Dział I - Justin
Mój plan powoli wchodził w życie. Dziś miałem zobaczyć Natalię,od naszego ostatniego spotkania minęło trochę czasu. Byłem podekscytowany,a zarazem lekko zaniepokojony. Bałem się, że rozpozna mnie ona, albo ktoś inny i krzyknie:,, Ej zobacz, to jest ten cały Bieber." Wtedy cały mój plan runąłby niczym zamek z kart.Bałem się, że mogę ponieść kolejną z życiowych klęsk,mogła mi nie wybaczyć, a to byłby dla mnie cios, z którego mogłem się przez długi czas nie podnieść. Nie wiedziałem w jakim stopniu przeżyła ten moment, kiedy bardzo ją zraniłem,jak bardzo to odczuła.Miałem jedynie nadzieje,że będę miał szansę jej wytłumaczyć swoje tamtejsze zachowanie i prosić o kolejną szansę. Po skończeniu trasy od razu zabrałem się do wcielania w życie planu Viki. Wszystko było robione niemalże w biegu, ale na szczęście udało się wszystko szybko i w miarę sprawnie zorganizować. Dla dobra i powodzenia planu musiałem przejść małą metamorfozę, aby mnie nikt nie rozpoznał. Musiałem nosić full capy,szare, nie wyróżniające się ubrania,których bardzo nie lubiłem, soczewki zmieniające kolor oczu na niebieski, zmienić barwę swojego głosu,co było najtrudniejszym zadaniem ze wszystkich. Poznałem zasady szkoły i społeczeństwa uczniowskiego rządzącego się swoimi,nieco dziwnymi prawami. Najlepiej było nie wyróżniać się z tłumu. Poza tym zmuszony byłem zmienić nazwisko na Drew Braun. I pomyśleć,że ta cała metamorfoza mnie odbyła się w niecały tydzień. Była to męcząca przemiana,ale czułem,że robię dobrze postępując w taki a nie inny sposób, moje uczucie do tej dziewczyny rosło.Musiałem spróbować,żeby później nie żałować i nie mieć wyrzutów sumienia.Po prostu- zakochałem się i na dodatek byłem takim pieprzonym egoistom,że nie umiałem jej sobie odpuścić i nie chciałem, aby Natalia miała kogoś innego,nie chciałem jej oddać nikomu. Nie kontrolowałem swojego ciała ani umysłu.Wiedziałem,że jeśli będę dążył do tego całym swoim serem i nigdy się nie podam osiągnę wszystko. Raz już ta zasada podziałała,więc drugi raz też musiało się udać. Lekko zdenerwowany wszedłem do budynku. Oczywiście spóźniłem się na pierwszą lekcję. Wszedłem do klasy i w końcu ją ujrzałem. Siedziała sama w ostatniej ławce. Była smutna, w jej oczach można było zauważyć ból,który bardzo dobrze ukrywała. Wtedy cała moja pewność w powodzenie mojego planu osłabła,zacząłem mieć wahania czy aby na pewno robię dobrze. Nie chciałem zranić jej po raz kolejny, wiedziałem,że nie przeżyła by tego.Mimo,że spotkaliśmy się zaledwie dwa razy, zdążyłem już przez ten czas zorientować się,że jest bardzo wrażliwą i delikatną dziewczyną. Poza tym zacząłem mieć wątpliwości czy nie pośpieszyłem się nieco z planem przeproszenia jej. A może było jeszcze za wcześnie na to? W głowie krążyły mi różne myśli, chciałem już wyjść,nie umiałem sobie z nimi poradzić.Pierwszą lekcję mieliśmy chyba z wychowawczynią klasy, z panią od angielskiego. Przedstawiła mnie i usadziło obok Natalii . Było mi to bardzo na rękę,ułatwiało mi to kontakt z nią,chociaż moje wejście nie zrobiło na niej zbyt dużego wrażenia, więc bałem się,że może mnie olać. Ale wcale to nie oznaczało,że przestałem się starać,szybko przypomniałem sobie po co tu przyjechałem,więc wziąłem się w garść i zrobiłem pierwszy krok:
-Cześć,jestem Drew.I chyba będziesz skazana na siedzenie ze mną. A Ty jak się nazywasz ?
