piątek, 14 czerwca 2013

III Rozdział

I dział - Natalia.

 Wspaniale czułam się w jego obecności, przy nim mogłam być w 100% sobą. Jeszcze nasze splecione dłonie, były czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Dodawały tej chwili coś, czego nie da się opisać słowami. Szczerze? Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Wielkie zaskoczenie i ciągłe niedowierzanie- tak, te słowa idealnie to opisują. Uwielbiam wpatrywać się w jego czekoladowe oczy, szczery uśmiech...Byłam w Raju na Ziemi z najcudowniejszym Aniołem, jakiego kiedykolwiek spotkałam.

-Dziękuję, że zgodziłaś się ze mną spotkać – wymamrotał budząc mnie z mydlanej banki, w którą wpadłam zaraz po tym jak mnie złapał za rękę.

-Słucham !? Coś Ci się chyba pomyliło, Juju. To ja powinnam Ci podziękować za to, że zgodziłeś się ze mną spotkać oraz za wszystko inne co dzięki Tobie zawdzięczam. – mówiłam (o dziwo) bardzo spokojnie.

- Hmm... a  co ty mi takiego zawdzięczasz ? Dziękować?A za co ?– uśmiechnął się.

W tym samym momencie wyszliśmy z lodowiska i usiedliśmy na najbliższej ławce. Uścisnął moją dłoń jeszcze mocniej. Spojrzał się na mnie i nie odrywał już wzroku. Na twarzy widniał Jego najpiękniejszy i najszczerszy uśmiech. Chyba tym sposobem chciał mnie zmusić do jak najszybszego mówienia, najwyraźniej był chyba ciekawy, co mu odpowiem. W głowie miałam tysiące myśli, których nie potrafiłam ułożyć w jedną, logiczną całość. Było to bardzo trudne. Czasami zastanawiałam się, co powiem Bieberowi jak Go spotkam, w jaki sposób podziękuje mu za wszystko, układałam sobie wiele wersji wydarzeń, a w tamtej chwili te wszystkie moje odpowiedzi tak się zmieszały, że nawet nie potrafiłam złożyć prostego zdania. Po dobrej minucie, w końcu zebrałam się na odwagę i szczerze powiedziałam mu to wszystko co leżało mi na serduszku od 4-5 lat:

-Justin. Od 4 lat czekałam na podobny moment. Nawet nie wiesz, ile razy układałam sobie w myślach to, co chciałabym Ci powiedzieć. Może i za chwilę powtórzę to, co mówi Ci wiele dziewczyn, ale wiedz, że wszystko, co mówię jest szczere i płynące prosto z mojego serca. Tego jest dużo, bardzo dużo, ale czasu jest stanowczo za mało dlatego powiem w skrócie. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz. Nauczyłeś mnie marzyć, wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać. Dzięki Tobie i Twojej muzyce nie stoczyłam się na samo dno . Nie wiem jakim byłabym teraz człowiekiem, gdyby nie Ty. Zawsze byłeś przy mnie, kiedy potrzebowałam tych najbliższych, kiedy wszystko traciło sens i wydawało się, że nie ma wyjścia z trudnej sytuacji. Nie wyobrażasz sobie jak ważny jesteś dla mnie i każdej Belieberki na całym świecie. Do niedawna słowa „ Never say Never & Believe" nie miały dla mnie tak wielkiego znaczenia jak w tej chwili. Dzięki Tobie teraz rozmawiamy tu , na dodatek po angielsku, bo to Twoja osoba zmotywowała mnie do nauki tego języka. Poza tym, nie wiem czy pamiętasz, ale połączyłeś prawie 40 milinów ludzi, mówiących różnymi językami, ludzi mających odmienną kulturę, kolor skóry i tradycję . I Ty się jeszcze mnie pytasz, za co ja mam Ci dziękować?! I zapamiętaj sobie dobrze te słowa: Jestem i zawsze będę, niezależnie od wszystkiego. Kocham Cię- te ostatnie słowa wyszeptałam mu je do ucha, głos mi się załamywał ,łzy, pływały po moich policzkach, rozmazując mój tusz.

