankę z herbatą.Wzięłam kęsa i popiłam herbatą, przełknęłam go z wielkim trudem, po czym stwierdziłam że nie jestem jednak głodna .Wstałam, pochwyciłam talerzyk i kubek.Odkręciłam kran .Myjąc talerzyk , spytałam się :
- Wiesz jak Bardzo Cię Kocham ? – mówiłam z wielką wątpliwością,czy aby na pewno słusznie mówię. – Tato,wiem że ostatnio proszę Cię o zbyt dużo rzeczy,ale jest mi bardzo potrzebne doładowanie.- dokończyłam . Głupio mi było znów go prosić o pieniądze. Oderwał wzrok od gazety
-Natalia- powiedział swoim stanowczym głosem .
-Proszę.. – mruknęłam z skruszoną miną niewinnej dziewczynki
- Nie przesadzasz już moja panno ? – nadal w jego głosie było można usłyszeć stanowczy ton – Dobrze kupię ci doładowanie jak pojadę na zakupy,ale żeby o to był mi ostatni raz – dokończył , i uśmiechnął się. Kamień spadł mi z serca. Skakałam ze szczęścia jak głupia.Szybko podbiegłam do taty i uściskałam go .
-Bardzo Ci dziękuję – wymamrotałam szczęśliwa.
Wypuścił mnie ze swojego uścisku , przeszedł do korytarza.Ubrał się i złapał siatkę na zakupy. Wyszedł. Dokończyłam sprzątanie po śniadaniu.Cała w skowronkach przeszłam do łazienki.Odkręciłam wodę , rozebrałam się.Weszłam pod prysznic , nacierałam swoje ciało truskawkowym balsamem do kąpieli . Przyszła pora na umycie włosów. Nalożyłam na nie rzepakowy szampon.Śmierdział , mdlił mnie swym zapachem.Szybko je spłukałam,chcąc jak najszybciej pozbyć się tego odrażającego zapachu.Złapałam ręcznik.Ocierałam skórę z kropli wody.Następnie owinęłam się w go. Poranna kąpiel mnie zrelaksowła i odprężyła . Tego właśnie potrzebowałam .Wyszłam,kierowałam się do mojego pokoju.Otworzyłam szafkę z bielizną i ubraniami.Pospiesznie się ubrałam w luźny sweter , leginsy i vansy .. Wysuszyłam włosy . .Pościeliłam łóżko i sprzątnęłam trochę w pokoju. Spojrzałam na zegarek było bardzo późno.Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi.Szczerze mówiąc, przestraszyłam się . Na szczęście był to tata z Moniką . Moja pierwsza myśl „ Damulka wróciła do Domu".Ale w tamtym momencie nawet to się nie liczyło. Zbiegłam na dół.
- Kupiłeś?– krzyknęłam
- Tak – odpowiedział mi spokojnie
Wyciągnął go z kieszeni swojej skórzanej kurtki .Wyrwałam mu go z rąk i jak poparzona pobiegłam na górę, nawet nie dziękując.Chwyciłam za telefon. Nerwowo wbijałam liczby doładowania. Wcisnęłam „ Zadzwoń" . Minęło mniej niż 10 sekund , jak dostałam SMS z informacją o zasileniu mojego konta i dostępnych mi na nim środkach.Odpisałam Bieberowi .W wiadomości napisałam: „ Hej . Przepraszam , że dopiero odpisuję . Dziękuję że zaryzykowałeś . Obiecuję, że nikomu nic powiem i nie podam Twojego numeru „ . Wysłałam.Rzuciłam telefon na łóżko.Jednak stwierdziłam,że nadal jestem zmęczona,więc chwyciłam piżamę i przeszłam do łazienki .Włożyłam na siebie odzież nocną i zmyłam lekki makijaż . Włosy upięłam w nieogarniętego koka . Powróciłam do pokoju . Sięgnęłam po telefon w celu sprawdzenia czy Juju mi odpisał . Odpisał : „ Nic nie szkodzi . Cieszę się, że odpisałaś .Jak tam u Ciebie ? „
- Wszystko dobrze a u Ciebie ? – odpisałam
Zbliżyłam się do półki z książkami , przyciągnęłam plecak i zaczęłam pakować podręczniki do tornistra na jutro . Wyciągnęłam też ciuchy.Podeszłam do mojego plakatu , któtrego co wieczór całowałam na dobranoc , prosiłam o spełnienie marzeń .Dziś było innaczej o nic nie prosiłam wyszeptałam tylko " Kocham Cię " .W tej samej chwili wszedł mój Tata.Poprosił, abym kładła się już spać, i dostałam wiadomość od Jusa..Odczytałam wiadomość : „ A u mnie też , jutro mam koncert w Niemczech =.) „ . Byłam zmęczona, ledwo patrzyłam na oczy .Postanowiłam już pożegnać się z Moim Idolem , w tym celu wysłałam takiego SMS : „ Przepraszam , muszę już kończyć . Odezwę się jutro.Trzymaj się. Dobranoc. „ . Ułożyłam wygodnie poduszkę i rozłożyłam kołdrę . Zgasiłam światło . Odłożyłam telefon . W myślach posdumowałam dzisejszy dzień . Był naprawdę udany , życie zaskakiwało mnie coraz bardziej , oczywiście pozytywnie . Już prawie spałam,gdy nagle przebudził mnie dźwięk wiadomości.Postanowiłam ją odczytać.