-Nazywam się Natalia, ale możesz mówić mi Nala. Nie no,chyba nie będzie aż tak źle i jakoś się dogadamy.- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, nieco wymuszonym uśmiechem.
- Oo, jakie ładne imię. Nie no na pewno się świetnie dogadamy,wyglądasz na miłą dziewczynę.- chciałem wypaść jak najlepiej.
- Dziękuję, Ty też wydajesz się być fajnym chłopakiem,też mam nadzieję,że się jakoś dogadamy.
Tu pokiwałem tylko na znak,że zrozumiałem. Przez długą chwilę siedzieliśmy w milczeniu,nie wiedziałem nawet za bardzo co mam mówić.Pod koniec lekcji chciałem się już odezwać, ale ona mnie uprzedziła i powiedziała coś,co mnie bardzo zaskoczyło,ale oczywiście pozytywnie:
-Hm, jesteś tutaj nowy,samotny i na dodatek z zupełnie innej bajki. Wiem,że w Ameryce w szkołach u Was jest pewnie zupełnie inaczej.Może chciałbyś,abym Cię trochę oprowadziła po szkole i zapoznała z moimi dwoma koleżankami,Darią i Natalią ?
-No pewnie, bardzo dziękuję,zawsze będzie mi raźniej.Nie spodziewałem się tak miłego przyjęcia z Twojej strony, naprawdę.
-Okej, no to fajnie. No przecież mówiłeś,że wyglądam na miłą dziewczynę, więc nie chciałam zawieść Twoich oczekiwań wobec mnie. - i po raz kolejny obdarowała mnie swoim uśmiechem, lecz ten był już znacznie lepszy od poprzedniego, bo bardziej szczery.
No i pierwsza lekcja dobiegała końca. Do dzwonka zostały minuty,każdy odliczał czas, a ja cieszyłem się z towarzystwa Natalii. Yeah,dogadałem się z nią, chyba polubiła moje nowe ja.. Czas płynął bardzo miło,wszystko było super, do czasu,gdy:
- Ooo jak miło, nasza Belieberka-Dekielka w końcu poznała jakiegoś chłopaka.Brawo dla Natalii,Brawo.Tylko znowu tam sobie za dużo nie wyobrażaj jak ostatnim razem. A Ty, Nowy,uważaj na nią,jest nieźle pokręcona. – krzyknął jeden z chłopaków siedzący w równoległej ławce.
Cała klasa zaczęła się głośno śmiać.Nie zrozumiałem jego wypowiedzi, ale wiedziałem jedno- że ją obraził czymś. Jedyne słowo,które zrozumiałem to Belieberka,czyli Belieber. Dotarło do mnie,że obraził ją z mojego powodu.W jej oczach pojawił się łzy,schyliła głowę, próbowała ukryć swój ból po usłyszeniu tych słów. Nie rozumiałem,czemu ten chłopak tak powiedział, nie rozumiałem rekcji klasy.Wszystko to było dla mnie w pewien sposób dziwne,nowe. No bo przecież w Ameryce nie ma czegoś takiego.Dotknęło to też mnie, no bo przecież to tak jakby przeze mnie ludzie tak się do niej zwracają. To naprawdę boli ,jeżeli w jakiś niezwykły sposób bliska Ci osoba cierpi przez to,że poświęciła się twojej muzyce i tobie samemu.Wtedy zrozumiałem o czym mówiła do mnie Natalia,co miała na myśli mówiąc o nie łatwym życiu wszystkich moich Belieber. Nagle coś we mnie ruszyło, zupełnie zapomniałem o tym,że nie mogę rzucać się w oczy. I odezwałem się:
- Zamknij mordę, kapciu. I co,podniosłeś już swoje jakże niskie ego ? - zapytałem,zupełnie oszołomiony.