Przez parę minut nic nie odpowiadał , dopiero po jakimś czasie spojrzał się na mnie. W jego ciemnych oczach ujrzałam łzy, mimo iż uśmiech nie znikał mu z twarzy. Z kurtki wyciągnął chusteczki i podał mi je, po czym sam też wziął jedną i otarł łezki spływające po Jego policzkach. Coś mówiło mi, że mimo tych łez, słowa wypowiedziane przeze mnie i tak sprawiły mu wielką radość. W końcu po 5 minutach cicho powiedział :

-Wiedziałem, że jestem ważny na swój sposób dla każdej z moich Księżniczek, ale nie myślałem, że aż tak . Jest to niesamowite,ja również zawsze będę z każdą z Was osobno/Nawet nie wyobrażasz sobie jakie ważne jesteście dla mnie,jakim jesteście wsparciem. Bo jeśli stracę Was, stracę wszystko .

- No to teraz już wiesz . Pamiętaj zawsze o tym . Nigdy nas nie stracisz .  - odpowiedziałam wesoło, poprzez łzy. Jesteś dla nas oparciem, powodem, dla którego chce nam się wstawać i żyć dalej. Fakt, może nie mamy łatwego życia. Czasami wkurzają nas Twoje decyzje, czyny, zachowanie. Ale momentalnie nam to przechodzi, bo nie chcemy Ciebie stracić. Akceptujemy każdą Twoją decyzję. Każda z nas wierzy, że kiedyś Ciebie spotka, przytuli i będzie mogła powiedzieć „ I Love U” ,a Ty odpowiesz „ I Love U Too" . Kochamy Twój uśmiech – mówiłam coraz bardziej czule, by poczuł, że słowa płyną z głębi mojego serca. Strumień łez spływał po moich policzkach, nie próbowałam już ich nawet wycierać chusteczką.

- Nie płacz, nie lubię gdy moje Beliebers płaczą. Wiem, że czasem moje zachowanie przysparza Wam sporo bólu , ale jestem tylko człowiekiem. Też popełniam błędy, tak jak każdy. Staram się być dla Was inspiracją, osobą godną naśladowania, która potrafi inspirować , nauczać . Mam nadzieję, że kiedyś będziecie mogły powiedzieć z czystym sumieniem, że jestem taką osobą, bo jak na razie jeszcze trochę mi do takiej osoby brakuje. Naprawdę nigdy nie sądziłem, że będziecie stanowiły tak ważną częścią mojego życia. Kocham Was.

-Jak długo nas kochasz, tak długo my będziemy Cię kochać – zachichotałam ocierając łzy.

-Wiem – mruknął i przybliżył się do mnie.

- Pamiętaj o tym. Czy to jest odpowiednia chwila, aby przytulić swojego Idola? – zapytałam niepewnie.

- Nie musisz się pytać. W tej chwili jestem Justin, zwykły chłopak ze Stratford - swój wzrok przerzucił na mnie i lekko się uśmiechnął.

Przysunęłam się i mocno wtuliłam się w Jego tors. Czekałam na tą chwilę tak bardzo długo. Czasami zastanawiałam się jakich On używa perfum.  Ha, ha -Wiem, to głupie. Poczułam mocny, męski zapach. Najpiękniejszy zapach jaki kiedykolwiek poczułam.Nie chciałam by wypuścił mnie ze swego uścisku. Było mi w nim tak nieziemsko dobrze. Wtulałam się w jego klatkę piersiową, On zaś oparł głowę na moim ramieniu. Było magicznie i bardzo romantycznie. Szczęście gromadziło się we mnie coraz bardziej. Siedzieliśmy w takim uścisku z dobre 5 minut, po tym delikatnie szepnął mi do ucha:

- Idziemy na gorącą czekoladę? Bo w końcu tu przymarzniemy do tej ławki jak tak jeszcze trochę posiedzimy.