„ Okej Dobranoc , Kolorowych .Mam nadzieję. Słuchaj wiem ,że to szybko,ale nie mam żadnych koncertów w ten weekend .I sytuacja sprzyja mi na tyle, że jestem niedaleko Twojego kraju .Nie chciałabyś może się ze mną spotkać? Mógłbym ponownie zawitać w Polsce, tyle,że tym razem na dłużej. I znów uśmiech na mojej twarzy zawitał po raz N-ty dzięki niemu.Oczywiście, że się zgodziłam.Byłam w szoku,było to takie nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe.Czułam się jak we śnie , pięknym śnie.Od razu zasnęłam. Wczesnym rankiem obudził mnie budzik.Wstałam z wielkim trudem, nie wyspałam się zbytnio. Miałam do wyjścia do szkoły jakieś 40 minut .Uczesałam swoje długie włosy w kucyka i lekko się umalowałam.Włożyłam na siebie swoją ulubioną czarną koszulkę z motywem czaszki i beżowe spodnie .Chwyciłam plecak i zbiegłam na dół . Nie miałam czasu na śniadanie,a byłam tak bardzo głodna . Złapałam więc w locie jabłko, a przez kuchenne okno zauważyłam że moje dwie przyjaciółki czekają już na mnie przed domem. Ucieszyłam się na ich widok . Były to jedyne osoby , które zostały przy mnie jak stałam się Belieber . W przeciwieńtwie do innych sznowały go i, nie hejtowały . Szybko ubrałam kurtkę i buty zimowe.Wybiegłam,zamknęłam drzwi.Przywitałam się z Natalia i Darią .
-Jak tam było na Koncercie ? – zapytała Natalia ( Natalia to niezwykle uzdolniona muzycznie dziewczyna , zaś Daria to modowy geniusz )
- Było cudownie , najlepsza chwila w moim życiu . Nie zapomniane show. I Wreszcie zobaczyłam swojego ukochanego Idola.-mówiłam cały czasy w wielkim podekscytowaniu, jednak emocje nie opadły.
-To dobrze.Przyśpieszmy,żebyśmy zdążyły na lekcje – obie się uśmiechnęły.Były trochę dziwne. Dalsza droga była nudna,nie odzywałyśmy się od siebie co normalnie nie jest możliwe.Niepokoiłam się.Na boisku szkolnym ujrzałam największe plotkary i diwy szkoły. Mowa tu o mojej siostrze i jej przyjaciółce Dominice. Uważały za lepsze i ładniejsze od innych, bo nosiły markowe ciuchy i miały tonę podkładu na twarzy .Były dwulicowe,nienawidzę takich ludzi.Flirtowały z każdym chłopakiem. Myślały, że każdy je lubi,a większość miała o nich negatywne zdanie. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam piosenki z Płyty „ My Word „ . Nie chciałam słyszeć drwin po raz kolejny kierowanych do mojej osoby.Poszłam się przebrać do szatni a następnie poszłam pod klasę,bo do dzwonka zostało jakieś 4 minuty.Zadzwonił dzwonek, wszyscy zebrali się się pod klasą , aż w końcu nauczyciel przyszedł i wpuścił nas do klasy.Sprawdził obecność .Te 6 lekcji zleciały mi bardzo szybko. Przez nie wszystkie słuchałam muzyki, zatraciłam się w niej,ona mnie dopełniała i uspokajała,Z nikim wtedy nie rozmawiałam w szkole,czasami w takie dni jak te wolę być sama w swoim świecie. Skończyłam lekcję .Wyszłam ze szkoły bardzo szybko.Nie chciałam wracać z Nati i Darią . Chciałam być sama. Ani się obejrzałam, a już byłam w domu.Taty jeszcze nie było,a Monika, znając życie, wałęsała się ze swoją psiapsiółą po mieście.Pobiegłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku , położyłam plecak na podłodze. Na łóżku leżał mój telefon,rano w pośpiechu zapomniałam o nim.Napisałam do Justina :
- Cześć .No to widzimy się w ten weekend?