Klasa w tym momencie zamarła, mimo,że chyba nie do końca zrozumiała moich słów, to i tak można było wyczuć,że coś jest na rzeczy, że coś wisi w powietrzu. Natalia po czasie podniosła swoje zapłakane oczy.Chyba ona jedna zrozumiała. Patrzyła na mnie w całkowitym osłupieniu. On nagle zaczął się śmiać i powiedział:
- O,Natalia znalazła sobie obrońcę.. No proszę Ha ha ha.!
Klasa tym razem się nie zaśmiała.Mój instynkt mówił mi,że chłopak mnie wyśmiał. Wtedy rzuciłem się na niego,powaliłem go na podłogę, zacząłem go dusić i okładać pięściami.Nie wiem, co we mnie wstąpiło.Gdzieś w tle słyszałem tylko krzyk Natalii. Pani od razu zareagowała,wzięła mnie za ręce i próbowała odsunąć od tego leszcza. Na początku stawiałem opór, ale później już sobie odpuściłem. Nastąpiła niezręczna cisza,każdy zerkał a to na ociekającego krwią chłopaka,a to na mnie. W końcu tą całą sytuację przerwał dzwonek. Natalia wybiegła z klasy pierwsza,jej czerwone policzki były całe w łzach. Wybiegłem za nią,mimo zawołań pani,abym pozostał w klasie na przerwie, Natalia w momencie zniknęła mi z oczu w tłumie,szukałem jej nawet, ale nie mogłem jej znaleźć.Wróciłem do klasy.W klasie była tylko pani i ten chłopak. Na szczęście nie miałem jakiś żadnych większych nieprzyjemności z powodu tej bójki,pani powiedziała,że z racji tego,że jestem nowy i z zupełnie innego świata, postanowiła nie stwarzać mi jakichś większych problemów na samym początku, tyle że musiałem przeprosić tego frajera, który więcej sobie dodawał niż to wszystko było warte. Żałosne. No ale musiałem to zrobić przede wszystkim ze względu na Natalię, która nie pojawiła się już na pozostałych lekcjach, a tak bardzo chciałem być przy niej w tamtym momencie,chciałem ją przeprosić i pocieszyć,chciałem być dla niej prawdziwym oparciem.Chciałem nawet urwać się ze szkoły tak jak ona i pójść do niej do domu,ale tak szybko jak przyszedł mi ten pomysł do głowy,tak szybko go porzuciłem,wiedziałem,że to byłoby podejrzane, gdyby nagle,niby totalnie obcy koleś wiedział,gdzie ona mieszka. Byłem całkowicie bezsilny i bezradny.Ja to zawsze muszę coś odwalić.Ale na szczęście przypadkiem podsłuchałem na przerwie jakieś dwie dziewczyny, najwyraźniej chyba te jej bliższe koleżanki Natalię i Darię,że na dziś są umówione nad jezioro.Ucieszyłem się,że podczas tej rozmowy oprócz godziny spotkania, usłyszałem również nazwę miejsca, w którym mają się spotkać, to znacznie ułatwiało mi poszukiwania. Postanowiłem tam pojechać z moim przyjacielem Harrym – jest to Rayan, lecz dla swojego bezpieczeństwa musiał również zmienić swoje nazwisko i wygląd. Musiałem mieć przy sobie wsparcie zaufanej osoby.