- Nie, jeszcze chwilkę, daj mi się jeszcze trochę poprzytulać, aby mi starczyło do końca życia.Chcę się nacieszyć tą chwilą. Chętnie zamarznę tu z razem Tobą.

Po wypowiedzeniu tych słów, zaczął się głośno śmiać. Nie wiedziałam, co spowodowało u Niego taki nagły wybuch radości, ale cieszyłam się, że moje uszy mogły posłuchać tak pięknej i przyjemnej melodii.

-Będziesz miała okazje jeszcze nie jeden raz mnie przytulić. Obiecuję. Ale teraz chodźmy wypić coś ciepłego, bo mi się tu jeszcze rozchorujesz!

-Naprawdę? To w ogóle będziesz chciał się ze mną jeszcze kiedykolwiek spotkać?

-No pewnie, a najchętniej to porwałbym Cię do Ameryki, żebym mógł Cię mieć cały czas przy sobie - po wypowiedzeniu tych słów wstał, podał mi obie ręce i pomógł mi wstać z ławki.

- A ja wcale bym się nie opierała - dałam mu lekkiego kuksańca w prawy bok.

- Hm, a nie bałabyś się lecieć w nieznane, z dopiero co poznanym w realu chłopakiem? - przy tym tajemniczo się uśmiechnął, podszedł do mnie i lekko objął mnie w talii.

- Ani trochę. Ale jeżeli naprawdę próbowałbyś mnie porwać do tej swojej Ameryki, to daj mi znać,żebym mogła się przygotować.

-A co, jeżeli okazałbym się zupełnie kimś innym? Na przykład jakimś szalonym zbiegiem z psychiatryka?

- Wiesz, nawet jeśli,to i tak uciekłabym z Tobą.

- No widzę, że masz do mnie pełne zaufanie. Odważna to Ty jesteś, nie powiem.

- Gdybym była odważna, napisałabym do Ciebie na Twitterze. Jakoś nigdy nie mogłam do Ciebie tweetnąć. Widzisz, nawet na takim czymś wymiękam. A Ty mi tu mówisz, że jestem odważna? Oj Justin,Justin..

I znowu nastąpił gwałtowny wybuch śmiechu.. Śmiał się kolejne parę minut, leżąc na śniegu i mamrocząc coś do siebie samego pod nosem, nie mogłam go zrozumieć. W końcu wkurzyłam się, zlepiłam dużą kulkę ze śniegu i trafiłam nią prosto w Jego brzuch. To go oprzytomniło, szybko się podniósł i nawet nie wiedziałam kiedy a już leżałam w śniegu, mało tego, ciągle bombardowana śnieżkami Justina. Po jakimś czasie nie dawałam rady już się bronić, więc zaczęłam krzyczeć, że mam już dosyć i że trzeba w końcu iść na tę czekoladę. Szybko pomógł mi wstać i każde z nas poszło przebrać buty. W szatni, mimo zmarzniętych niektórych części ciała i bólu na całym ciele od śnieżek, cały czas się śmiałam. Wyjęłam szalik, nauszniki i torbę z wydzielonej mi szafki. Kiedy wyszłam z szatni, Justin czekał już na mnie przy kasie. Podeszłam do niego, gdy już wyciągałam portfel by za siebie zapłacić, powiedział:

- Ja Cię zaprosiłem, więc ja płacę.

Zarumieniłam się, po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym Gentelmenem co mi bardzo imponowało. Nie to, że jestem wybredna w stosunku do chłopaków, ale lubię jak chłopak ma zasady, zachowuję się szarmancko i romantycznie w stosunku do dziewczyny i potrafi być Gentelmenem w każdym miejscu, sytuacji.Wyszliśmy z lodowiska nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem . Czułam, że coś go trapi albo po prostu miał mnie już dość. Poszliśmy kawałek dalej do nowo co otwartej kawiarni „Słodkości U Victori ".Na ulicach było mało ludzi , więc za Justinem nie szli żadni paparazzi czy Fani.I w nowej kawiarnii też nie było ludzi, co nie mogło być normalne przy nowej knajpce na wsi. Dziwne. Wszystko wskazywało na to, że to kolejne miejsce. w którym chciał być sam ze mną.Ja zajęłam stolik,a On zamówił gorącą czekoladę.Kiedy dostał zamówienie,dosiadł się do mnie, był jakiś smutny.

