wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział IX


Środki masowego przekazu, Internet, telewizja huczały od plotek, pomówień, ich jedynym gorącym tematem był "Justin Bieber  i jego nowa koleżanka . Nowa miłość, przyjaźń a może kolejna utalentowana podopieczna ? Sami to oceńcie ". Juju był nękany przez dziennikarzy paparazzo.Nie czułam się konfortowo w takiej sytuacji, gdzie nie zajrzałam wszędzie na facebook, twitter itp. był tylko jeden męczący  temat. Czułam się jakby ktoś wypierał na mnie presję .Gubiłam się w tym wszystkim . Dla nas obojga to był trudny czas, jednak jesteśmy w tym razem, dla mnie najważniejszy jest On .

I  Dział- Justin

Jej usta, moje usta, teraz , zaraz , już . Uwielbiałem je, są tak bardzo casłuśne, że nie potrafiłem się od nich oderwać, przyciągały jak magnes. Była lekko podenerwowana , zresztą ja też , oboje byliśmy nie co skrępowani tą sytuacją. Chciałem by czuła się przy mnie bezpieczna, potrzebowała mojej bliskości, szczególnie teraz na początku naszego związku. Dlatego postanowiłem zrobić jej niespodziankę i przyjść do niej, mimo wszelkich zakazów ze strony mojej ekipy. Chcę być blisko, lecz nie mogę przez swój tryb życia i odległość, jaka nas dzieli. Nie da się ukryć, że te pierwsze miesiące będą najtrudniejszym testem dla naszego związku,więc wpadłem na pewien pomysł,dzięki któremu będziemy bardzo blisko siebie przez ponad miesiąc czasu.Tym rozwiązaniem jest sprowadzenie Natki do Ameryki, oczywiście pojawia się jedno małe "ale "- ona przecież chodzi do szkoły,nie może tak wszystkiego porzucić. Ehhh , czemu  zawsze na drodze do naszego szczęścia czycha jakieś tysiące pułapek. Chwila,chwila.. przecież ona ma wakacje.! Oh ja głupi.Po tych moich rozmyślaniach, w tym samym czasie, delikatnie oderwała swoje wargi, spojrzała prosto w moje oczy wpatrywała się w nie przez kilka sekund tak jakby czytała książkę, pochłaniała mnie wzrokiem ( czułem się strasznie zmiesznym), po czym  złapała moją rękę i przesiedliśmy się na kanapę.Znów spojrzała w moje oczy, szepcząc przy tym " I love you so much", musnęła delikatnie moje wargi wstała i pobiegła na dół po talerzyki. Przez ten czas co jej nie było, rozejrzałem się nie co po jej pokoju,gdyż jego cały wystrój był zadziwiający. Całe ściany od góry do dołu, były pokryte plakatami z moją podobizną. Fantastyczne a zrazem niesamowite, jak to moja marna osoba sprawia,że miliony dziewczyn na świecie podporządkowywują wystrój swoich pokoi ze względu na mnie. Z pod jednej poduszki spostrzegłem wystający fragment tajemniczego fioletowego zeszytu. Sięgnąłem po niego, na okładce widniały dwa wyrazy,napisane czarnym,grubym markerem. Było napisane: " Belieber Forever " przypuszczałem, że to jest pamiętnik, po części związany z moją osobą. Wiedziałem,że nie powinienem go czytać, ale byłem ciekawy,co tam jest napisane, w końcu  jestem tylko człowiekiem .
 Już po otworzeniu go na pierwszej stronie , zainteresowały mnie  słowa" Znacie to uczucie , gdy w waszym ponurym, monotonnym życiu pojawia się osoba, która zmienia Twoje życie o 360 stopni i nadaje barwywszystkiemu,co do tej pory wydawało Wam się szare?  Też  nie znałam, dopóki nie pojawił się w nim Justin Bieber. Witaj Justin w moim świecie ." Uśmiechnąłem się sam do siebie, przewinąłem kilka kartek, do ostatniej zapisanej strony.A a tam było napisane " Świat zaskakuje mnie, czasem rzeczy wręcz niemożliwe, w mgnieniu oka przeradzają się w rzeczywistość.Nigdy nie sądziłam, że miłość platoniczna może przerodzić się w prawdziwe uczucie . A jednak. Moja droga z Justinem jest wyboista, lecz zawsze coś pięknego ma trudne początki. To dopiero pierwsze rozdziały naszej historii " . Łza zakręciła mi się w oku, zacząłem się uśmiechać po przez łzy. Nagle usłyszałem kroki, ktoś szedł na górę, odłożyłem zeszyt na swoje miejsce, i jak gdyby nigdy nic spokojnie sobie siedziałem choć w środku serce waliło mi jak oszalałe.Otarłem szybko ostatnie łzy spływające po moich policzkach i w tym samym momencie do pokoju weszła Natalia.Usiadła koło mnie po turecku, po czym za Nią zrobiłem to samo, podała mi kawałek pizzy i puszkę z colą. Po kilku minutach odezwała się pierwsza:

-Mmm, skąd wiedziałeś jaka jest moja ulubiona pizza ?

-Mówiłaś mi o tym, jak spotkaliśmy się po raz pierwszy,w zimę, na łyżwach.. A tak dokładnie w samochodzie jak wracaliśmy do Twojego domu. Pamiętasz tą rozmowę  ?

-Oczywiście,że pamiętam wszystko ze szczegółami, ale nie sądziłam,że Ty z Niej zapamiętasz tak wiele rzeczy..

-Oj, głuptasie, ja też pamiętam wszystko ze szczegółami, jak mógłbym zapomnieć naszej pierwszej randki. No chyba nie masz mnie za aż takiego dupka,który by nie znał uluionych przysmaków swojej dziewczyny?

-Nie mam, skądże. Hm, a tak w ogóle co to za szalony pomysł przyjechania do mnie ? Przecież na pewno będziesz miał sporo komplikacji z tego powodu. Aż tak się za mną stęskniłeś po godzinie ?

-No pewnie, że się stęskniłem...Coś Ty,dopiero po południu wyruszamy,bo czekamy jeszcze na jedną decyzję, więc spokojnie,nie zamartwiaj mi się tu.-po tych słowach wziąłem ją i delikatnie przytuliłem do siebie. Siedzieliśmy tak przez kilka minut,wtuleni w siebie, po czym odsunąłem ją od siebie, położyłem ręce na jej ramionach,kilka minut popatrzyłem w Jej cudowne oczy,po czym z powrotem ją przytuliłem do siebie i szepnąłem jej do ucha:

- Jedź ze mną do Ameryki..Proszę...

Ona nagle odsunęła się ode mnie, wyprostowała się,zrobiła przeraźliwie wielkie oczy i powiedziała:

- Justin,proszę Cię, nie żartuj sobie ze mnie - po czym  zaczeła się śmiać. Ja zmarszczyłem brwi, z jej twarzy zniknął uśmiech i pojawiło się lekke zmieszanie i zakłopotanie,chyba domyśliła się,że moja propozycja nie była żartem. Po kilku minutach ciszy delikatnie zacząłem:

- Kotuś, ale ja sobie nie żartuje. Masz wolne od szkoły, zrób sobie pożądne wakacje,zaszalej. Chce Cię mieć przy sobie dopóki jest to możliwe,  nie chcę widywać się z Tobą co 6 miesięcy,nie wytrzymam, proszę. Co stoi na przeszkodzie .- klęknąłem naprzeciwko Niej , wpatrując się w Jej kakaowe oczy.Ona złapała mnie za ręce i również usiadła na podłodze, po czym zaczęła mówić:
.
- A rodzina, przyjaciele... Wiesz, że tata musi mi pozwolić, bo ja nawet ze swoimi szczerym pragnieniem ruszenia w daleki świat z Tobą nie mogę podjąć takiej decyzji sama, przez swoją nieletność. Ja też nie chcę tego, najchętniej trzymałabym Cię przy sobie 24 godziny na dobę

- Skarbie, wystarczy jedno twoje słowo.Nie możesz całe życie oglądać się na innych,musisz też pamiętać o sobie. Wszystko jest załatwione, zaryzykuj, zaszalej, Zaufaj mi. A sprawę z Twoim tatą mogę załatwić choćby teraz,zaraz,już. Jeśli będziesz chciała wracać  samolot zawsze będzie do Twojej dyspozycji .A ja bym Cię zabrał na bezludną wyspę, gdzie będziesz tylko Ty i ja. Będę przy Tobie trwał aż do znudzenia.