II Dział – Natalia
Co ze mną jest nie tak,że muszę co chwilę cierpieć? Czemu ludzie nie akceptują mnie taką jaką jestem?Obrażają mnie tylko dlatego, że słucham takiej osoby,która nie jest powszechnie lubiana przez wszystkich . -Przyjdzie czas,że tego nie wytrzymam , po prostu, poddam się i wszyscy będą zadowoleni.-Nie, nie, nie Natalia,Ty się nigdy nie poddasz. Never say Never,cycki w górę i do przodu. Kurczę,czemu tylko w Polsce jest taka nie akceptacja.. przecież o gustach niby się nie dyskutuje. Przerażające.Mam już dosyć płakania w poduszkę, wmawiania sobie,że wszystko będzie dobrze . Czemu gdzie się nie pokaże to znajdzie się grupka osób,która obrazi Justina i całą rodzinę Beliebers. Dlaczego nie mogą nas zaakceptować, zamiast przysparzać nam ból. Mam wrażenie, że coraz mniej rozumiem ludzi. A w tym też tego bezmyślnego osiłka, Drewa.Myślałam,że jest inny. Masakra. Ale mimo tego i tak wiem jedno- nigdy nie przestanę kochać Justina.I tego Justina,którego pokochałam na początku i tego, w którym zakochałam się. Mogę wylać ocean łez, mogę cierpieć, ale ten człowiek był,jest i zawsze będzie moim Słońcem dzięki,któremu jestem codziennie szczęśliwa .Nie ważne co uważają inni,ja go nie opuszczę i zawsze będę przy nim.Nawet mimo tego,że mnie potwornie zranił, jestem już w stanie w jakiś sposób mu wybaczyć,już to zrobiłam.Każdy zasługuje na kolejną szansę, przecież nigdy mnie nie zawiódł ,zawsze był przy mnie.Zawsze. No ale co z tego,że był, skoro teraz Go nie ma i tak szybko sobie mnie odpuścił. Zabawił się moimi uczuciami. Ale, do cholery, nie mogę tego wiecznie sobie i jemu wypominać...
Nie wiedziałam, co już ze sobą zrobić,błąkałam się po uliczkach.Przechodni,dziwnie się na mnie spoglądali(,no tak,byłam cała zapłakana)z oddali można było usłyszeć drwiny,śmiech.Po długim powrocie ze szkoły w końcu wróciłam do domu,jak zwykle nikogo tam nie było.Sama w wielkim domu.Byłam umówiona z dziewczynami nad jezioro o 15 : 30. Miałam mało czasu,niecałą godzinę. Musiała odkurzyć na górze i zmyć podłogi na dole a na dodatek ugotować obiad.Wstawiłam wodę na makaron.Zrobiłam wodę do umycia podłóg.Wyciągnęłam odkurzacz i zaniosłam go na pierwsze piętro. Złapałam mopa i zmyłam podłogi.Pobiegłam szybko na górę,odkurzyłam wszystkie pokoje z wyjątkiem pokoju Moniki.Tam, jak zwykle zresztą, panował nieład,syf.Przerażało mnie wejście do tego pokoju,a co dopiero mieszkanie w nim.Ależ przecież moja kochana siostra zawsze miała czas na strojenie się godzinami przed lustrem,a czasu na posprzątanie pokoju już nie miała. Syfiara i flejtuch z niej. Dostajesz dreszczy i mdłości jak tylko spojrzysz przez uchylone drzwi na te jej cztery ściany,których i tak niemalże nie widać.Fuj.Zostało mi niecałe 20 minut.Spakowałam wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne mi nad jezioro,przebrałam się w strój kąpielowy.Jak na maj było bardzo gorąco.Trzeba było wykorzystać taką pogodę,oderwać się od tej szarej i smutnej rzeczywistości,zaszaleć.Cieszyłam się,że namówiły mnie dziewczyny na ten wypad. A jeszcze teraz, po tym wszystkim, woda na pewno mnie w jakimś stopniu uspokoi i odgarnie ode mnie wszelkie złe myśli chociaż na te parę godzin. Ale póki co zrobiłam obiad dla Moniki i Taty.Nie umiem perfekcyjnie gotować,nie znam wielu przepisać.Kucharka ze mnie marna,ale takie rzeczy jak spaghetti, jajecznica,naleśniki itp potrafię zrobić. Akurat wyrobiłam się z obiadem, a dziewczyny zdążyły już podjechać pod mój dom i czekały na mnie. O dziwo, Natalia pojawiła się ze swoją Pierwszą Miłością, Błażejem.Nie powiem, przystojny chłopak,tyle,że czasami trochę głupiutki, ale to już tylko moje takie rozważania .Wsiadłam na rower i pojechaliśmy.Znów w ich towarzystwie czułam się jak ostatnie koło u wozu. Coraz gorzej ze mną,skoro już nawet w towarzystwie najbliższych mi przyjaciół czułam się źle. Zamiast śmiać się i wygłupiać z nimi to byłam bardzo poważna i słuchałam Biebera .Jestem ewenementem,jedyna w swoim rodzaju,zawsze odstaję od reszty - ale i tak dobrze mi z tym tak jak jest.