- Justin, trapi cię Coś ? – zapytałam niepewnie.

- Wszystko okej – sykął smutnym głosem, patrząc się na wszystko tylko nie na mnie.

- Na pewno? – zapytałam,podnosząc brew

 Uniósł wzrok,spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i powiedział:

 – Nie, nic nie jest okej,dobija mnie jedna myśl-dopiero przy Tobie zrozumiałem, że nie jestem już zwykłym dzieciakiem. Przy tobie czuję się Sobą, wiem że nadejdzie chwila gdy będziemy musieli się pożegnać, każde pójdzie w swoją stronę.Stanę się znów Justinem Bieberem,niby tą całą gwiazdą Światowego Formatu,wykreowaną na potrzeby świata. I mogę Cię już nigdy nie zobaczyć.A wcale nie chcę się z Tobą żegnać – powiedział to niepewnie, zmarszczył brwi, próbował ukryć smutek. który opanował całe jego ciało .

Złapałam jego dłoń i cicho powiedziałam:

- Nie mów tak, dla mnie nie jesteś Justin Bieber gwiazda, dla mnie jesteś Justin który spełnił swoje marzenia. Cieszę się, że przy mnie jesteś sobą. Nigdy nie będę wiedziała, jak to jest być sławną, nie wiem co czujesz. Ale ja jestem tu dla Ciebie. Pamiętasz jak nie dawno obiecałeś mi, że będę miała okazję Cię jeszcze przytulić. To ja obiecuję Ci, że będziesz miał okazję gdzieś jeszcze ze mną wyjść, poczuć się sobą – patrząc jego oczy mówiłam to bardzo szczerze.

Uśmiechnął się. Zrozumiał, że jeszcze kiedyś mnie spotka. Wypiliśmy Gorącą czekoladę. Patrząc sobie w oczy, nie mówiąc nic. Poczułam, że wibruje mi telefon. Dostałam wiadomość od taty bym już wracała. Nie chciałam wracać, nie teraz. Było naprawdę fajnie, a ja muszę wracać do domu, no ale ktoś musiał mnie wybudzić z tego snu. Było trzeba żyć dalej, i czekać na następne spotkanie.

- Co jest? – spytał zaniepokojony.

- Nic się nie stało, ale muszę już wracać do domu, chociaż nie chcę - odpowiedziałam. Tak dobrze mi tu z Tobą.

- Szkoda, ale mus to mus, idę zapłacić, a Ty się ubierz.

Zapłacił. Ubrał się, wyszliśmy i wsiadliśmy do ciemnego auta. Podałam adres kierowcy . Oparłam głowę na ramieniu Biebera,słuchaliśmy Jego utworów, ponieważ go o to sama poprosiłam.Rozmawialiśmy mega swobodnie,o wszystkim, o tym co lubimy a czego nie, czym się interesujemy. Okazało się nawet,że mamy podobne poglądy. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło,że możemy rozmawiać o tylu rzeczach. Bo jakimś czasie skojarzyłam,że muzyka przestała grać. Nagle zaczął sam z Siebie nucić:
If I was your boyfriend, never let you go
Keep you on my arm girl you’d never be alone
I can be a gentleman, anything you want
If I was your boyfriend, I’d never let you go, never let you go

