I Rozdział
Jestem siedemnastoletnią dziewczyną ,pochodzącą z małej wsi. Moim idolem
jest Justin Drew Bieber . Marzę by go spotkać, przytulić i podziękować za to
co robi ,lecz mieszkam w Polsce,nie jest to kraj często odwiedzany przez
gwiazdy światowego formatu. Dobija mnie myśl ,że mogę nigdy nie usłyszeć jego głosu, zobaczyć go i
poznać na żywo . Ale jedno wydarzenie zmieniło moje życie do końca moich
dni.
Hmm.. jak co dzień
siedziałam w swoim pokoju obklejonym
plakatami Justina.Miałam
włączonego facebook'a , twittera i oczywiście płytę ,,Believe". Wiedziałam
,że Juju jest teraz w trasie. Dobijała mnie myśl,że wiele dziewczyn z całego
świata spełniają swoje marzenia ,ale nie
ja.Mimo to cieszyłam się Ich szczęściem, w końcu poniekąd to są moje siostry
i bracia. Był to mroźny czwartkowy wieczór.Przez mróz nie miałam Internetu
przez trzy dni. Gdy już weszłam na facebook'a ,masę dziewczyn pisało,że w
końcu ziści się to, o czym tak marzą już od dawna. Nie wiedziałam o co chodzi
.I nagle ujrzałam potwierdzony koncert Justina Biebera ,w Atlas Arena w Łodzi .Płakałam
jak głupia .Wiedziałam ,że muszę tam być. Byłam w szoku ,że mój Justin postawi
swoją kanadyjską stopę w Polsce. Na koncert Biebsa odkładałam już wcześniej,
miałam 1200zł. Sprzedaż biletów ruszyła 19 lutego o 23:50.Ubłagałam tatę ,aby
dołożył mi te 300 zł. I udało się. Miałam bilet M&G. Byłam bardzo
szczęśliwa. Bilety rozeszły się bardzo szybko .Polska pobiła rekord sprzedaży.
Nadszedł Dzień Koncertu , żałowałam ,że nie mogę być przy hotelu ,w którym
zatrzymał się Justin. Byłam przy Arenie o godzinie 17:00. M&G- miało się zacząć za 30 minut. Czas szybko upłynął
no i zaczęło się .Wielki szał wszystkich Belieberek . Moja niewiara w to
wszystko co się dzieje. W kolejce na meet and great byłam ostatnia. Stałam w kolejce około 2
godziny. I nadeszła moja kolej. Na ten moment czekałam 4 lata. Było to moje
największe marzenie. I miało się za chwilę spełnić , za chwilę miałam ujrzeć
swojego cudownego idola. Bardzo ważną osobę w moim życiu. I nadszedł moment,gdy
weszłam przez te ciemne drzwi. Ujrzałam Go, Był jeszcze przystojniejszy niż na
zdjęciach. Jego uśmiech. Oczy przepełnione miłością .Doskonale ułożone włosy.
Po prostu- perfekcyjny w każdym calu .Podeszłam chwiejnym krokiem, ze łzami w
oczach. Słodko się uśmiechnął. Jego oczy wyglądały tak, jakby ujrzał
najcudowniejszą osobę na świecie. Pamiętam,że powiedział: Cześć skarbie, chodź
i zróbmy sobie zdjęcie .Byłam w szoku ,ciągle nie mogłam uwierzyć w to
wszystko, podeszłam do Niego z wielkim trudem. Miałam miękkie nogi ,drżałam.
Stałam jak słup. Justin przyciągnął mnie do siebie i objął w talii.
Uśmiechnięty, maślanymi oczkami wpatrywał się we mnie. Minęło mniej niż 5
sekund i mieliśmy zrobione zdjęcie. Czas było wyjść .Nie chciałam wychodzić.
Nie chciałam aby wypuścił mnie ze swojego uścisku. Ale jednak musiałam
przebudzić się ze snu. Zrobiłam to nie chętnie. Miałam wrażenie ,że On też. Ale
to było tylko moje wrażenie.Na pożegnanie ze łzami powiedziałam: Kocham Cię
bardzo mocno. Usłyszałam tylko: Nie płacz ,ja też Cię kocham moja Księżniczko.
Ryczałam jak mała dziewczynka ,gdy mama nie chce jej kupić lizaka. Szłam powoli
w stronę Areny . Odliczanie się zaczęło. Po 10 minutach Justin wleciał na
skrzydłach jak Anioł. On jest prawdziwym Aniołem, moim Aniołem. Po raz pierwszy
usłyszałam jego głos na żywo . Cudowny głos , doskonałe piosenki,wpaniałe show na światowym poziomie. Czas leciał
szybko . Chciałam zapamiętać te cudowne chwile na całe życie. Nadeszła Chwila na wybranie OLLG. Wzrokiem szukałam
wybranki Alison. Gdy tak wzrokiem przeczesywałam Arenę ,żeby ujrzeć tą
szczęściarę ,nie zauważyłam ,że Alison
podchodzi właśnie do mnie. Zapytała się
czy chcę zostać dziewczyną z piosenki .
Oczywiście bez chwili wahania , zgodziłam się. Kobieta zaprowadziła mnie za scenę. Myślałam: Wow, to ja jestem
OLLG . No i kolejne marzenie się spełniło.