Dojechaliśmy,nie powiem dawno nie jeździłam rowerem i bardzo zmęczyła mnie ta podróż. Trzeba chyba wziąć się za siebie i poprawić swoją kondycję. Zatrzymaliśmy się na głównej plaży,było tam bardzo dużo ludzi.co mnie nieco przytłaczało.Nie to,że mam jakieś kompleksy czy coś,ale nie lubię pokazywać się pół naga innym ludziom.Taka tam wstydliwa Natalia.Po rozpakowaniu,wszyscy ruszyli do wody,lecz nie ja.Musiałam nasmarować się kremem,by słońce trochę szybciej mnie chwyciło, chciałam się jeszcze bardziej opalić, mimo że mam dosyć ciemną karnację. W końcu wbiegłam do wody,była bardzo ciepła jak na tak wczesną porę roku. Zaczęłam pływać,nurkować i skakać z pomostu wraz z moimi przyjaciółmi.Było bardzo fajnie,nareszcie wyluzowałam i odprężyłam się na maksa. W pewnej chwili zauważyłam,że przyjechał tu Drew z jakimś nieznanym mi chłopakiem. No i po dobrej zabawie..
- O ja, a ten tu czego. Znowu chce zrobić zadymę ? - powiedziałam do Darii, lecz ta stała w osłupieniu, wpatrując się w chłopaków,z otwartą buzią, jakby czekała tylko na to,aby jej wleciał komar.Po chwili krzyknęłam jej do ucha - HEELOŁ,Ziemia do Darii,czy Daria mnie słyszy? - a ta nic.No co za dziełcha.
Dopiero po chwili oprzytomniała i w chwili gwałtownego ruszenia przewróciła się do wody. Wszyscy zaczęliśmy się z niej śmiać.Ona oczywiście,jak to Daria cała zbulwersowana zaczęła zaprzeczać wszystkim naszym domysłom na temat zapatrzenia się w nowych chłopców. Po chwili,kiedy wszyscy ponownie wrócili do pływania zauważyłam, że Drew wszedł wraz z kumplem do wody,do którego od razu przyssała się Daria. No i każdy wiedział, co spowodowało chwilowe zamulenie Darii. Z tego co zdążyłam wychwycić z ich rozmowy nazywał się Harry. Kiedy Drew został sam,podszedł do mnie. Chwilę się we mnie wpatrywał. W końcu powiedział,smutnym głosem :
-Przepraszam.Nie chciałem,zareagować w ten sposób. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Przecież nie chciałem nikomu zrobić krzywdy.Ale wywnioskowałem,że ten koleś Cię obraził no i dalej wiesz co się działo. Jeżeli w jakiś sposób Cię to uraziło, to jeszcze raz przepraszam.- skończył swoje przeprosiny i stał ze spuszczoną głową, z miną smutnego,szczeniaczka.