Cicho puściłam muzykę Juju, aby się zrelaksować i odprężyć.Byłam tak zmęczona,że aż usnęłam.Obudził mnie tata wołający na obiad.Zeszłam do kuchni,przy stole nie rozmawialiśmy.Zjedliśmy obiad i przeszliśmy do swoich codziennych zajęć.Gdy już skończyłam wszystkie zajęcia domowe,poszłam do siebie i przeczytałam tę wiadomość tekstową : „ A może w sobotę o 12 pójdziemy na łyżwy ? Od tych słów zrobiło mi się ciepło na serduszku . Migiem mu odpisałam,że dobrze.Przeprosił,że nie może dłużej pisać, miał koncert, gdzie znów kilka tysięcy Beliebers spełni swoje marzenie i ujrzy swojego Idola jak ja, dwa dni temu . Zorientowałam się,że dziś piątek.Nie miałam się w co ubrać na jutro i nie miałam też za dużo pieniędzy.Wyjęłam moje ostatnie pieniądze,które dostałam od cioci na ubrania i obiecałam, że na nic innego ich nie wydam .Była to idealna chwila.Mimo już późnej pory postanowiłam zadzwonić po moje modowe pogotowie.Natalia niestety miała szkołę muzyczną , gdzie uczyła młodsze dzieci gry na pianinie i nie mogła iść,więc musiałam polegać tylko na Darii . Umówiłam się z nią na 17:30 w naszym ulubionym sklepie. Złapałam torbę i portfel .Wybiegłam z domu, nawet nie tłumacząc tacie, gdzie idę.Wiedziałam,że będzie zły. Daria już na mnie czekała w sklepie.Zaczęłyśmy przeglądać ubrania. Ujrzałam prześliczny,ciepły sweterek i proste spodnie z ćwiekami przy kieszonkach . Coś co całkowicie pasowało do mnie.Bardzo się ucieszyłam,że znalazłam coś fajnego za niewielkie pieniądze.Poprosiłam ekspedientkę, aby pomogła mi znaleźć rozmiar dla mnie .Przeszłam do przymierzalni.Włożyłam na siebie wybrane ciuchy.Byłam pod wielkim wrażeniem ,że mogę tak dobrze wyglądać , Daria zresztą też mówiła że wyglądam wspaniale .
Zapłaciłam.Poszłyśmy coś zjeść do naszej ukochanej pizzerii. Szybko zjadłyśmy,pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Kiedy wróciłam do domu,tata na szczęście już spał .Przemknęłam się na palcach do pokoju i zmyłam makijaż.Ucałowałam plakat .Położyłam się spać ,chciałam być wypoczęta.Rano wstałam o 9,trochę zaspałam. Szybko poszłam umyć włosy i wziąć prysznic.Wysuszyłam je, zrobiłam dziś wyjątek i je pokręciłam,a następnie ułożyłam,ponieważ na co dzień miałam je związane albo w ogóle nie ogarnięte. Ubrałam specjalnie kupione na dziś ubrania . Po prostu chciałam wyglądać dziś perfekcyjnie i trochę innaczej niż na codzień . Zbiegłam na dół . Powoli zbierałam się do wyjścia , a tu nagle usłyszałam donośny głos. To był głos Taty.
-Gdzie wychodzisz ? – spytał tata
-Na łyżwy . Mogę ? – spytałam speszona,że nawet wcześniej nie zapytałam się go o zgodę..
- Czemu nie spytałaś się mnie wcześniej ? – zmienił swój ton na bardziej stanowczy – Dobrze możesz , Baw się dobrze skarbie . Jak wrócisz, porozmawiamy o Twoim wczorajszym wyjściu – dokończył
-Dziękuję - krzyknęłam i ucałowałam.