-  Nie umiem tak od razu podjąć tak poważnej decyzji. A z przekonaniem mojego taty to nie jest wcale tak łatwo. - po czym schyliła głowę i zaczęła cicho szlochać..

Przez moment znowu zrobiło się cicho, a mi na dodatek bardzo smutno na sercu, patrząc na łzy Natalii.. 

- Natalia, to wszystko musimy zbudować od podstaw, a do tego potrzebny jest czas, zaufanie, miłość i przede wszystkim nasza bliskość. Nie chcę by wszystko się skończyło po jakimś czasie bo nie dbaliśmy o to od samego początku.. Nie chcę żyć później z myślą,że nie zrobiłem wszystkiego co powinnienem, Ja naprawdę chcę z Tobą być, chcę wziąść z Tobą ślub i mieć śliczną córeczkę, która będzie  kobietą, którą będę kochał tak samo jak Ciebie .- odgarnąłem Jej włosy z twarzy, a Jej zaszklone oczy znów skierowane były na mnie .

- Nasz miłość nie przeminie, póki nasza wzajemna miłość jest w naszych sercach .A z tym ślubem to spokojnie, ja mam dopiero 15 lat,a Ty 19.

I w tym samym momencie obdarzyła mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów..

-Dobrze, masz racje ze wszystkim. Ale obiecaj mi, że nigdy nie będziesz moją różyczką ?

-Czemu mam Ci to obiecać ?

-Róża  ma kolce, rani ponadto jak rozkwita jest perfekcyjna, potem obumiera i koniec,usycha nie chce by tak było z nami i naszą miłością.

- Obiecuje, na zawsze twoja i tylko twoja. My już wszystko zepsuliśmy, co dało się zepsuć,limit już wyczerpaliśmy,więc teraz może być już tylko lepiej,nie gorzej.

- Zawsze można jeszcze coś zepsuć

- Ej, wypluj to.

- Pfu , pfu. To jak będzie ?

- Ehh,no dobra . Tobie nie da się odmówić.

- Oj Ty mój Słodziaku, kocham  Cię Kotuś, poznasz moją rodzinę,znajomych. Nie mogę się już doczekać.. 

- Nie ciesz się tak szybko, czeka nas jeszcze rozmowa z moim tatą,a to będzie najtrudniejsze zadanie. Muszę Go też przyzwyczaić do Twojej obecności u mojego boku .No i muszę go przyzwyczaić do wszystkich Twoich szalonych pomysłów i niespodzianek..

- Widzę, że masz poważne plany względem nas.. No to co, idziemy z nim porozmawiać ?

- No bardzo poważne, już planuje nasz ślub tak jak Ty, co powiesz na fioletowy garnitur ? - zachichotała.

- Skarbie musimy dać sobie na luz, bez pośpiechu, żyjmy chwilą.Sama przed chwilą powiedziałaś mniej więcej to samo. 

 - Oh my Justin...

- Ale pamiętaj, żyjemy chwilą, okey ? No to co, idziemy rozmawiać z Twoim tatą? 

- Nie rozpędzaj się tak,chyba zapomniałeś,która jest godzina.Wszyscy śpią.

-Ah no tak, przepraszam..Nie gniewaj się,Kotuś.

-Chodź tu do mnie, żyjmy chwilą.

Po tych słowach bardzo mocno mnie przytuliła, po czym zaczęła namiętnie całować  .