Ja miałam założone ręce, miałam głowę podniesioną i patrzyłam na niego,wywyższając się wzrokiem. Miało to oznaczać,że zastanawiam się.Oczywiście, grałam. Widziałam,że było mu przykro,poza tym był w porządku, a to że ustał w mojej obronie to chyba dobrze o nim świadczy.Po paru minutach postanowiłam dać za wygraną i dłużej go nie męczyć moją postawą,opuściłam ręce i zaczęłam się śmiać. On, spojrzał na mnie i powiedział :
-To oznacza,że zgoda?- zapytał z nadzieją w głosie
-Oczywiście,że zgoda, nie jestem pamiętliwym człowiekiem,poza tym ustałeś w mojej obronie, a to dobrze o Tobie świadczy. Tylko to wcale nie oznacza, że możesz sobie tak wszczynać bójki,nie, nie to nie Ameryka,abyś mógł sobie tak bez żadnych konsekwencji bić się z wszystkimi. Pewnie teraz nic Ci za to nie zrobili,bo jesteś nowy,ale generalnie wiedz, że drugim razem nie ujdzie Ci to na sucho.A i jeżeli chodzi o tego Leszcza, no to on już taki jest i nic na to nie poradzisz, więc sobie daruj. No, a teraz wyskakuj z bluzki i choć się kąpać.
-No dobra,dobra...- i po tych słowach wziął mnie na rękę niczym w bajce Shrek wziął Fionę i wrzucił mnie do wody, zaczęliśmy się wygłupiać,chlapać, nurkować. Fantastyczny czas. Z nikim nie bawiłam się tak dobrze od spotkania z Juju. Fantastyczny czas. Po czasie,zorientowałam się,że cały czas kąpie się w bluzce na długi rękaw.Dziwne..Może chciał coś ukryć ? Mniejsza z tym, nie ważne. Aa kit z tą moją podejrzliwością. Ważne,że chłopak się dobrze bawił.
-Zimno mi. Idziemy na plażę? – spytałam, cała drżąc
Pokiwał , że tak .Wziął mnie na ręce i wyszliśmy,reszta bawiła się w najlepsze. Kiedy wyszliśmy,posadził mnie na kocu i podał mi ręcznik.Usiadł koło mnie.Siedzieliśmy w ciszy przez jakieś 5 minut.Po chwili odezwał się :
-Przepraszam,za moją ciekawską naturę, ale mam do Ciebie dwa pytania.Pierwsze, czemu siedzisz sama w ławce, a drugie dlaczego tak bardzo zraniły Cię słowa tego chłopaka? Jeżeli nie chcesz,nie musisz odpowiadać.
- Nie no, okej, skoro już zapytałeś to Ci odpowiem,chociaż nie na rękę mi o tym rozmawiać, ale skoro zacząłeś rozmowę, to już muszę się komuś wygadać.Ha, ha - kabum,wypadło na Ciebie – powiedziałam, lekko się uśmiechając.
- Nie ma sprawy ,chętnie posłucham – odpowiedział.
- Jak już zdążyłeś się dowiedzieć na lekcji , jestem Belieberką. Życie nie jest łatwe, jeśli twoim idolem jest Justin Bieber. U nas w szkole Go nie akceptują i nie szanują,zresztą jak mało którą rzecz. Wyzywają go co dnia opryskliwymi ,chamskimi słowami...myślą, że to nikogo nie boli. Ale mnie to boli .Nie ma u nas w szkole dużo dziewczyn,które są Jego księżniczkami.Jestem jedną z niewielu.Jeśli słuchasz Justina, jesteś nikim,stajesz się pośmiewiskiem i osobą nienormalną,z zupełnie innego świata. Przyzwyczaiłam się już do drwin,ale ta dziś szczególnie mnie zabolała.Sama nie wiem,co mi się stało i czemu tak zareagowałam. Zawsze staram się bronić Juju,ale dzisiaj po prostu coś mnie zablokowało w środku..No i właśnie też przez to siedzę sama,każdy się odsunął ode mnie, jak dowiedzieli się,że moim idolem jest Justin. Smutne,ale prawdziwe. – i po raz drugi,łzy pojawiły się w moich oczach,chciałam je ukryć,lecz nie umiałam.
- Naprawdę smutne,będzie dobrze,nikt nie powinien cię obrażać ani krytykować za to,że słuchasz Justina. Nie płacz mi tu. – uśmiechnął się i otarł mi łzy,przejeżdżając swoim kciukiem po moim policzku.
Odwzajemniłam jego uśmiech.Po chwili zapytał:
- Hmm ? To jak zostałaś Belieberką ?
- Naprawdę Cię to interesuje?
-No pewnie, nie zapytałbym się,gdyby mnie to nie interesowało.
-Pamiętam to jak by było wczoraj . Był to wtorek, męczący wtorek.Nigdy nie słuchałam muzyki .Tym razem,miałam jakieś dziwne uczucie.Nie chciało mi się czytać książki ani uczyć,co było dziwnym zjawiskiem u mnie, więc włączyłam open.fm „ Justin Bieber w 100% „ . Muzyka wpadła mi w ucho,zaczęłam ją nucić.Z czystej ciekawości , przetłumaczyłam sobie piosenki . Miały przekaz,zaczęły mnie inspirować. Były,są i będą niezwykłe oraz najlepsze. Zaczęłam szukać informacji.Była w szoku, nigdy w życiu nie sądziłam,że miał tak trudne początki . Był zwykłym człowiekiem mającym marzenia jak ty czy ja.Udało mu się dojść do wszystkiego swoją ciężką pracą i wiarą, inspiruje. Daje nam wiarę,że marzenia się spełniają.Od tamtej chwili Never say never miało dla mnie jeszcze ważniejsze znaczenie.Pokochałam go,podporządkowałam całe swoje życie tylko jemu. Jestem dumna z tego, kim jestem. Nawet mimo wszystkich przykrości, stwierdzam,że było warto.Nigdy się na nim nie zawiodłam.Kocham Go.Wierzę w swoje marzenia i w samą siebie.Uczy mnie.Nie obchodzą mnie hejterzy. Wiem kim on jest dla mnie,zawsze będę go wspierać,niezależnie od tego,czy będę szczęśliwą mężatką,czy staruszką na wózku.Zawsze.- szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Wielkie Wow. Jestem pod wrażeniem.Nigdy nie słyszałem,aby ktoś opowiadał mi o kimś z taką pasją jak Ty.I nigdy nie widziałem tak wielkiej miłości w czyiś oczach. Niedługo to pewnie nawet mnie wkręcisz w to wszystko. Jest jakiś określnik dla chłopaka,który jest fanem Biebera? Myślę, że takie słowa powinien usłyszeć on sam osobiście.
- Dziękuję. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.Pierwszy raz tak dobrze mi się rozmawia o Juju z kimś, kto nie jest w tej wielkiej rodzinie. W moich oczach będziesz widział tylko jego, a w jego będziesz widział miliony Beliebers . – mruknęłam
- Nie prawda,może będzie tam miliony Beliebers , ale zawsze każda z was będzie bardzo ważna , zawsze będzie patrzył na każdą z was z osobna.– mówił,powiedział to w taki sposób jak Justin, niezwykle czule.
- Nie wiem, może. W każdym razie nie żałuje,że jestem cała podporządkowana jemu.Nie zmieniłabym swojej decyzji w ten pamiętny wtorek, nawet jeśli wiedziałabym wcześniej,że nie będę tolerowaną osobą.W chwili, kiedy pokochałam Go, moje życie rozświetliło tysiące świateł,nagle wszystko stało się jasne,mój świat stał się znowu kolorowy.W ten dzień doznałam prawdziwej miłości,Jego miłości. Eksplodowała z niego za każdym razem,kiedy go tylko oglądałam w Internecie.A jeszcze bardziej zobaczyłam tą miłość,kiedy go pierwszy raz ujrzałam 2 miesiące temu na koncercie. Był niczym wulkan dobroci.Był to jeden z najważniejszych dni w moim niesfornym życiu Miłość, którą mi dał ukoiła wszystkie moje rany. – znów łzy popłynęły po moich policzkach .