  Po refrenie p
rzyłączyłam się do niego. Zaczęliśmy śpiewać różne Jego piosenki. Świetnie przy tym bawiliśmy, wydurnialiśmy i śmialiśmy. Do chwili aż dojechaliśmy pod mój dom. Wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi od auta. Pożegnanie było trudne. Powiedziałam tylko „ Cześć " i się uśmiechnęłam..Już kierowałam się w stronę drzwi, gdy nagle złapał moją dłoń. Odwróciłam się, wypuścił nasze dłonie z uścisku, a swoją położył na mojej tali. Przysunął mnie do Siebie. Spojrzał prosto w moje oczy. Przysunął swoje wargi, które wraz z moimi połączyły się w namiętny pocałunek. Jego malinowe usta całowały tak delikatnie z wielką pasją. Był to najlepszy pocałunek w moim życiu . Naprawdę magiczny, pozostanie w mojej pamięci do końca moich dni. Oderwał swe wargi. Znów spojrzał na mnie, uśmiechnął się. Przytulił mnie mocno, ucałował w czoło. Nasze dłonie się znów się splotły. Tą niezwykle romantyczną chwilę, popsuł mój Tata, który wyszedł i wrzasnął, że mam wracać natychmiast do domu. Tata nie tolerował chłopaków, uważał że jestem za młoda na jakiekolwiek randki, związki. Dla niego nadal byłam mała dziewczynką. bawiącą się w piaskownicy, nie zauważył momentu,kiedy już wyrosłam z lalek i tego wszystkiego i traktował mnie w taki a nie inny sposób. Z jednej strony nie dziwię mu się. ma tylko mnie i Monikę ale czasami to było naprawdę wkurzające, że nadal traktuje mnie jak dziecko. Musiałam iść, by uniknąć kłótni z tatą. Wyrwałam się z Jego uścisku i ucałowałam w usta, choć było to bardzo trudne i narażałam się tym samym na pewną kłótnię,a raczej wojnę z Tatą. Idąc w stronę drzwi, odwróciłam się i uśmiechnęłam się. Justin odjechał. Gdy weszłam do domu, Tata była bardzo zły:

- Co to miało być, Natalia?!- wrzasnął.

Nic mu nie odpowiedziałam, rozebrałam się i pobiegłam na górę do pokoju.

- Natalia! Na dół – krzyczał jak furiat.

Ignorowałam go. Zamknęłam drzwi na klucz. Włączyłam  muzykę i wzięłam książkę do czytania. Nawet skandaliczne zachowanie taty nie dało rady popsuć mi nastroju. Bo byłam szczęśliwa. Jak nigdy. Było to najlepsze spotkanie w moim życiu . Mam nadzieję, że na jednym się nie skończy. Magiczne chwile, ten pocałunek. Nie spodziewałam się tego. On przy mnie zachowywał się naprawdę normalnie, był tym samym chłopakiem, którego pokochałam 5 lat temu. Zmienił się tylko z wyglądu, w swym sercu nadal jest .kidrauhl . Skromnym chłopakiem z marzeniami, który grał przed teatrem, by wspomóc swoją ukochaną mamę. Niesamowity człowiek, którego pokochał cały świat. On zawsze dla mnie mimo wszystko będzie najważniejszą osobą w moim życiu . To Go Kocham i jako Idola i jako Zwykłego Chłopaka z marzeniami, pozostanie w moim Sercu na zawsze  .

2 dział -Justin

Wracając samochodem do Warszawy, rozmyślałem tylko o Natalii - kiedy tylko usłyszę te imię, moje myśli krążą wokół niej. Ma coś w sobie co mnie przyciąga jak magnes.Jest ładna i inteligentna,a to nie zawsze idzie w parze. Jej ciemne oczy ,długie brązowe włosy i ten  uśmiech. Ma niesamowitą energię i wspaniałe podejście do życia. Czuję, że spotkałem dziewczynę, przy której mogę być naprawdę szczęśliwy. Powoli się w niej chyba zakochuję. Oczarowała mnie swoją szczerością, skromnością i otwartością. Cudowna i słodka. Powoli zaczynam wierzyć  miłość od pierwszego wejrzenia. Ona Nikogo nie udaje,jest sobą,jednym słowem  -Idealna. Mam nadzieję,że będzie między nami coraz lepiej.