Zostałam wprowadzona na scenę. Z kołaczącym sercem i miękkimi nogami
weszłam na scenę. Tancerze zaprowadzili mnie na tron. Usiadłam. W moją stronę
szedł Justin z wiankiem OLLG . Zrobił duże oczy na mój widok i uśmiechnął
się. Podszedł i włożył mi wianek na
głowę z wielką delikatnością. Gdy zaczął śpiewać balladę ,wpatrywał się we mnie swoimi czekoladowymi oczkami jakbym była
najwspanialszą osobą jaką spotkał tej nocy. Moje zaszklone, brązowe oczy, (mimo,że nie tak samo ładne jak Jego), mówiły
same za siebie jaką wielką miłością darzę Justina .Piosenka się skończyła.
Złapał mnie za rękę i spytał jak mam na imię. Załamującym się głosem odpowiedziałam :
Natalia. Uśmiechnął się i zaprowadził za scenę. Kierując się stronę wyjścia
usłyszałam , jego donośny głos . Odwróciłam się .
-Czekaj. Nie uciekaj
mi tak szybko .Będę szczery. Spodobałaś mi się ,jest w Tobie coś ,co przyciąga
mnie.Rozsiewasz wokół siebie taki specyficzny urok osobisty. Nie chcę Ciebie stracić,moja księżniczko. Może podasz mi swój numer
telefonu? -powiedział to w miarę
spokojnie i delikatnie .
Zatkało mnie . Totalny szok. Chwilowe zatrzymanie akcji serca. Nerwowo kiwałam na znak,że tak. Śmiał się z mojej reakcji. Podał mi swój telefon. Wpisałam mu swój numer . Podziękował i Przeprosił ,że musi już iść. Obiecywał ,że się odezwie. Dziękowałam Bogu za ten moment. I odszedł. W tamtym momencie coś we mnie znów pękło. Mimo przepełniającego mnie szczęścia, już odczuwałam tęsknotę.
Wiedziałam ,że prędko
Go nie zobaczę .Ale mimo moich wszystkich obaw i tak byłam najszczęśliwszym
człowiekiem na świecie. Wróciłam na widownię. Leciały ostatnie piosenki. Koncert
dobiegał końca. I kabum , koniec. Nie chciałam wychodzić z Areny. Chciałam tam
zostać. Czułam się tam bardzo dobrze.Ta rodzinna atmosfera , miłość każdej
Belieber i Justina . Wyjście było takie trudne ,lecz musiałam to zrobić by żyć
dalej. Był to najszczęśliwszy dzień w moim caluteńkim życiu,krótkim życiu ,spełnienie
najskrytszych marzeń .Piękny sen, cudowny sen ,z którego nigdy nie chciałam się
wybudzić .Dopełnienie celów,
najskrytszych marzeń. I w tym momencie zrozumiałam dokładne znaczenie ,,Never
say never" . Dzięki ciężkiej pracy ,wierze w siebie i marzenia naprawdę możemy
osiągnąć wszystko. Nigdy nie sądziłam ,że to ja spodobam się słynnemu Justinowi
Bieberowi .Jestem zwykłą ,prostą dziewczyną ,która miała tylko jedno
najważniejsze marzenie, a w ciągu jednego wieczora spełniło się ich więcej niż oczekiwałam .Dziękuję
Bogu za ten dzień, za tamte chwile ,za każdy uśmiech Justina i każdą minutę
spędzoną tam z nim . Ten dzień był najlepszym dniem w całym moim życiu . 25
marca nie będzie już zwykłym dniem , Łódź nie będzie zwykłym miastem , Atlas Arena
nie będzie zwykłym miejscem
.~Nati&Wiki~
Pierwszy Rozdział za
nami . Co o nim sądzicie ? Zależy nam na Waszej opinii . Prosimy o Komentarze
czy w ogóle warto to pisać . Oczywiście to jest nas pierwszy Rozdział bardzo
się Starałyśmy . Naszym zdaniem wyszedł całkiem nieźle . Kolejne rozdziały będą lepsze . To jest tak naprawdę wstęp . Akcja dopiero się rozkręci .
Dziękujemy za przeczytanie. :)
Świetne *.*
OdpowiedzUsuńJa to samo sądze Zapraszam rownież na mojego Bloga - tłumaczenie http://aslongyo.blogspot.com/2013/05/prolog.html
UsuńHmm, sama treść jest fajna (uprzedzam, nie jestem fanką Biebera :p), ale kilka błędów wyłapałam, np. "Mimo to cieszyłam się Ich szczęściem, w końcu poniekąd to są moje siostry i bracia,cieszę się Ich szczęściem." - powtórzenie, co mnie bardzo razi w oczy. Reszta super, piszcie dalej i życzę powodzenia!
OdpowiedzUsuńNo teraz właśnie to zauważyłyśmy . Nastepny Będzie lepszy ;d Dziękujemy za opinie
UsuńJesteście wielkie. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńMasz talent laska ^^
OdpowiedzUsuńStwierdzam, że tej twojej obsesji nie da się uleczyć ^^ @Agnieszka ;*
OdpowiedzUsuńNo, no, no ... Wyobraźnia jest ^^ Oby to się nie skończyło na blogu i mam nadzieję, że spełnisz marzenia :) Powodzenia
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńBoze rozdział swietny rycze ; C
OdpowiedzUsuńsama bym tak chciała.
powodzenia w dalszej czesci .
kc siostro ;* <3 /Kasai
ja też rycze awww ;> Zapraszam na mojego bloga również http://aslongyo.blogspot.com/2013/05/prolog.html
UsuńŚwietne to jest Zapraszam również na mojego bloga ;)) http://aslongyo.blogspot.com/2013/05/prolog.html
OdpowiedzUsuńSerio, popłakałam się aż. Takie świetne :D
OdpowiedzUsuńNaprawde świetne :)
OdpowiedzUsuń