- Nie płacz.Jestem pewien, że jest z Ciebie dumny – uśmiechnął się – Gdy przechodziłem przez korytarz zauważyłem , że macie za niecały miesiąc bal. Wybrałabyś się ze mną ? – dokończył
Pokiwałam głową na znak,że tak.Niestety musiałam się już zbierać.Obiecałam Tacie,że nie będę długo siedzieć.Pożegnałam się z Drewem. Przytuliłam go, zazwyczaj tak nie robię,przy pierwszym,bliższym zapoznaniu,ale czułam z nim więź.Mimo że znałam go zaledwie jeden dzień, miałam wrażenie,że znam go już bardzo długo.Jakby był strasznie ważną mi osobą.Jego dotyk,chód,zapach-wszystko to było mi dziwne znajome,jakby gdzieś to już było.Jego uśmiech był mi bardzo znany,jak go widzę staję się szczęśliwa . Dziwne.Wróciłam do domu.Czekał na mnie już tata.Byłam zmęczona,moje myśli skupiły się na tym chłopaku,byłam pewna ,że już gdzieś go widziałam. Ciekawe,ciekawe. Zapytam się go jutro, czy aby na pewno się już gdzieś nie spotkaliśmy.
III Dział – Justin
Wszystko szło po mojej myśli.Nie sądziłem,że dowiem się tak dużo w ciągu jednej rozmowy.Nie zdawałem tego,że tak bardzo cierpiała, a nawet mimo tego nie poddała się. Mam nadzieję,że nie dałem jej zbyt dużo oznak do tego, że jestem jej kimś znacznie bliższy niż myśli. Na balu,powiem jej prawdę, nie chcę mieć już przed nią tajemnic,nie chcę aby ona już dłużej cierpiała.Chce ją odzyskać . Zaśpiewam dla niej piosenkę,zatańczymy wolny taniec i wtedy wyznam jej całą prawdę.Chcę dostać druga szansę, nie pozwolę już niczego sobie ani nikomu innemu popsuć tego. Będzie dobrze, wierzę.
V Rozdział za nami . Podoba się ? Jeśli masz chwilę zostaw komentarz z twoją opinią , dla ciebie to chwila a\♥ Jeśli będzie 8 komentarzy dodajemy rozdział ;.))
Wiki&Nati&Aga
Super pisz dalej czekam na każdy rozdział z wielką niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńPisz tak dalej. Fajniej by było jak byś dawała częściej te rozdziały, ale cieszę się, że wgl dajesz. Świetnie piszesz :D
OdpowiedzUsuńBelieve & Never Say Never ♥
Szczerze. Rozpłakałam się ♥.♥ Stwierdzam, że możecie mi zazdrościć przyjaciółki i jej talentu ♥.♥
OdpowiedzUsuńBy:Agnieszka ;***
asdfghj jak to czytam , to aż mam motylki w brzuchu *_* Jest niesamowity, a Wy jesteście boskiee <3 /Kamcia <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam to czytac <3 Czekam na nowy rozdzial <3 Na kazdym rozdziale nie mogę sie powstrzymac od łez zazdroszcze ci takiego talentu ja bym nigdy nie umiala napisac takie opowiadania ale Never Say Never :* <3 / Kamciuch
OdpowiedzUsuńŚwietne <.3 Dziewczyno masz talent;.) Twoje opowiadania zbliżają mnie z Justinem ;.* Geniusz *.*
OdpowiedzUsuńDodam te komy, bo cały czas czekam na rozdział :D
OdpowiedzUsuń:D :P
OdpowiedzUsuń