Miałam 10 minut na dojście na lodowisko.Wyszłam z domu,szłam ulicami. Ludzie Trochę dziwnie się na mnie patrzeli , ale ignorowałam to . Liczyło się dzisiejsze spotkanie , dzisiejsze wspaniałe chwile .Doszłam do wyznaczonego miejsca . Byłam zdziwiona, że nie ma tam żadnej żywej duszy.Weszłam do środku stał tam tylko Justin . Na nogach miał już łyżwy.Szłam w jego stronę z miękkimi nogami.Z daleka już usłyszałam:
- Cześć Piękna.Nie dziw się, że nie ma nikogo oprócz nas,ale chciałem ten dzień spędzić tylko z Tobą bez grona Belieber. A teraz idź przebrać buty na łyżwy - powiedział to spokojnie i niezwykle miłym głosem . Wyglądał doskonale , jak zawsze . Nie miał postawionych włosów , tylko swoją grzywkę . Szczerze mówiąc czasami tęskniłam za tą grzywką , i tym pietnastoletnim Justinem , ale nic nie trwa wiecznie . On nadal jest nim w sercu , zmienił się tylko na zewnątrz .Poszłam przebrać łyżwy.Gdy już wyszłam szłam przy barierce, nie umiałam za bardzo jeździć na łyżwach. Chciałam się puścić barierki i podjechać do niego,żeby pokazać,że umiem ale niefortunnie potknęłam się o własną łyżwę i leżałam jak długa na lodowisku. Wybuchłam głośnym śmiechem, On, od razu do mnie podjechał, i próbował mnie podnieść,lecz kiedy już prawie stałam,przekrzywiłam łyżwę i tym razem pociągnęłam też i jego na lód. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Po paru minutach śmiechu, w końcu się podniósł i pomógł mi wstać. Tym razem skutecznie,bez obalania się. Kiedy złapałam nareszcie równowagę,delikatnie złapał moją dłoń.
No i drugi rozdział, jak go oceniacie? Przepraszamy,że musieliście tyle czekać, ale szkoła wykańcza. Dziękujemy za tyle pozytywnych komentarzy pod pierwszym rozdziałem,nie spodziewałyśmy się tak ciepłego przyjęcia naszych opowiadań. Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy,jesteście wspaniali. . Już niedługo pełen emocji , romantycznych chwil , bólu trzeci rozdział .Czekamy : ) Dziękujemy z całego serca . : *
-Dziękuję Tatusiu . Kocham Cię – wyszeptałam mu do ucha .
Uśmiechnął się.Widziałam w jego oczach jak bardzo cieszyło go wypowiedzenie tych słów z moich ust,czekał na nie bardzo długo, nie jestem zbyt wylewna w swych uczuciach, nie umiem o nich rozmawiać ani ich zbytnio wyrażać.Oczywiście tą magiczną chwilę musiała popsuć moja siostra Monika. To ona najczęściej doprowadzała mnie do łez. Nienawidziłam jej . Była dla mnie jak powietrze . Wiem, nie powinnam tak mówić. Ale jeśli ktoś kto przebywał z nią w tak bliskich stosunkach jak ja , od razu przyznał by mi rację.Rutynowo musiała dodać coś od siebie by mnie choć trochę wkurzyć .
- I co zobaczyłaś swojego pedałka ? – powiedziała z drwiną swoim piskliwym głosem
- Monika. Przestań Dziecko – mruknął tata swoim stanowczym tonem .
- Tato nie trzeba. Widać,że to ze wsi. Nawet kulturalnie wysłowić się nie potrafi. Brak słów – wyszeptałam zmęczonym głosem.Nie chciałam sobie psuć tego wieczoru przez moją głupią siostrę.
Nie odezwała się już.Ucałowałam tatę na dobranoc.Na Monikę spojrzała wzrokiem, który miał jej przekazać, że mam ją i to co mówi w głębokim poważaniu. Idąc po schodach na poddasze, przez uchylone drzwi od razu rzuciły mi się całe ściany w plakatach Justina, płyty,perfumy,biografię i pościel, a wszystko to znajduje się u mnie w pokoju . Nigdy wcześniej nie było to tak dla mnie ważne jak w tej chwili. Duma przepełniała mnie coraz bardziej.Powoli weszłam do mojej Oazy.Czułam,że On jest tu ze mną .Jednym słowem byłam w niebie.Wzięłam piżamę leżącą na łóżku.Przebrałam się w nią . Zmyłam swój lekki makijaż, otarłam twarz ręcznikiem .Spojrzałam w lustro, w końcu dostrzegłam naprawdę szczęśliwą osobę. A to dzięki jednej osobie,to wszystko dzięki Justinowi. Wróciłam do pokoju , rozłożyłam pościel.Zgasiłam światło.Wreszcie położyłam się.Byłam zmęczona, lecz nie mogłam zasnąć,moja głowa była przepełniona milionami myśli,wrażeń.Emocje wciąż nie opadały więc zaczęłam nucić sobie: „ Never Say Never „ .Aż W końcu usnęłam.Rankiem obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości SMS.Szybko złapałam telefon.Odblokowując komórke , ujrzałam nieznany numer, który przysłał mi SMS'a.Nie wiedziałam kto to może być.Byłam bardzo ciekawa, ale też lekko zaniepokojona . Otworzyłam wiadomość , pisało w niej : „Cześć Piękna . Nie wiem czy słusznie robię pisząc do Ciebie , ale wolę zaryzykować niż później żałować, że tego nie zrobiłem . Proszę nie podawaj mojego numeru nikomu . nie mów o tym nikomu . Zrób to dla mnie . Niech to będzie sekret . Nasza Słodka Tajemnica „ . Uśmiech pojawił się na mojej twarzy momentalnie . Wpatrywałam się w ekran telefonu z wielkim niedowierzaniem . Po policzkach spływały mi łzy.Nie sądziłam, że odezwie się tak szybko,że w ogóle się odezwie.Znów sprawił że byłam najszczęśliwszą osobą w caluteńkiej ziemi,że wznosiłam się te ,,Trzy metry ponad niebo". Nie miałam środków na koncie, aby mu odpisać,więc musiałam coś wymyślić.Postanowiłam poprosić tatę o pieniądze na doładowanie.Było mi głupio,ale było to jedyne słuszne i najlepsze rozwiązanie.Szybko zbiegłam na dół.W domu na całe szczęście nie było już Moniki . . Nie szłam wtedy do szkoły.Tata siedział w kuchni i popijał poranną kawę,czytając gazetę. Na stole czekało na mnie śniadanie.Usiadłam tuż obok niego. Sięgłam po kanapkę i przysunęłam sobie szklankę z herbatą.Wzięłam kęsa i popiłam herbatą, przełknęłam go z wielkim trudem, po czym stwierdziłam że nie jestem jednak głodna .Wstałam, pochwyciłam talerzyk i kubek.Odkręciłam kran .Myjąc talerzyk , spytałam się :
- Wiesz jak Bardzo Cię Kocham ? – mówiłam z wielką wątpliwością,czy aby na pewno słusznie mówię. – Tato,wiem że ostatnio proszę Cię o zbyt dużo rzeczy,ale jest mi bardzo potrzebne doładowanie.- dokończyłam . Głupio mi było znów go prosić o pieniądze. Oderwał wzrok od gazety
-Natalia- powiedział swoim stanowczym głosem .
-Proszę.. – mruknęłam z skruszoną miną niewinnej dziewczynki
- Nie przesadzasz już moja panno ? – nadal w jego głosie było można usłyszeć stanowczy ton – Dobrze kupię ci doładowanie jak pojadę na zakupy,ale żeby o to był mi ostatni raz – dokończył , i uśmiechnął się. Kamień spadł mi z serca. Skakałam ze szczęścia jak głupia.Szybko podbiegłam do taty i uściskałam go .
-Bardzo Ci dziękuję – wymamrotałam szczęśliwa.
Wypuścił mnie ze swojego uścisku , przeszedł do korytarza.Ubrał się i złapał siatkę na zakupy. Wyszedł. Dokończyłam sprzątanie po śniadaniu.Cała w skowronkach przeszłam do łazienki.Odkręciłam wodę , rozebrałam się.Weszłam pod prysznic , nacierałam swoje ciało truskawkowym balsamem do kąpieli . Przyszła pora na umycie włosów. Nalożyłam na nie rzepakowy szampon.Śmierdział , mdlił mnie swym zapachem.Szybko je spłukałam,chcąc jak najszybciej pozbyć się tego odrażającego zapachu.Złapałam ręcznik.Ocierałam skórę z kropli wody.Następnie owinęłam się w go. Poranna kąpiel mnie zrelaksowła i odprężyła . Tego właśnie potrzebowałam .Wyszłam,kierowałam się do mojego pokoju.Otworzyłam szafkę z bielizną i ubraniami.Pospiesznie się ubrałam w luźny sweter , leginsy i vansy .. Wysuszyłam włosy . .Pościeliłam łóżko i sprzątnęłam trochę w pokoju. Spojrzałam na zegarek było bardzo późno.Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi.Szczerze mówiąc, przestraszyłam się . Na szczęście był to tata z Moniką . Moja pierwsza myśl „ Damulka wróciła do Domu".Ale w tamtym momencie nawet to się nie liczyło. Zbiegłam na dół.
- Kupiłeś?– krzyknęłam
- Tak – odpowiedział mi spokojnie
Wyciągnął go z kieszeni swojej skórzanej kurtki .Wyrwałam mu go z rąk i jak poparzona pobiegłam na górę, nawet nie dziękując.Chwyciłam za telefon. Nerwowo wbijałam liczby doładowania. Wcisnęłam „ Zadzwoń" . Minęło mniej niż 10 sekund , jak dostałam SMS z informacją o zasileniu mojego konta i dostępnych mi na nim środkach.Odpisałam Bieberowi .W wiadomości napisałam: „ Hej . Przepraszam , że dopiero odpisuję . Dziękuję że zaryzykowałeś . Obiecuję, że nikomu nic powiem i nie podam Twojego numeru „ . Wysłałam.Rzuciłam telefon na łóżko.Jednak stwierdziłam,że nadal jestem zmęczona,więc chwyciłam piżamę i przeszłam do łazienki .Włożyłam na siebie odzież nocną i zmyłam lekki makijaż . Włosy upięłam w nieogarniętego koka . Powróciłam do pokoju . Sięgnęłam po telefon w celu sprawdzenia czy Juju mi odpisał . Odpisał : „ Nic nie szkodzi . Cieszę się, że odpisałaś .Jak tam u Ciebie ? „
- Wszystko dobrze a u Ciebie ? – odpisałam
Zbliżyłam się do półki z książkami , przyciągnęłam plecak i zaczęłam pakować podręczniki do tornistra na jutro . Wyciągnęłam też ciuchy.Podeszłam do mojego plakatu , któtrego co wieczór całowałam na dobranoc , prosiłam o spełnienie marzeń .Dziś było innaczej o nic nie prosiłam wyszeptałam tylko " Kocham Cię " .W tej samej chwili wszedł mój Tata.Poprosił, abym kładła się już spać, i dostałam wiadomość od Jusa..Odczytałam wiadomość : „ A u mnie też , jutro mam koncert w Niemczech =.) „ . Byłam zmęczona, ledwo patrzyłam na oczy .Postanowiłam już pożegnać się z Moim Idolem , w tym celu wysłałam takiego SMS : „ Przepraszam , muszę już kończyć . Odezwę się jutro.Trzymaj się. Dobranoc. „ . Ułożyłam wygodnie poduszkę i rozłożyłam kołdrę . Zgasiłam światło . Odłożyłam telefon . W myślach posdumowałam dzisejszy dzień . Był naprawdę udany , życie zaskakiwało mnie coraz bardziej , oczywiście pozytywnie . Już prawie spałam,gdy nagle przebudził mnie dźwięk wiadomości.Postanowiłam ją odczytać.
„ Okej Dobranoc , Kolorowych .Mam nadzieję. Słuchaj wiem ,że to szybko,ale nie mam żadnych koncertów w ten weekend .I sytuacja sprzyja mi na tyle, że jestem niedaleko Twojego kraju .Nie chciałabyś może się ze mną spotkać? Mógłbym ponownie zawitać w Polsce, tyle,że tym razem na dłużej. I znów uśmiech na mojej twarzy zawitał po raz N-ty dzięki niemu.Oczywiście, że się zgodziłam.Byłam w szoku,było to takie nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe.Czułam się jak we śnie , pięknym śnie.Od razu zasnęłam. Wczesnym rankiem obudził mnie budzik.Wstałam z wielkim trudem, nie wyspałam się zbytnio. Miałam do wyjścia do szkoły jakieś 40 minut .Uczesałam swoje długie włosy w kucyka i lekko się umalowałam.Włożyłam na siebie swoją ulubioną czarną koszulkę z motywem czaszki i beżowe spodnie .Chwyciłam plecak i zbiegłam na dół . Nie miałam czasu na śniadanie,a byłam tak bardzo głodna . Złapałam więc w locie jabłko, a przez kuchenne okno zauważyłam że moje dwie przyjaciółki czekają już na mnie przed domem. Ucieszyłam się na ich widok . Były to jedyne osoby , które zostały przy mnie jak stałam się Belieber . W przeciwieńtwie do innych sznowały go i, nie hejtowały . Szybko ubrałam kurtkę i buty zimowe.Wybiegłam,zamknęłam drzwi.Przywitałam się z Natalia i Darią .
-Jak tam było na Koncercie ? – zapytała Natalia ( Natalia to niezwykle uzdolniona muzycznie dziewczyna , zaś Daria to modowy geniusz )
- Było cudownie , najlepsza chwila w moim życiu . Nie zapomniane show. I Wreszcie zobaczyłam swojego ukochanego Idola.-mówiłam cały czasy w wielkim podekscytowaniu, jednak emocje nie opadły.
-To dobrze.Przyśpieszmy,żebyśmy zdążyły na lekcje – obie się uśmiechnęły.Były trochę dziwne. Dalsza droga była nudna,nie odzywałyśmy się od siebie co normalnie nie jest możliwe.Niepokoiłam się.Na boisku szkolnym ujrzałam największe plotkary i diwy szkoły. Mowa tu o mojej siostrze i jej przyjaciółce Dominice. Uważały za lepsze i ładniejsze od innych, bo nosiły markowe ciuchy i miały tonę podkładu na twarzy .Były dwulicowe,nienawidzę takich ludzi.Flirtowały z każdym chłopakiem. Myślały, że każdy je lubi,a większość miała o nich negatywne zdanie. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam piosenki z Płyty „ My Word „ . Nie chciałam słyszeć drwin po raz kolejny kierowanych do mojej osoby.Poszłam się przebrać do szatni a następnie poszłam pod klasę,bo do dzwonka zostało jakieś 4 minuty.Zadzwonił dzwonek, wszyscy zebrali się się pod klasą , aż w końcu nauczyciel przyszedł i wpuścił nas do klasy.Sprawdził obecność .Te 6 lekcji zleciały mi bardzo szybko. Przez nie wszystkie słuchałam muzyki, zatraciłam się w niej,ona mnie dopełniała i uspokajała,Z nikim wtedy nie rozmawiałam w szkole,czasami w takie dni jak te wolę być sama w swoim świecie. Skończyłam lekcję .Wyszłam ze szkoły bardzo szybko.Nie chciałam wracać z Nati i Darią . Chciałam być sama. Ani się obejrzałam, a już byłam w domu.Taty jeszcze nie było,a Monika, znając życie, wałęsała się ze swoją psiapsiółą po mieście.Pobiegłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku , położyłam plecak na podłodze. Na łóżku leżał mój telefon,rano w pośpiechu zapomniałam o nim.Napisałam do Justina :
- Cześć .No to widzimy się w ten weekend?
Cicho puściłam muzykę Juju, aby się zrelaksować i odprężyć.Byłam tak zmęczona,że aż usnęłam.Obudził mnie tata wołający na obiad.Zeszłam do kuchni,przy stole nie rozmawialiśmy.Zjedliśmy obiad i przeszliśmy do swoich codziennych zajęć.Gdy już skończyłam wszystkie zajęcia domowe,poszłam do siebie i przeczytałam tę wiadomość tekstową : „ A może w sobotę o 12 pójdziemy na łyżwy ? Od tych słów zrobiło mi się ciepło na serduszku . Migiem mu odpisałam,że dobrze.Przeprosił,że nie może dłużej pisać, miał koncert, gdzie znów kilka tysięcy Beliebers spełni swoje marzenie i ujrzy swojego Idola jak ja, dwa dni temu . Zorientowałam się,że dziś piątek.Nie miałam się w co ubrać na jutro i nie miałam też za dużo pieniędzy.Wyjęłam moje ostatnie pieniądze,które dostałam od cioci na ubrania i obiecałam, że na nic innego ich nie wydam .Była to idealna chwila.Mimo już późnej pory postanowiłam zadzwonić po moje modowe pogotowie.Natalia niestety miała szkołę muzyczną , gdzie uczyła młodsze dzieci gry na pianinie i nie mogła iść,więc musiałam polegać tylko na Darii . Umówiłam się z nią na 17:30 w naszym ulubionym sklepie. Złapałam torbę i portfel .Wybiegłam z domu, nawet nie tłumacząc tacie, gdzie idę.Wiedziałam,że będzie zły. Daria już na mnie czekała w sklepie.Zaczęłyśmy przeglądać ubrania. Ujrzałam prześliczny,ciepły sweterek i proste spodnie z ćwiekami przy kieszonkach . Coś co całkowicie pasowało do mnie.Bardzo się ucieszyłam,że znalazłam coś fajnego za niewielkie pieniądze.Poprosiłam ekspedientkę, aby pomogła mi znaleźć rozmiar dla mnie .Przeszłam do przymierzalni.Włożyłam na siebie wybrane ciuchy.Byłam pod wielkim wrażeniem ,że mogę tak dobrze wyglądać , Daria zresztą też mówiła że wyglądam wspaniale .
Zapłaciłam.Poszłyśmy coś zjeść do naszej ukochanej pizzerii. Szybko zjadłyśmy,pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Kiedy wróciłam do domu,tata na szczęście już spał .Przemknęłam się na palcach do pokoju i zmyłam makijaż.Ucałowałam plakat .Położyłam się spać ,chciałam być wypoczęta.Rano wstałam o 9,trochę zaspałam. Szybko poszłam umyć włosy i wziąć prysznic.Wysuszyłam je, zrobiłam dziś wyjątek i je pokręciłam,a następnie ułożyłam,ponieważ na co dzień miałam je związane albo w ogóle nie ogarnięte. Ubrałam specjalnie kupione na dziś ubrania . Po prostu chciałam wyglądać dziś perfekcyjnie i trochę innaczej niż na codzień . Zbiegłam na dół . Powoli zbierałam się do wyjścia , a tu nagle usłyszałam donośny głos. To był głos Taty.
-Gdzie wychodzisz ? – spytał tata
-Na łyżwy . Mogę ? – spytałam speszona,że nawet wcześniej nie zapytałam się go o zgodę..
- Czemu nie spytałaś się mnie wcześniej ? – zmienił swój ton na bardziej stanowczy – Dobrze możesz , Baw się dobrze skarbie . Jak wrócisz, porozmawiamy o Twoim wczorajszym wyjściu – dokończył
-Dziękuję - krzyknęłam i ucałowałam.
Miałam 10 minut na dojście na lodowisko.Wyszłam z domu,szłam ulicami. Ludzie Trochę dziwnie się na mnie patrzeli , ale ignorowałam to . Liczyło się dzisiejsze spotkanie , dzisiejsze wspaniałe chwile .Doszłam do wyznaczonego miejsca . Byłam zdziwiona, że nie ma tam żadnej żywej duszy.Weszłam do środku stał tam tylko Justin . Na nogach miał już łyżwy.Szłam w jego stronę z miękkimi nogami.Z daleka już usłyszałam:
- Cześć Piękna.Nie dziw się, że nie ma nikogo oprócz nas,ale chciałem ten dzień spędzić tylko z Tobą bez grona Belieber. A teraz idź przebrać buty na łyżwy - powiedział to spokojnie i niezwykle miłym głosem . Wyglądał doskonale , jak zawsze . Nie miał postawionych włosów , tylko swoją grzywkę . Szczerze mówiąc czasami tęskniłam za tą grzywką , i tym pietnastoletnim Justinem , ale nic nie trwa wiecznie . On nadal jest nim w sercu , zmienił się tylko na zewnątrz .Poszłam przebrać łyżwy.Gdy już wyszłam szłam przy barierce, nie umiałam za bardzo jeździć na łyżwach. Chciałam się puścić barierki i podjechać do niego,żeby pokazać,że umiem ale niefortunnie potknęłam się o własną łyżwę i leżałam jak długa na lodowisku. Wybuchłam głośnym śmiechem, On, od razu do mnie podjechał, i próbował mnie podnieść,lecz kiedy już prawie stałam,przekrzywiłam łyżwę i tym razem pociągnęłam też i jego na lód. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Po paru minutach śmiechu, w końcu się podniósł i pomógł mi wstać. Tym razem skutecznie,bez obalania się. Kiedy złapałam nareszcie równowagę,delikatnie złapał moją dłoń.
No i drugi rozdział, jak go oceniacie? Przepraszamy,że musieliście tyle czekać, ale szkoła wykańcza. Dziękujemy za tyle pozytywnych komentarzy pod pierwszym rozdziałem,nie spodziewałyśmy się tak ciepłego przyjęcia naszych opowiadań. Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy,jesteście wspaniali. . Już niedługo pełen emocji , romantycznych chwil , bólu trzeci rozdział .Czekamy : ) Dziękujemy z całego serca . : *
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)