 II Dział - Natalia

Gdy ja, spokojnie spędzałam sobie czas z Justinem,rozmawiając i śmiejąc się bez przerwy,  nagle do mojego pokoju wparowała moja najukochańsza siostrunia Monika.Od razu przeszła od rzeczy i zadała pytanie czy wiem o tym, że Juss ma dziewczynę z Polski. Zaniepokoiłam się, można było wyczuć na kilometr, że zaraz będę miała kłopoty.Dopiero po kilku chwilach przebywania w moim pokoju dotarło do Moniki,że gości u mnie Justin. Oczy wychodziły jej z gałek,zastygła w kompletnym bezruchu. Zaczeła się jąkać, z tego co zdążyłam zrozumieć z tych jej bełkotów to powiedziała: " To jest Justin Bieber "

- Co on tu robi? Skąd on się tu wziął? To Jego sobowtór? Nie no, nie wierzę, to Ty jesteś tą dziewczyną, co wywołała taką burzę wśród wszystkich jego fanek? Nie no, szacuneczek siorka, niby taka poukładana, spokojna a tu proszę,cicha woda brzegi rwie... Ulala

- Monika, co Cię to interesuje? Wyjdż stąd, nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać 

- Ale co,nie dasz mi do niego podejść, żebym mogła sobie wziąść autograf?-w jej tonie usłyszałam kpinę,co wywołało u mnie totalny wybuch złości. Zapomniałam,że Juju znajduję się tuż obok mnie i zaczęłam przeraźliwie krzyczeć.

- Ty sobie kpisz ze mnie i Justina ? Dobrze się bawisz naszym kosztem? Ty jesteś jakaś nienormalna dziewczyno, dobrze Ci radzę opuścić to pomieszczenie,zanim Ci tak przywalę w tą Twoją wytapetowaną mordę,że nawet chirurg w Bydgoszczy Cię nie poskłada

Monika wytrzeszczyła na mnie oczy,po kilku sekundach oprzytomniała,odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju. Ah, śmiać mi się chciało na to wszystko. Tak go wyzywała, tak go pojeżdżała, a osobiście jak miała okazję mu wszystko wygarnąć, to uciekła jak tchórz. Żałosne... Wydawało się,że po jej wyjściu obędzie się bez żadnych problemów,no ale przeliczyłam się, jak mogłam mieć nadzieję w to,że ta Wredna Małpa usiedzi cicho..Po wyjściu zaczęła się wydzierać na cały dom, aby Tata,który jużsobie smacznie spał, przyszedł na górę. Myślałam, że ją tam popadnę, gówniarz jak zwykle wszystko popsuje. Biedny Juju, był zdeziorentowany i wystraszony, przyglądał się temu wszystkiemu, tak zupełnie sam, a w Jego oczach można było dostrzec niepokój. Z dołu dobiegał donośny głos taty, który biegł pędem na górę do mojego pokoju. Wparował do niego bez pukania, już zapytał klasycznie "Co się tu u Was dzieje" ,ale nagle zdał sobie sprawę z obecności mojego nocnego gościa. Na widok Justina  cały poczerwieniał. Wyprosił moją kochaną siostrzyczkę,która przyszła za nim, zamknął drzwi, a sam usiadł na fotelu.

- Ty i on ? Co on tu robi o tej porze ?! - wrzasnął

- Tato nie denerwuj się, ja i Justin jesteśmy parą, przyszedł mnie odwiedzić przed swoim odlotem. - odpowiedziałam spokojnie, aby nie wszczynać kolejnej kłótni. W tej chwili byłam szczęśliwa, że Justin nie zna polskiego i nie jest świadom o czym my teraz rozmawiamy.

- Parą ?! Czyś Ty oszalała do końca, dziewczyno?! On Cie zrani, takich jak Ty on może mieć pęczki. Dziecko, uspokój się. Nie daj się zwieść jego gierkom.-przy mówieniu, nerwowo machał rękoma..

- Tak,jesteśmy parą. No może mieć,ale woli mnie.Nie, nie,nie..On jest normalny, nie skacze z kwiatka na kwiatek. To,że jest sławny, nie oznacza,że od razu musi mieć taki charakter jaki Ty sobie tam wyobrażasz.

- Jaka Ty jesteś naiwna. I co, wierzysz miłość od pierwszego wejrzenia,nie bądź śmieszna.Brak słów.Dziecko na kogo ja Cię wychowałem, na kogo ?

- O co Ci chodzi, co ? Ty tylko widzisz we mnie małą dziewczynkę, ale nie, ja już nią nie jestem, proszę daj mi dorosnąć

- On jest gwiazdą! Zrani Cię i porzuci,Pobawi się, pochwali,wykorzysta i kopnie w dupę. Chcesz być pośmiewiskiem? Mama się w grobie obraca.

- Niemieszaj do tego mamy. Ona....Ona jest na pewno ze mnie dumna. Całe życie byłam Ci posłuszna, nigdy nie miałeś ze mną problemów... - poryczałam się i nie byłam już w stanie dalej mówić. Justin mocno mnie do siebie przytulił i znów szepnął mi te słowa:" Nie płacz,na zawsze moja, na zawsze Twój, na zawsze My, na przekór wszystkiemu i wszystkim." Tata chyba zmiękł i trochę opanował swoje emocje, mimo, iż nie zna perfekcyjnie angielskiego i połowy z tego co Juju powiedział na pewno nie zrozumiał to wiedział jednak, że usłyszałam pocieszenie. Przypuszczam, że wywnioskował to, gdy na mojej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Po słowach Juju nastąpiła chwila milczenia,przerywana tylko od czasu do czasu moim pochlipywaniem. W końcu,gdy już trochę się uspokoiłam, odezwał się tata spokojnym głosem:

- Natalia, jesteś z nim szczęśliwa ? 

- Tak 

- Kochasz go ?

- Tato, dobrze wiesz,że nie lubię pytań retorycznych, oczywiście,że tak

- Mam nadzieję. Słońce, Twoje szczęście jest moim szczęściem .

- Kocham Cię.

- No ja myślę, czy stary ojciec może przytulić córkę ?

- Wybacz mi tatuś, ale ta rola jest już obsadzona przez Justina.

- Nie no ten szczeniak mnie wygryzł..  

- Tato, jesteś dorosły używaj bardziej dojrzałych słów w naszej obecności.

- Patrzcie tylko,filozofa wychwałem sobie. Grabisz sobie córcia, oj grabisz.No więc moja rola w tym momencie się skończyła, więc pozwólcie,że w końcu położę się spać. - wstał i już chciał ruszyć w kierunku drzwi,kiedy w końcu się odezwałam..

- Tato usiądź jeszcze na chwilę. - przełknełam ślinę - Ja i Justin mamy sprawę, no więc może od razu przejdę do sedna.-Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam znowu mówić - Chodzi o to, że Juju chce, żebym za kilkanaście godzin poleciała z Nim do Stanów,na sześć tygodni,czyli do końca wakacji. Wystarczy jedno Twoje słowo. - spokojnie dokończyłam i złapałam Justina za rękę.

- Chyba słoneczko za mocno Ci przygrzało,skarbie...Zaledwie przed momentem musiałem się pogodzić faktem,że kochasz tego chłopaka i nie jesteś już małą dziewczynką, a chwilę później wyskakujesz mi tu z Ameryką ? Nie, nie ma mowy, jesteś za młoda - powiedział to niezwykle stanowczo, już wtedy czułam, że nie ma jakichkolwiek szans, aby ten wyjazd doszedł do skutku.
- Tato, mam wakacje, sam powiedziałeś,że w wakację mogę jeżdzić gdzie chcę, tylko mam Cię informować gdzie się znajduję,ale,że niby generalnie mam wolną rękę pod tym względem... Za młoda? A co, mam podróżować kiedy będę miała 90 lat ?!

- Nie,nie o to chodziło. Po prostu, nie możesz sobie tak sama polecieć do Ameryki w tym wieku... Może tam w tej całej Ameryce brakowałby Ci już tylko nie cały rok do pełnoletności, ale póki co jesteśmy w Polsce, więc zejdźmy na ziemię. A jeżeli chodzi o wakacje, to wypowiadając te słowa miałem na myśli wizyty u jednej czy drugiej cioci,albo wizytę u babci...Nie ma mowy,że polecisz mi na drugi koniec świata, całkiem sama, chyba,że po moim trupie.

- Tato, to będzie dla mnie idelna lekcja geografii, poznam nową kulturę, tradycję.. A tak w ogóle,co Ty sie tak czepiasz tego wieku, przecież sam mówisz,że wiek to tylko liczba, dobrze wiesz, że jestem odpowiedzialna i nie zrobię żadnej głupiej rzeczy... I jeszcze jedna rzecz: nie będę tam sama,będzie przy mnie Justin.

- Interesujące, jak Ty łakniesz wiedzy..

- No i pozwiedzam sobie trochę..Sam mówisz,że mamy jeździć na wycieczki,póki jesteśmy młode, bo później jak dorośniemy to już nie będziemy miały czasu na to.

- Cały czas będziesz pochłaniać wiedzę i zwiedzać, biedactwo, kiedy ty znajdziesz czas dla Justina ? - przymrużył oko - Może i jestem stary, ale na pewno nie głupi.

W tym momencie się głośno roześmiał, a Justin patrzył się na Niego z uśmiechem, chyba wyczuł, że napięta atmosfera opadła.

- Proszę, Tatku...

- Widzę, że z Tobą nie wygram.Ah te baby.. Uparta po mamusi, masz moją zgodę,leć i baw się dobrze. Ah i przekaż Justinowi,że ma Cię pilnować,aby Ci się nic nie stało, bo inaczej będzie z nim źle,jeżeli dowiem się,że w jakikolwiek sposób ucierpiałaś.

Po tych słowach szybko do Niego podeszłam i mocno go przytuliłam,w oczach miałam łzy szczęścia.Ostatnie zdanie skierowane do Justina postanowiłam zachować dla siebie i puściłam je mimo uszu.

- To chyba się cieszysz,że coś po Niej mam ? - uśmiechnęłam się

- Cieszę się, niestety z nią również nigdy nie wygrałem.Pakuj się lepiej, a nie mnie tu przytulasz, Ameryka czeka na ciaśniaka z Polski.No, a teraz pozwól,że w końcu położę się spać, ja muszę być na 7 w pracy,a jest w pół do czwartej. Żegnam Was.

Po tych słowach wstał, uśmiechnął się i znikł za drzwiami. Z Biebsem rozmawialiśmy jeszcze przez godzinę, potem i On musiał już uciekać. Pożegnaliśmy się, wyszedł tradycyjnie przez okno i znikł gdzieś w letnim mroku.

Sama chciałam przespać się chociaż na dwie,trzy godziny,lecz przez moją głowę zaczęły przebiegać następujące myśli:  "Jak zareagują na mnie Jego bliscy, czy mnie zakceptują, czy odnajdę się w Jego szalonym życiu " .. Wiedziałam,że nie było już odwrotu,musiałam spróbować dla Juju i dla naszego związku,więc nie było sensu nadal się zastanawiać. Tak czy owak, prędzej czy później musiałam iść spać,aby choć trochę wypocząć przed długą podróżą.Zasnęłam, gdy już mrok rozświetlały pierwsze promenie słońca, było gdzieś tak przed piątą.O ósmej trzydzieści obudził mnie budzik. Czułam się jeszcze bardziej wykończona niż przed zaśnięciem,ale wiedziałam,że muszę wstać. Miałam ogrom pracy,a Justin miał być po mnie już o dwunastej. Miałam dużo szczęścia, że ostatnimi czasy zrobiłam sobie generalne porządki w szafie, poprłam i wyprasowałam wszystkie rzeczy,więc ubrania miałam świeże i czyste, a nie jak wyciągnięte psu z gardła.Jeszcze parę godzin wcześniej nawet nie przyszło mi przez myśl w czym mam lecieć i jakie rzeczy zabrać ze sobą...Było bardzo ciężko pakować się bez wcześniej ułożonej listy rzeczy... No,ale dałam sobie jakoś radę i w równą godzinę walizka z rzeczami i kosmetykami była gotowa. Poza tymi oczywistymi rzeczami,wzięłam z sobą wszytskie moje oszczędności, które postanowiłam później wymienić na dolary,aby tam mieć czym płacić.Kiedy już byłam przygotowana, postanowiłam wziąść jeszcze prysznic.Po paru godzinach byłam już kompletnie spakowana,zwarta i gotowa. Tata,który jednak wziął sobie urlop, przechadzał się po domu bez celu.Punktualnie o dwunastej zadzwonił dzwonek, serce zaczeło mi bić jak oszalałe, bez opamiętania złapałam walizkę i zbiegłam na dół, na szczęście przy schodzeniu obyło się bez niepotrzebnego upadku. Na widok mój widok Justin uśmiechnął się, podeszłam do Niego, jak zwykle z miękkimi nogami i przywitałam się z Nim. Następnie wziął ode mnie walizkę i zaprowadził ją do samochodu.Kiedy zostałam sam na sam z Tatą, ten do mnie podszedł objął mnie z całej siły i powiedział:

- No więc jednak jedziesz, miłej podróży,baw się tam dobrze, dzwoń i pisz o każdej porze dnia i nocy. Nie zapomnij o starym ojcu i odezwij się od czasu do czasu.- po tych słowach ucałował mnie w policzek,odsunął się ode mnie i ujrzałam jego smutne,zaszklone oczy. Mi również udzielił się Jego posępny nastrój i sama zaczęłam też płakać,a głos mi się łamał coraz bardziej.

 - Nie wyprowadzam się ani nie wyjeżdżam na zawsze, Tato...

Uśmiechnął się i jeszcze raz mocno go przytuliłam, gdy już się od niego oderwałam i miałam wychodzić, przypomniałam sobie, że zapomniałam aparatu fotgraficznego. Szybciutko się po niego wróciłam,zostawiając tym razem Juju z moim tatą sam na sam. Przez uchylone drzwi usłyszałam jak tata mówi do Justina: "Dbaj o Nią jak o najdroższy diament, pamiętaj,jeżeli jej się coś stanie to wtedy będzie z Tobą źle. Juju przytaknął na znak,że rozumie, przytulił się z nim po męsku i w tym samym momencie spostrzegli mnie.

- Będzie o mnie dbał, nie martw się Tato, a tak poza tym, to długo uczyłeś się tego zdania po angielsku ? - zaśmiałam się .

Tata nie odpowiedział mi na to, dał mi tylko kuksańca w bok i na sam koniec niemalże wypchnął nas z domu i powiedział:

-No,jak już macie iść,to idźcie, po samolot Wam ucieknie. Pa maleńka, Bay, Justin.

Noi i po tych słowach wsiadłam z Bieberem do auta,Justin otworzył przede mną drzwi na miejscu pasażera,a sam usiadł za kierownicą, kiedy odpalił silnik, wyciągnął rękę w moją stronę, ja podałam mu swoją dłoń, ucałowaliśmy się jeszcze raz i ruszyliśmy w kierunku portu lotniczego w Gdańsku i stamtąd już samolotem do USA.

Dziewiąty rozdział za nami, jak myślicie co będzie dalej ? Przepraszamy,że musieliście tak długo czekać, ale cały czas mamy problemy z Internetem. Trzymajcie się ciepło, Bieberowych <3 : *
Jeśli Ci się podoba zostaw komentarz dla Ciebie to chwila , dla nas bardzo wiele ♥♥ Dla nas wasze komentarze są ważne proszę tak o nie bo coraz częściej zastanawiam się  czy nie usunąć bloga
Nati&Viki


3 komentarze:

  1. Cudny rozdział :D Czekam na następny. Świetnie piszecie :D
    Mam utalentowane siostryy :D :**** Kocham was :)

    OdpowiedzUsuń