3 dział - Natalia

 Kończyłam czytać książkę, gdy niespodziewanie dostałam SMS’a od Justina, ucieszyłam się. Ale to co w nim pisało przeszło moje najśmielsze oczekiwania :„ Przepraszam, ale nie mogę z Tobą pisać ani się spotykać. Chcę być dla Ciebie tylko Idolem. Tak będzie lepiej dla Ciebie. Trzymaj się, Przepraszam …". Nie wierzyłam w to co przeczytałam. Zadawała sobie pytanie „Czemu?". Obwiniałam siebie, to ja coś musiałam mu zrobić. Łzy spływały po moich policzkach, coś we mnie pękło, jakaś część umarła. Krzyczałam z bólu, nie mogłam pozostać w moim pokoju za dużo tam się mi kojarzyło z Justinem. Znów spadłam na dół, w nicość.Osoba, która mnie z niego wyciągnęła, sama mnie tam zrzuciła. Ból którego nie da się opisać. Moje życie straciło jakikolwiek sens, pustka w sercu. Nie umiem żyć bez Niego. Nie umiem. Potok łez spływał po moich polikach, a ból rozrywał mnie od środka. Czułam , że moje życie staje się znów szare , smutne i pełne bólu .

 Chciałam od tego uciec,w jednym momencie wszystko legło w gruzach. Myślałam o samobójstwie. Ale pomyślałam o tych ludziach, którzy stracili swój najcenniejszy prezent, jakim jest ŻYCIE i odebrali je sobie z bezsilności i bólu. Ale gdzieś w środku odezwał się we mnie zdrowy rozsądek i kazał mi nie robić z siebie egoistki. Przypomniał mi się film ,,Sala Samobójców" i zrozumiałam, że nie sztuką jest się zabić przez problemy,ale prawdziwą sztuką jest je rozwiązać. Przecież nie mogłam zostawić Taty i wszystkich mi bliskich Osób.Jeśli nawet to już koniec mojej realnej znajomości z Justinem, to i tak nigdy nie przestanę być jego Belieber. Nigdy . Przez ostatni tydzień spełniłam więcej marzeń niż mogłam sobie wyobrazić,i to wszystko za JEGO sprawą, nie potrafiłam się od Niego odwrócić. Belieber jest się na całe życie. Pomimo tego naprawdę szkoda mi było, że mimo tego,że tak dobrze się rozumieliśmy i bawiliśmy nic dalej nie było. Miałam żal do niego,że przez jeden dzień tak się przede mną otworzył i na dodatek wszystko mi przypominało te wspaniałe parę godzin. Te plakaty na ścianach, poduszka z Jego podobizną. Naprawdę! Wszystko! Dotykając swoich warg czułam ten delikatny pocałunek. Nie mogłam opanować łez. Lecz myślami byłam przy tym, że jeszcze Go może kiedyś zobaczę i będę mogła jeszcze raz Go przytulić. Mimo pozytywnych tłumaczeń , nie potrafiłam uspokoić w sobie bólu, który odczuwałam z każdą minutą co raz bardziej,rozrywał mnie na miliony części,ból opanował całe moje ciało i umysł. Zdałam sobie sprawę z tego,że CIERPIENIE jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji.


 Trzeci rozdział za nami.Jak Go oceniacie ? Jak myślicie jak akcja się rozwinie ? Wybaczcie za nieregularne publikowanie rozdziałów , ale już wkrótce wakacje i trzeba oceny poprawiać co jest naprawdę męczące . Dziękujemy za tak miłe przyjęcie nas i  Opowiadań , motywujecie nas do Pracy . Kochamy Was Siostry i Bracia
Ps : Jeśli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach proszę o jakieś namiary na Siebie.

6 komentarzy:

  1. Zajebiste. <3
    Chciałabym przeżyć chodźby jeden taki dzień. <3
    Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jateż nie Taki dziń z biberem byłby wspaniały .Mam nadzieje ,że następnu rozdział pojawi się już niedługo <3 <3 <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny rozdział. Nie mogę się z nim spotkać osobiście, a te opoiadania zbliżają do niego :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak można przerwać w takim momencie!? piszcie dalej, świetne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń